Przepis na hamburgery
Opublikowane: 24 Wrzesień 2009 Filed under: Kuchnia | Tags: hamburgery, przepis, wołowina, zdrowy obiad 12 Comments »
„Kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą.” (Jan Onufry Zagłoba)
Po pierwsze – Hamburgery nie są tym, czym się wydają. To, co sprzedają w fastfoodowych barach, jest kiepską karykaturą prawdziwego hamburgera. Zdecydowanie nie polecam.
Po drugie – Hamburger to nie buła z zawartością, tylko pieczona mielona wołowina. Najsmaczniejsze mięso dostępne w szerokiej sprzedaży.
Po trzecie – Jedzenie jest najważniejszą rzeczą na świecie. Nie wierzycie? Proste doświadczenie: Wstrzymajcie się z jedzeniem na jakiś czas. Nie da rady. Można wytrzymać góra parę tygodni. Bez wszystkiego innego można żyć, bez jedzenia nie. Wniosek: jedzenie jest najważniejsze. Drugi wniosek: skoro jedzenie jest najważniejsze, to trzeba jeść tylko to, co najlepsze. Wołowina to zawsze dobry wybór.
Po czwarte – Jeśli wasz lekarz mówi wam, że pieczona wołowina jest niezdrowa — zmieńcie lekarza.
Po piąte – Na mielonej (i nie tylko mielonej) wołowinie zbudowano obie Ameryki. To najlepszej jakości białko jakie sobie można wyobrazić. A przy tym smaczne. Hamburger jest narodową potrawą w Stanach Zjednoczonych i akurat w tej kwestii Amerykanie wyjątkowo się nie mylą.
Po szóste – Składniki:
- Mielona Wołowina — można kupić zmielony antrykot, jeśli macie sprawdzony sklep, albo mielić samemu. Ważne, żeby wołowina po zmieleniu była biało-czerwona, a nie tylko czerwona. Polędwica odpada. Nadaje się na tatara albo carpaccio. Na hamburgery za delikatna. Mięsa powinno być co najmniej pół kilo na dwie osoby. Głównym daniem ma być wołowina. Trzeba się tym mięsem najeść do syta. A więc pół kilo mielonej wołowiny.
- Jedno surowe jajko.
- Łyżka albo dwie dobrej ostrej oliwy z oliwek. Łagodna nadaje się do jedzenia na surowo, do smażenia musi być oliwa z charakterem.
- Pół ostrej cebuli bardzo drobno posiekanej.
- Garść świeżej natki pietruszki bardzo drobno posiekanej.
- Sól i świeżo mielony pieprz. Soli nie za dużo. Hamburger ma smakować wołowiną a nie solą.
Po siódme – Sposób przyrządzenia:
Mieloną wołowinę do miski, do tego jajko, cebula, natka pietruszki, oliwa, sól, pieprz i wyrabiamy ręką. Jak wszystko się ładnie wymiesza i połączy, formujemy zgrabne, płaskie placuszki dowolnej wielkości i grubości nie przekraczającej 2 centymetrów.
Teraz można to odstawić na parę godzin, żeby się „przeżarło”, ale nie jest to konieczne. Jeśli jesteśmy głodni można piec od razu.
Najlepiej oczywiście piec na grillu. Tacki, folie i tym podobne wynalazki są zabronione. Grill powinien być gorący, skwierczący i buzujący. Jeśli nie ma takiego grilla w pobliżu, wrzucamy hamburgery na bardzo gorącą teflonową patelnię. Najlepiej karbowaną. Tłuszczu do smażenia nie dajemy, bo hamburgery nam się nie przypieką. Pieczemy maksymalnie 10 minut. Pięć na jednej stronie, pięć na drugiej. Jeśli ktoś lubi wołowinę lekko surową to oczywiście krócej.
Po ósme – Sposób spożywania:
Jemy od razu po zdjęciu z patelni (grilla). Żadnych bułek, żadnych zapychaczy i tym podobnych wynalazków, po których tylko bulgocze w żołądku. Jemy mięso! Z dodatków smakowych polecam: ogórka małosolnego, sałatę lodową, dobre niepasteryzowane piwo (raczej jasne) albo czerwone wino. Po jedzeniu obowiązkowo kawka (espresso) i drzemka.
Po dziewiąte – Smacznego!

Chyba skosztuje ;-)
do wołowiny trzeba dodać wody wtedy mięso smakuje najlepiej no i oczywiście bułka,
z sezamem chrupiąca lun miękka jak kto lubi
Odradzam dodawania do masy wody. Jeżeli do masy na hamburgery dodasz wody, to w czasie smażenia na patelni będzie strasznie pryskać.
Faktycznie „Hamburger jest narodową potrawą w Stanach Zjednoczonych”, co jest jednak obecnie największym dzwonkiem alarmowym w Ameryce? Tak, bez wątpienia otyłość. Według badań 64% dorosłych Amerykanów w wieku 21lat ma nadwagę lub otyłość (ponad 20% niż waga prawidłowa). Otyłość oznacza ryzyko cukrzycy, chorób serca, nadciśnienia krwi, udarów i chorób reumatycznych, nie mówiąc już o raku. Nie tylko stajemy się łatwym celem dla chorób, lecz otyłość wiąże się również ze zmarszczkami i zwisającą skórą. Większa masa ciała ciała podwyższa stres tlenowy i powoduje przyśpieszenie procesu starzenia.
Amerykanie to najniższa nacja w zachodnim (rozwiniętym) świecie. W czasach kolonialnych byli najwyższą nacją. Obecnie przeciętny wzrost w Ameryce to nieco ponad 155cm, podczas gdy w Holandii mężczyźni mają średnio 188cm. Badania podpowiadają, że wzrost wiele mówi o dobrobycie kraju.
Jeśli posiadałbyś konia czystej rasy, prawdziwego championa, który wygrywa wyścigi czy dawałbyś mu do jedzenia hamburgery? Oczywiście że nie, ale gdybyś jednak to czynił, czy zdziwiłoby Cię to, że koń traci formę i przestaje wygrywać? Oczywiście że nie. A Ty czym się żywisz? Jesteś chyba więcej wart od konia?
Czy aby „Jedzenie jest najważniejszą rzeczą na świecie.” – być może, ale nie dla championów. Lepiej docenić swoje ciało i nie żyć po to aby jeść, lecz jeść po to aby żyć.
Popatrz na kultury azjatyckie, mają niski wskaźnik zawałów serca i raka. Co jedzą? Chyba nie hamburgery – głównie ryby, kurczaka (drób, białe mięso), sushi, algi morskie itp.
„Zdrowe ciało jest apartamentem dla duszy;
Chore ciało jest więzieniem” – Francis Bacon
Popatrz na kultury azjatyckie, mają niski wskaźnik zawałów serca i raka. Co jedzą? Chyba nie hamburgery – głównie ryby, kurczaka (drób, białe mięso), sushi, algi morskie itp.
i jaki maja wzrost?
To samo sobie pomyślałem :)
A do Patryk Sarka:
Z tym koniem to chyba jednak troszkę niewypał. Popatrz na zagadnienie z punktu widzenia konia a nie jego właściciela, dla którego jest on tylko maszynką do robienia kasy.
Zrobiłem sobie hamburgera według tego przepisu. Powiem jedno – to był najlepszy hamburger jakiego jadłem.
Bardzo dziękuję.
Hamburgery świetne a tak na marginesie:
Sarka to słowa sraka anagram.
Swietny przepis! Dziekuje :)
witam,
przepis dobry bo bazuje na prostej zasadzie: wydobyć smak mięsa i nie zaśmiecić go przyprawami. Niestety ta idea w polskiej rzeczywistości się do końca nie spełni, ze względu na jakość polskiej wołowiny.
Z polskiej wołowiny nigdy się nie zrobi porządnego steka ani hamburgera. Prosty przykład: skosztujcie prawdziwego steka z amerykańskiej/argentyńskiej wołowiny, usmażonego w przeciągu 5 minut i jedynie posolonego: smak was powali a mięso rozpuści się ustach jak masło na patelni. Zróbcie to samo z polską wołowiną a dostaniecie zakwasów rzuchwy.
Jedna rada: użyjcie trochę tłustszego mięsa, żeby hamburgery były miękkie i soczyste (tak jak wspomniane w artykule: mięso ma być biało czerwone).
Pozdrawiam,
Jacek
Właśnie usmażyłem burgery wedle tego przepisu i wyszły świetne, mi i szwagrowi smakowały, dzięki!
hamburgery wyszły świetnie, bałam się paskudnego posmaku „wołowinowego” przy tak małej ilości przypraw, pominęłam pietruszkę bo nie przepadam za nią…
użyłam też mięsa z karku woł. zmielonego własnoręcznie i to był strzał w dziesiątkę, fakt, wyszło troszkę żyłek, ale do przeżycia. Aha, i jeszcze nie użyłam bułki ani chleba, okazuje się na korzyść smaku mięsa. ogólnie mało przypraw nie oznacza braku smaku, wręcz przeciwnie! dzięki ;)
a co do dyskusji na temat zdrowia i jedzenia, myślę, że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć zachować umiar. wątpię, aby autor miał na myśli dietę składającą się tylko z hamburgerów i steków wołowych…