“Oglądalność” jest jak wyrocznia Delficka. Mówi kto wygra wojnę, kto ją przegra. Mówi kto odniesie sukces, a kto popadnie w niełaskę. Przepowiada przyszłość i opisuje teraźniejszość. Dla części mojego środowiska “oglądalność” stała się bogiem, dla części przekleństwem.
Ale nie tylko filmowcy i twórcy telewizyjni z nadzieją patrzą w słupki. Cały Internet fascynuje się statystyką odsłon. Google Analitics stało się lekturą obowiązkową czytaną co rano przez tysiące blogerów, wydawców, inwestorów i szefów firm. Zatopieni w wynikach sprzedaży są wydawcy książek, sprzedawcy płyt, szefowie gazet, cały handel i produkcja. Polityką kierują już nie idee, a sondaże. “Oglądalność” decyduje o reklamie, sporcie, publicystyce, doborze newsów i ilości skrzydełek w podpasce.
Dlaczego “oglądalność” jest tak ważna?
Bo oznacza kasę! Powiedzą ci, którym wszystko kojarzy się z pieniędzmi. Ale to tylko niewielka część prawdy.
“Oglądalność” jest ważna ponieważ pokazuje gdzie w danym momencie jest miłość tłumu. Pokazuje czego ludzie chcą, co im się podoba, czego potrzebują i co jest im niezbędne.
Do napisania tego artykułu zainspirował mnie komentarz pod wpisem dotyczącym sposobów radzenia sobie z krytyką. Komentator napisał, że dla niego większym problemem jest “brak odzewu” na jego twórczość, a nie krytyka. Brak odzewu, czyli brak “oglądalności”.
Jak zatem być kochanym? Jak być oglądanym, czytanym, słuchanym, kupowanym?
Dwie proste odpowiedzi:
- Marketing, czyli reklama — Jeśli świat się nie dowie, że masz miód, to nikt nie przyjdzie tego miodu skosztować. Od marketingowych teorii i recept aż huczy w Internecie, więc nie będę się tu mądrzył.
- Miód, czyli content, czyli treść przekazu — To o czym piszesz, co opowiadasz, jak śpiewasz, co malujesz, co grasz itd. itd. I o miód właśnie mi tu chodzi.
Jeśli chcesz mieć “oglądalność” musisz zaspokajać jakąś potrzebę.
Jeśli chcesz mieć “oglądalność” musisz być użyteczny, pomocny, niezbędny i musisz zaspokajać jakąś potrzebę. Wszystko jedno, czy jesteś blogerem, pisarzem, filmowcem, wydawcą, malarzem czy producentem firanek. Musisz zaspokajać jakąś ważną ludzką potrzebę. Inaczej “oglądalności” nie będzie. Koniec kropka. Sprawdzone wielokrotnie, nie tylko przeze mnie.
Jakie zatem są te ludzkie potrzeby, których zaspokojenie gwarantuje “oglądalność”?
Oto kilka z nich (nie wymieniam oczywistości w rodzaju potrzeby jedzenia czy schronienia, bo przemysł spożywczy i budownictwo nie leży w kręgu moich zainteresowań):
- Potrzeba rozrywki — śmiech, zabawa, komedia, taniec
- Potrzeba wiedzy — wikipedia, wyszukiwarki, poradniki, wydawnictwa popularnonaukowe
- Potrzeba komunikacji — fora, serwisy społecznościowe, komunikatory
- Potrzeba współuczestnictwa — gorące newsy z różnych dziedzin
- Potrzeba erotyczna — pornografia (królowa Internetu)
- Potrzeba dramaturgii — emocje, sport, historie fabularne
- Potrzeba estetyczna — piękno, styl, moda, poezja, plastyka (najtrudniejsza do zdefiniowania i do zaspokojenia)
Z tego co sobie przypominam tylko Michael Jackson potrafił zaspokajać wszystkie te potrzeby naraz. Dlatego był królem.
2 odpowiedzi jak dotąd ↓
fraglesi // 28 Wrzesień 2009 @ 9:00 |
To nie tak:-)
Brak odzewu nie oznacza braku “oglądalności”. Oglądalność czyli liczba odwiedzin bloga może być duża (co cieszy) ale ledwie promil, albo mniej odwiedzających decyduje się wyrazić opinię lub podjąć polemikę.
Piotr Wereśniak // 28 Wrzesień 2009 @ 14:38 |
Im więcej ludzi czyta bloga, tym większe jest prawdopodobieństwo, że ktoś go skomentuje.
Im artykuł bardziej kontrowersyjny, zaczepny i mocny, tym większą powinien wzbudzić dyskusję.
Inna sprawa, że teraz podobno na całym świecie spadło znacznie komentatorstwo na blogach i forach. Podobno przyczyną są serwisy społecznościowe i mikro-blogi typu Twitter. Tam się teraz dyskutuje.