„Opowieść powinna mieć początek, środek i koniec, ale niekoniecznie w tej kolejności.” (Jean-Luc Godard)archiwum cytatów

Co dobrego ma Madera

Kliknij aby powiększyćWyspy mają coś czego kontynenty nie mają. Są to małe, zamknięte, często odizolowane krainy, które dla swoich mieszkańców stanowią odrębny i kompletny wszechświat. Chyba właśnie z tego powodu lubię wyspy.

Madera to wielki, wygasły wulkan wznoszący się z dna Atlantyku na ponad pięć kilometrów. Nad wodą widać tylko tysiąc osiemset metrów tej wielkiej góry. Ale to że Madera powstała w wyniku serii potężnych erupcji wulkanicznych widać na każdym kroku. Jest to istotą tej wyspy, jej sercem, jej duszą, jej bogactwem, jej wadą i zaletą jednocześnie.

Wszystko co tu jest, bierze swój początek w wulkanie. A jest tu sporo dobrych rzeczy. I zamierzam wam teraz te rzeczy wymienić.

Widoki – zapierają dech w piersiach. Co jest zupełnie zrozumiałe jeśli się połączy ocean, bardzo strome góry i niezwykle bujną roślinność. Dla kogoś z lękiem wysokości może to być problem. Przyznam się, że parę razy ten problem miałem.

Kliknij aby powiększyć

Lewada - kanał z wodą i ścieżka obok

Woda – jest wszędzie. I nie mówię tu o wodzie morskiej. Woda szumi w strumyczkach, ryczy w potokach, kapie ze zboczy, płynie w lewadach. Właśnie lewady są czymś wartym zobaczenia na Maderze. To niewielkie, kamienne kanały budowane przez setki lat przez mieszkańców wyspy w poprzek gór. Łapią wodę i kierują ją tam gdzie jest potrzebna – czyli na poletka tarasowe. Przy okazji stanowią doskonałe drogi spacerowe, bo przy każdej lewadzie biegnie utwardzona ścieżka. Jak ktoś lubi spacerować po wysokich górach w komfortowy sposób, to na Maderze jest w raju.

Niestety woda plus strome zbocza równa się kłopot. Taki właśnie kłopot Madera miała niedawno. Media mówiły o powodzi, ale to nie była powódź. Były to lokalne, niezwykle gwałtowne lawiny wodno-błotne, które niszczyły wszystko na swojej drodze. Widziałem efekty tych lawin i muszę przyznać, że to żywioły, nie ludzie, wciąż rządzą na tej wyspie.

Góry w chmurach - wnętrze wyspy

Powietrze – widać je na Maderze na każdym kroku. Jest tak wilgotne, że po prostu świeci w słońcu. Doskonale się tym powietrzem oddycha, świetnie roznoszą się w nim zapachy, jest świeże, rześkie i bardzo smaczne.

Ocean – wielki, spokojny, błękitny Atlantyk. Na północnym wybrzeżu ryczy, na południowym nie. Mieszka w nim wszystko – począwszy od wielorybów, przez żółwie, foki, tuńczyki, a na sardynkach i krewetkach kończąc. Większość z tych mieszkańców Atlantyku jest na Maderze podawana w restauracjach. I jest pyszna.

Rośliny – mają na Maderze raj. Woda, słońce, czerwona, wulkaniczna gleba i zawsze dodatnie temperatury sprawiają, że rośnie tu wszystko. WSZYSTKO! Jak ktoś ma fioła na punkcie roślin, kwiatów, drzew, krzewów, ogrodów, to na Maderze znajdzie się w raju ogrodników. I trzeba przyznać, że ogrody mają piękne. Wieczorami kwiaty na ulicach pachną lepiej niż u nas w kwiaciarniach.

Jarzyny i Owoce – są tu wszystkie. Wszystkie jakie sobie można wyobrazić. Są też takie, których wyobrazić sobie nie można. Wiele z nich widziałem po raz pierwszy w życiu, ale przyznaję, że nie jestem koneserem tego typu jedzenia. W każdym razie smakują świetnie, mają w sobie słońce i smak. A w dzisiejszych czasach nie jest łatwo znaleźć SMACZNĄ jarzynę, czy owoca, który smakowałby nie tylko cukrem.

Plaż jest mało i zazwyczaj są kamieniste

Wino – to od wieków najważniejszy towar eksportowy tej wyspy. Nie jest to zwykłe wino. To wino wzmacniane brandy, potem podgrzewane przez jakiś czas w temperaturze 50 stopni, a na końcu leżakowane w beczkach. Mocne, aromatyczne, smaczne i jedyne w swoim rodzaju. Po prostu madera. Piłem głównie gatunki wytrawne, choć słodkie też są pyszne.

Kawa – nie widziałem upraw kawy na wyspie. Myślę, że mają jakiś dobry deal z Brazylią i stamtąd wożą kawę. Ani razu, nawet w najmniejszej pipidówie nie zdarzyło mi się dostać złej kawy. Nawet średniej. Nawet lepiej niż średniej. Zawsze dostawałem DOSKONAŁĄ kawę. Sami Maderczycy piją jej bardzo dużo i po prostu się na niej znają. Piją oczywiście „cafe” – czyli coś, co Włosi nazywają „espresso”, ale nie potrafią przyrządzić tego tak dobrze jak Portugalczycy.

Mięso – chodzi na Maderze po łąkach. I na tym polega cała tajemnica smaku tamtejszej wołowiny i baraniny. Przyrządzają je bardzo prosto. Wołowinę wręcz pieką na żywym ogniu nabitą na stalowy pręt (szpadę). I muszę przyznać, że takiego mięsa w Polsce nie jadłem. A jestem koneserem mięsa. Jednak przemysłowa hodowla zabija prawdziwy smak. Szczególnie baranina zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mistrzostwo świata.

Bułki – podstawa diety miejscowych. Można tu o dowolnej porze dnia i nocy dostać świeżą bułkę w dowolnym kształcie i z dowolną zawartością. Upraw pszenicy, czy żyta nie widziałem ani razu, więc nie wiem skąd mają mąkę. Jedzą tego mnóstwo. Ja nie jadam bułek, ale parę razy spróbowałem i muszę przyznać, że to pieczywo pierwsza klasa.

Widok na Funchal z klifu Gabo Girao - jednego z najwyższych w Europie

Mieszkańcy – są tu od niedawna. Od jakichś sześciuset lat. Wcześniej, przed portugalską kolonizacją, wyspa była niezamieszkana. Niscy, krępi, przysadziści rolnicy. Kobiety mają jedne z większych pup jakie w życiu widziałem. Zapewne od bułek i słodyczy. Są bardzo mili, sympatyczni i przyjaźni. Co ciekawe, w odróżnieniu od innych nacji południa Europy, nie są hałaśliwi. Masowa turystyka to wciąż świeża sprawa na Maderze i mieszkańcy sprawiają wrażenie jakby zadziwionych, po co ci dziwni, bladzi ludzie tu przylatują. Trzy najważniejsze rzeczy dla Maderczyków to rodzina, piłka nożna i katolicyzm. Prawie tak jak u nas.

Klify i ryczący w tym miejscu Atlantyk

Miasteczka i wioski – małe, zapyziałe, urokliwe i senne. Typowo rolnicza okolica. Z wyjątkiem stołecznego Funchal, w którym są nawet korki na drogach. Nie ma tu zbyt wielu zabytków i dobrze. Wszystko czyste, zadbane, zasiedziałe. Kościółek, kawiarnia, sklep, ukwiecony cmentarzyk i domki rozsiane po stokach. Ludzie nigdzie się nie spieszą, bo nie bardzo jest gdzie.

Drogi – najspektakularniejsze po jakich zdarzyło mi się jeździć. Wąskie serpentyny nad przepaściami, stare, kapiące wodą tunele, które wyglądają jak jaskinie, punkty widokowe z miniparkingami pół kilometra nad wodą – to tutaj normalka. Są też nowe drogi. Wygodne, proste, z oświetlonymi tunelami przecinającymi góry. Widać, że mieszkańcy Madery mają fioła na punkcie dróg. Co nie dziwi po setkach lat życia w izolacji w niedostępnych dolinach.

Sporo tych dobrych rzeczy jak na jedną małą wysepkę na środku oceanu. Tym bardziej, że mógłbym jeszcze dorzucić parę pomniejszych drobiazgów. I to po zaledwie tygodniowym pobycie. Ale nie będę się rozpisywał. Wszystko jest w przewodnikach. Ja tylko dzielę się na gorąco wrażeniami i tym co najważniejsze – dobrymi rzeczami. Bo tylko dobrymi rzeczami warto się dzielić.

About these ads

11 komentarzy on “Co dobrego ma Madera”

  1. J pisze:

    Piękno empiryzmu jakie płynie spod Pana pióra jest zachwycające. Poruszył Pan moją wyobraźnię, dodaję tę wyspę do miejsc, które muszę zobaczyć. Spodziewam się, że wyjazd się co najmniej udał :) Życzę zapierajacych dech w piersiach wrażeń, które będzie Pan mógł nam przekazać, chociażby krótkim tekstem :)

  2. kazasza pisze:

    a dla mnie Madera, to przede wszystkim…. kolory : ) niebieski, zielony, biały, czarny, czerwony…. a potem wszystkie kwiatowe róże i owocowe żółcie :)
    a potem ryby… właśnie espada, i wszystkie inne atlantyckie ….
    a na baraninę… hm… serdecznie radzę odwiedzić środkową Azję…. gwaratuję niezapomniane wrażenia smakowo – wizualne ….. zreszta nie tylko baranina, ale wszystkie mięsa, oprócz świniny, maja tutaj niezapomniany smak…
    pozdrawiam serdecznie i zazdroszczę oczywiście wyjazdu… : )

    PS: byłam na Maderze w czasie wejścia Portugalii do Unii… wszystkie obecne estakady dookoła wyspy były dopiero w budowie… proszę sobie wyobrazić, co to było za ekstermum jeździć tam autem : )

  3. Alira pisze:

    Polecam norweskie fiordy. Będzie się Panu podobało.

    • No właśnie myślę o fiordach. Ale musi być lato i pojechałbym tam najchętniej samochodem. Na razie trzeba trochę popracować ;-)

      • Alira pisze:

        :) Polecam miasteczko Molde – bardzo na północy. Jeśli dobrze pamiętam Molde znajduje się na półwyspie.
        Zdecydowanie latem i zdecydowanie samochodem – widoki z drogi pamiętam do dziś.

  4. lusia pisze:

    Zgadzam się co do tych damskich pup ;-) Swoją drogą, ciekawi mnie, gdzie one się ubierają, bo w sklepach na wystawach same politycznie poprawne rozmiary 32-36. Ale za to jacy mężczyźni! A przynajmniej większość z nich. Prawdziwi konkwistadorzy, wyglądem przypominający muszkieterów prosto z powieści Dumas’a!

  5. jack pisze:

    Wesołych Świąt Piotrek.Dla Ciebie i Twojej rodziny.

  6. Jacek pisze:

    Na Maderze byłem trzykrotnie, raz z biurem podróży na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok, a potem dwukrotnie w sierpniu, ale już całkiem prywatnie na północy w Quinta Do Arco, w rzeczywistym raju na Ziemi połozonym na północy w Arco de Sao Jorge niedaleko od Santany, Sao Vicente i Port Moniz. Ogród różany Quinta do Arco zachwyca kolorami, zapachami i śpiewem ptaków. Mieszkanie w prawdziwym maderskim domu, a do wyboru jest ich 18 naprawdę jest duzo lepsze niż w najlepszym hotelu. Najważniejsze jest to, że ma się wszystko do życia – jedzenia i przygotowuje sie kiedy się chce i to co sie chce, a tak to zwiedza się, spaceruje, a wieczorami oczywiście wino madera, a miejscowi ludzie bardzo mili. Mniej więcej, jak to wyglada można pooglądać na stronie http://www.quintadoarco.com

  7. Rozsmakowałam się w pana opisie. Zdjęcia są przepiękne. Zawsze chciałam pojechać do Portugalii i pooddychać Atlantykiem. Pojadę na Maderę. B.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s