Autor
Nazywam się Piotr Wereśniak. Jestem reżyserem filmowym, scenarzystą i pisarzem.
Trzy różne słowa nazywające to samo: opowiadanie historii. Jeśli miałbym więc użyć jednego słowa najlepiej określającego moje zajęcie to powiedziałbym, że jestem NARRATOREM.
Bez względu na to czy opowiadam narrację przy pomocy filmu fabularnego, przy pomocy serialu telewizyjnego czy po prostu przy pomocy książki jest to ta sama fascynująca robota. Jeden z najstarszych i najważniejszych zawodów świata – opowiadacz historii.
Ludzie od najmłodszych lat mają potrzebę słuchania narracji. Cywilizacje, plemiona i narody od najdawniejszych lat te narracje tworzą. Najstarsze nazywają się mity, młodsze to podania ludowe, legendy, baśnie. Te dla dzieci to bajki, dorośli mają swoje tragedie, komedie i dramaty. Tyle różnych nazw żeby nazwać jedną z najważniejszych ludzkich potrzeb – potrzebę słuchania opowieści.
Dziś oczywiście opowieści zyskały nowe, modne nazwy: film fabularny, blog, powieść, sztuka teatralna, dokument. Znowu dużo nowych słów żeby nazwać to samo – interesującą, zajmującą, ważną OPOWIEŚĆ.
I to właśnie robię. Wymyślam opowieści. Chcę żeby były śmieszne, straszne, zajmujące, interesujące i niezapomniane. Tylko tyle.
A teraz po kolei:
Urodziłem się 4 lipca 1969 roku w Ząbkowicach Śląskich. Wydarzeniu temu nie towarzyszyły żadne nadprzyrodzone zjawiska typu ukazanie się komety, wybuch supernowej, trzęsienie ziemi, kwadratowe jajka znoszone przez kury, narodziny cielęcia z dwoma głowami. A szkoda… (Podobno kilka dni później na księżycu pojawiło się kilku dziwnie ubranych Amerykanów, ale żadna ze światowych agencji nie wiązała tego faktu z moimi narodzinami.)
Siedem lat później, w 1976 roku zacząłem edukację w ząbkowickiej Szkole Podstawowej nr 3 imienia Karola Świerczewskiego “Waltera”. (Kto dziś jeszcze wie kim był ten inspirujący niezliczonych poetów, bohaterski, alkoholik-komunista, stawiany wówczas dzieciakom za wzór?)
Osiem lat później w 1984 roku szczęśliwie zdałem do słynnego wówczas dzierżoniowskiego Technikum Radiotechnicznego i dojeżdżałem do Dzierżoniowa wszystkimi możliwymi środkami lokomocji przez pięć lat.
W roku 1989 zdałem maturę i dostałem się na wymarzony Uniwersytet Wrocławski (imienia Bolesława Bieruta – znowu ciekawy pan) na kierunek Kulturoznawstwo. Po pięciu latach męskiego technikum sfeminizowane kulturoznawstwo było piękną i bardzo inspirującą odmianą.
Pięć lat później, w 1994 roku obroniłem pracę magisterską pod modnym wówczas tytułem “Rola muzyki w filmie reklamowym”, dostałem nagrodę rektora za wyniki w nauce i zdałem na reżyserię Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego.
Reżyserię skończyłem trzy lata później, w 1997 roku, uzyskałem absolutorium i na tym moja burzliwa edukacja się skończyła. Po dwudziestu jeden latach nauki. Nie mam pojęcia jak wytrzymałem te wszystkie lata.
W tym samym roku (1997) przeniosłem się z Wrocławia do Warszawy i zacząłem pracować w filmie.
Co zrobiłem i co właśnie robię:
Filmy fabularne:
- 1997 – Kiler – scenariusz.
- 1999 – Pan Tadeusz – scenariusz.
- 2000 – To ja, złodziej – scenariusz, (wycofałem nazwisko bo film mi się wtedy nie spodobał).
- 2000 – Zakochani – reżyseria, scenariusz, debiut fabularny.
- 2001 – Stacja – reżyseria, scenariusz.
- 2003 – Zróbmy sobie wnuka – reżyseria.
- 2008 – Nie kłam kochanie – reżyseria.
- 2010 – Och Karol 2 – reżyseria, scenariusz.
Seriale telewizyjne:
- 1997 – Złotopolscy – scenariusze kilku początkowych odcinków.
- 1999 – Na dobre i na złe – scenariusze kilku odcinków, reżyseria wielu odcinków.
- 2000 – M jak miłość – reżyseria wielu odcinków.
- 2004 – Kryminalni – scenariusz, reżyseria, producent kreatywny.
- 2008 – Barwy szczęścia – reżyseria kilku odcinków.
- 2008 – Agentki – scenariusz, reżyseria, producent.
Powieści:
- 2008 – Zabili mnie we wtorek – powieść sensacyjna.
- 2009 – Nie szukaj mnie – powieść ukazała się w styczniu 2010.
Nagrody:
- 1999 – Nagroda Główna “Hartley-Merrill Prize” za scenariusz Stacja w Międzynarodowym Konkursie na Scenariusz Filmowy.
- 2001 – Cierlicko (Cierlickie Lato Filmowe) Nagroda Publiczności za film Zakochani.
- 2004 – Lubomierz (FF Komediowych) Złoty Granat za film Zróbmy sobie wnuka.
- 2006 – Lubomierz (FF Komediowych) Brązowy Sierp, III Nagroda w konkursie na najlepsze komedie dziesięciolecia za film Zróbmy sobie wnuka.
- 2008 – Złota Telekamera tygodnika “Teletydzień” za serial telewizyjny Kryminalni.
- 2009 – Nominacja do Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść sensacyjną 2008 roku. Za książkę Zabili mnie we wtorek.
Kontakt ze mną:
Kontakt ze mną nie jest łatwy, bo mam mało czasu na kontakty.
Jak akurat intensywnie pracuję, to kontaktu ze mną nie ma wcale.
Poniżej można się wpisać i na przykład publicznie wyrazić swój zachwyt nad tym co robię ;-)
Jeśli ktoś miałby potrzebę napisania do mnie bardziej prywatnie, podaję mój adres mailowy: piotrweresniak małpa gmail kropka com – zazwyczaj czytam maile, ale nieczęsto mam moc, żeby na nie odpowiedzieć.
Jeśli ktoś chce mi przysłać swój scenariusz, bądź pomysł na film – proszę najpierw zapoznać się z tym wpisem.
Bywam też czasami na Twitterze lub na Facebook’u lub w Google Plus – można się dosiąść do mnie w tych kawiarenkach i pogadać – będzie mi bardzo miło.
Zdjęcie, które czasami robię komórką można obejrzeć na moim fotoblogu – NO TEXT.
O tym blogu:
Piszę tu o tym, co mi akurat przemknie przez myśl. To takie miejsce do parkowania przemyśleń, żeby nie ulatywały w nicość. Głównie piszę o sztuce, filmie, tworzeniu, pisaniu i filmowaniu, ale czasami zdarzają się inne tematy. Rozrzut bywa spory.
Wpisy pojawiają się zazwyczaj raz w tygodniu – czasem częściej, czasem rzadziej. Polecam zasubskrybowanie bloga, wtedy nic nie uleci.
Poszczególne wpisy można komentować, ale komentarz pojawi się dopiero po mojej moderacji. Czasem to chwilę trwa. Bywa, że komentarza nie przepuszczam, bo nie wnosi nic ciekawego do tematu, albo jest zbyt agresywny.
Miłego czytania życzę.

Dobry wieczór.
Właśnie oglądałem z rodziną film “Nie kłam kochanie”. Piękny film, przepiękne zdjęcia i role.
Bardzo profesjonalnie i tajemniczo nakręcił Pan serial “Kryminalni”. W11 czy detektywi to słaba amatorka. Dziękuję jak widz i Polak, że ma Pan tak wspaniały talent i widzowie jak ja mogą to zobaczyć. Naprawdę dobry z Pana reżyser, scenarzysta. Tak proszę trzymać, sukcesy przed Panem. Miłego wieczoru. Łukasz. P.s. Żadnemu aktorowi i reżyserowi nie napisałem podobnych zdań. Nie wiem co mnie natchnęło. Ale jako patriota cieszę się, że jest taki Polak który potrafi.
Bardzo miło słyszeć takie słowa, szczególnie, że jest to pierwszy komentarz na mojej nowo otwartej stronie internetowej. Serdecznie pozdrawiam panie Łukaszu.
Czesc Piotr ,jest wspaniała rzecza słyszec i ogladac twoje dokonania na scenie kinomatografi Polskiej ,bardzo Ci dopinguje i pozdrawiam ,trzymaj tak dalej ,może kiedyś sie spotkamy to powspominamy nasze młode czasy ,może spotkanie klasowe ,pozdrowienia z Holandi
Dzięki za ciepłe słowa, serdecznie pozdrawiam.
Witam serdecznie,
Skończyłam właśnie czytać książkę “Zabili mnie we wtorek”.Jej przeczytanie zajęło mi niecałe półtorej dnia, ponieważ nie mogłam się od niej oderwać.Jest świetna, fantastyczna i to najlepsza książka jaką ostatnio udało mi się przeczytać.Spodziewałam się troszkę innego zakończenia, może lekko się rozczarowałam ale i tak byłam zaskoczona.Oczywiście filmy i scenariusze tez ma Pan świetne ale książka totalnie mnie zafascynowała.Jestem pod wrażeniem i czekam na ekranizację.Mam tylko nadzieję, że w filmie zagrają mniej znani aktorzy,bo było by rozczarowaniem obsadzanie ról mafiosów aktorami, którzy już grali takie role a jest takich kilku:)
Ps.piszę wiersze i książka zmotywowała mnie do napisania kolejnego:)
Pozdrawiam ciepło.
Maria.
Cieszę się, że spodobała się Pani moja debiutancka książka. Pracuję właśnie dość intensywnie nad kolejną powieścią i takie opinie jak pani działają na mnie motywująco. Mam nadzieję, że będzie się to czytać równie dobrze jak “Zabili mnie…”, a może nawet lepiej. Serdecznie pozdrawiam.
Zaistnienie na tej domenie (tzn. WordPress) takiej Istoty jak Pan, jest rzeczywiście zjawiskiem nobilitującym dla wszystkich korzystających z jej skromnych dobrodziejstw. Cieszę się, że ja – skromny rzemieślnik pióra mogę publikować niejako po sąsiedzku. Życzę dalszych sukcesów na niwie filmu, literatury, tudzież innych mediów i bardzo proszę, aby pozostał Pan zawsze sobą – niezależnie od tego, co zaoferuje Los i złudna ekonomia.
Z wyrazami szacunku, Andrzej Osiński.
Dzięki za ciepłe słowo, dobrze jest poznać sąsiada, tym bardziej, że moja obecność na worpress.com jest całkiem nowa i całkiem świeża. Serdecznie pozdrawiam.
Witam Panie Piotrze.
Bardzo mi się podobają pana wyreżyserowane filmy i seriale. Mam nadzieję, że więcej Pan napisze i wyreżyseruje takie wspaniałe filmy.
Pozdrawiam.
P.S. Również tak jak Pan urodziłam się w Ząbkowicach Śląskich i dalej tutaj mieszkam.
Katarzyna
Dziękuję za ciepłe słowa, miło mi tym bardziej, że pochodzą z mojego rodzinnego miasta. Pozdrawiam.
Odnośnie Haruki Murakamiego (by Twitter) – Kroniki Ptaka Nakręcacza – równie piękne, jak nie piękniejsze. Choć, może Pan, zwolennik małych foremek, uważać odwrotnie.
pozdrawiam
ps. świetne vss
Do Murakamiego na pewno jeszcze będę wracał. Co do “małych foremek” to owszem lubię opowiadania, ale nie tylko. Czytam też powieści :-) (i piszę, napisałem już dwie). Generalnie lubię dobrą literaturę, niezależnie od długości.
pozdrawiam.
Witam.
Od dawna kibicuję Pańskiej twórczości i choć trochę nietypowo, bo chyba jednak wbrew ogółowi najbardziej cenione przeze mnie to “Stacja” i “Zróbmy sobie wnuka”(do dziś przechodząc na światłach zdarza mi się podziękować za zmianę na “zielone”!). Dziś przez przypadek przeczytałam że urodził się Pan w Ząbkowicach Śl. To ogromna niespodzianka dla mnie bo sama pochodzę z tamtych stron. Wychowana w tamtejszym poczuciu niższości nie sądziłam że “kraina ludów przepędzonych” może wydać na świat kogoś takiego. To duża radość dla mnie.
Pozdrawiam i życzę wielu jeszcze sukcesów.
krajanka m
Dzięki za miłe słowa i również serdecznie pozdrawiam. (pw)
Ponieważ jestem tu pierwszy raz, to się przywitam :)
W nawiązaniu do Twojego FAQ, potwierdzam, nie urodziłeś się w Miliczu, gdyby tak było, nigdy nie bylibyśmy sąsiadami :) ;)
PZDR
m
Witam Panie Piotrze,
przeglądam ten blog i jestem pełen uznania za sposób komunikowania się Pana z publicznością. Podoba mi się poziom, merytoryczność i tematyka strony. Internet daje nam olśniewające możliwości – i Pan je w pełni wykorzystuje. Ale nie po to chwalę, aby tworzyć panegiryk, lecz również aby coś dodać od siebie. Otóż warto by na blogu podjąć arcyważny temat obecny dziś wszędzie: w kinie, literaturze itd. itp. O czym myślę? Otóż o seksie. Walczę właśnie nad scenariuszem komedii romantycznej (to ja pytałem czy dobry jest tytuł „Ballada o sisiaczku” – i też miałem wątpliwości) i ze zdwojoną uwagą oglądam filmy o uczuciach. Co mi się rzuca w oczy? Że seks w komediach romantycznych i w ogóle w kinie jest dziś makabrycznie zbanalizowany. Co bowiem jest – potencjalnie – największym walorem komedii romantycznych? Otóż właśnie romantyzm. Widzowi (kobietom!) należy dać szansę na przeżycie „romantyczne” – wiemy mniej więcej, co to znaczy – a ono pojawia się w przestrzeni od poznania się dwojga (lub w ogóle – zauważenia się ) do pierwszego pocałunku. Ten etap powinien być jak najdłuższy i oczywiście możliwie zróżnicowany (fluktuacje uczuć, przełomy, zwroty akcji itd). Dzisiejsze filmy (scenariusze) na ogół nie wykorzystują szansy, którą daje pełny rozwój uczucia; meandry i kryzysy, które ono niesie. Jest to w ogóle filozoficzne pytanie o modele miłości, ale nie miejsce tu na takie rozważania. Sięgnę teraz do filmowej prehistorii: proszę przypomnieć sobie „Daleko od szosy” i romantyzm scen, kiedy Leszek chodził z Bronką, a potem z Anią. Tu szanse zostały w pełni wykorzystane – i to się widzom podobało. Tymczasem kiedy od razu odsłania się ciało, wchodzi do łóżka, słowem likwiduje barierę intymności, znika romantyzm, a na jego miejsce wchodzi erotyzm, a ten bez głębszych uczuć jest pusty (choć wizualnie może być ciekawy, zwłaszcza dla facetów). Oczywiście scenariusz może dodatkowo podkręcić uczucia. np. wprowadzając wątek poboczny lub wprowadzając ryzyko rozpadu całego związku z powodu wielkiego konfliktu – i te chwyty są wykorzystywane, ale ogólna moja teza jest taka, że seks nie służy romantyzmowi… Problem seksu w kinie to morze problemów i zarazem beczka prochu. Ja tylko chciałem tutaj skrzesać swoją małą iskierkę…
W pełni się zgadzam. Seks to problem w kinie. Zresztą nie od dziś. Łatwo popaść w skrajność, łatwo skręcić w banał, niedelikatność, albo nawet tanią pornografię. To trudny temat. I dlatego najlepiej nadaje się na komedię ;-)
A tę jak wiadomo najtrudniej napisać.
mam takie samo nazwisko (panieńskie) jak Pan- od dawna ciekawi mnie czy jesteśmy spokrewnieni. Proszę się nie obawiać ,niczego nie oczekuję:)
“Wereśniak” to dziwne nazwisko. Z jednej strony jest dość rzadkie i oryginalne. Z drugiej było popularne na terenach, z których się wywodzi, czyli z małej wioski w dawnym powiecie podhajeckim na dzisiejszej zachodniej Ukrainie.
Jeśli stamtąd pochodzą pani dziadkowie, to kto wie, może jesteśmy spokrewnieni. W tej wiosce (dziś nazywa się Wysokie) było podobno sporo Wereśniaków. Pozdrawiam.
Właściwie nie wiem skąd pochodzi rodzina. Mój tata urodził się na Syberii,gdyż jego rodzice zostali wysiedleni. Nie znam większej części rodziny.Sporo osób już zmarło. Całego rodzenstwa taty nawet nie poznałam. Za czasów dziadków ludzie tułali się po świecie(II WŚ) . Mimo wszystko gratuluję i życzę dalszych sukcesów. Jak napiszę ksiażke, wyślę egzemplarz, przybliży moja osobę, rodzinę i losy. Kto wie, moze wujek,może kuzyn:) POZDRAWIAM
Prosiłbym bardzo o napisanie kilku zdań o technicznej stronie sprzedaży scenariusza. Jak się zabezpieczyć przed przypisaniem przez jakiegoś nieuczciwego pośrednika jego autorstwa. Czy po jego sprzedaży zachowujemy prawa do jakichś tantiem w przypadku jego odsprzedania (patrz: Killer) przez wytwórnię. Czy za scenariusz dostaje sie jakąś umówioną sumę czy też procent od zysków. No i jakie są mniej więcej widełki zarobku scenarzysty w przypadku np odcinka telenoweli a filmu który wejdzie do kin w Polsce?
Może to trochę dzielenie skóry na niedźwiedziu, ale wolałbym raczej znać podstawy fachu mając w szufladzie treatment marzenie ;))) który lada dzień dopracuje technicznie i z wielką rozkoszą prześlę go do Pańskiej surowej oceny :) Oczywiście nie traktując Pana jako niebezpiecznego pośrednika ;;;)))
Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.
Aha, zapomniałbym o najważniejszym – z Pana tekstu o alchemii scenariusza dowiedziałem się co to w ogóle treatment i jakie elementy muszą być zawarte w scenariuszu. Niektóre czułem intuicyjnie ale parę bardzo mi pomogło
Dzięki za inspirację. Rzeczywiście parę słów odnośnie rynku scenariuszy w naszym kraju by się przydało. Szczególnie dla początkującego autora. Postaram się coś napisać na ten temat w najbliższym czasie. Pozdrawiam.
Dziękuję za tak szybka reakcję i czekam na szczególy. W tym miejscu chciałbym się trochę usprawiedliwić, bo przeczytawszy mój post można odnieść wrażenie, że jestem pazernym materialistą. Tak na prawdę to jestem strasznym leniem którego każda etatowa praca niszczy psychicznie juz po paru miesiacach .Fajnie było by żyć nadzieją że da radę pisząc trzy dobre scenariusze rocznie ten rok przetrwać pozwalając sobie i na amerykańskie hamburgery i na pszeniczne piwko i na kawałek podróży. To tyle – treatment i kilka prywatniejszych zdań go dotyczących wyślę na Pańskiego maila. Nie zawracam już głowy Panu i innym czytelnikom. Dziękuję za zrozumienie
jestem w trakcie pochłoniętego mnie całkowicie czytania Pańskiej najnowszej książki. po absolutnej fascynacji “zabili mnie we wtorek”, ciśnienie mi podskoczyło na widok kolejnej Pańskiej książki w nowościach empiku. napiszę jedno: Pan powinien pisać w nieskończoność :) mam nadzieję na wiele kolejnych Pańskich książek! są genialne i niezwykłe do samego końca. gratuluję świetnych pomysłów na wartką akcję i pozdrawiam serdecznie :)
Zapewniam, że moja druga powieść też Ci się spodoba ;-) Pozdrawiam.
Witam Panie Piotrze, chciałbym zapytać, czy z czymś takim jak nowela filmowa, a nawet treatment mozna dzisiaj zawojować świat? Mnie laikowi wydaje to się takie…niekompletne. Czy może polskie kino jest tak wygłodniałe dobrych pomysłów, że “łyknie” każdy, nawet opisany w trzech zdaniach na serwetce? Czy majac już gotowy treatment warto już próbować …zawalczyć, czy ktoś mi pomoże dalej to ruszyć? Czy trzeba posiedzieć nad tym, dopisac dialogi, itd?
Praktyka i doświadczenie pokazuje, że jeśli scenarzysta jest debiutantem, to sam treatment (albo nowela) nie wystarczą do sprzedania tekstu. Zazwyczaj. Warto napisać scenariusz i wtedy zacząć go sprzedawać. W przypadku autorów z dorobkiem filmowym czasami wystarczy kilka słów w rozmowie i sprzedane ;-)
Dzień dobry. Chciałam panu powiedzieć, że bardzo podobają mi się pana filmy i seriale (a zwłaszcza “Kryminalni”) I mam do pana pytanie, a mianowicie chodzi o to czy myślał pan kiedyś o wyreżyserowaniu czegoś dla młodzieży? Iż zastanawia mnie fakt, że w np. USA takie produkcje (musicale ,seriale itp) są nakręcane masowo a młodzież to ogląda co musi być opłacalne. Według moich obserwacji w Polsce nic takiego nie ma.. co jest tego przyczyną?
Nakręcenie czegoś dla młodzieży albo dla dzieci to moje marzenie. Niestety w naszym kraju nie kręci się już tego typu produkcji. Nie mam pojęcia dlaczego. Kiedyś kręcono w Polsce mnóstwo świetnych filmów, seriali i kreskówek dla młodszych widzów. Teraz kupujemy od obcych :-(
Słusznie prawi Pan Wereśniak :) Ostatnia znaczna produkcja animowana w Polsce to “Wielka podróż Bolka i Lolka”, ale ten film ma już ponad 30 lat.
Ostatnio pojawił się film animowany “Gwiazda Kopernika”. Był robiony w związku z rokiem Kopernika i chyba na zamówienie toruńskich astronomów… i przeszedł bez echa.
Ja także marzę o zrobieniu filmu animowanego dla dzieci. Nawet już ich trochę wyprodukowałem, ale w większości były to filmy edukacyjne: z tezą :)
Chętnie zrobiłbym coś z jajem: rozrywkowo – sensacyjnego :)
Witam, jakie rozwiązania w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych poleca Pan osobom zaczynającym karierę freelancera i rezygnującym z NFZ i ZUSu?
Nie mam zbyt wiele mądrego do powiedzenia na ten temat. Z ZUSu na pewno bym zrezygnował. Z NFZtu niekoniecznie. Generalnie freelancer musi sam myśleć o sobie i sam się zabezpieczać na przyszłość. Najmądrzejszym wyjściem jest posiadanie rezerw finansowych – oszczędności. Bez tak prowadzonej gospodarki własnymi zasobami może być ciężko.
Szczerze mówiąc spodziewałem się raczej opartej na doświadczeniu konkretnej odpowiedzi typu: “kupiłem pakiet Medicover/LIM/Lux Med/Euromed (niepotrzebne skreślić), ubezpieczyłem się na życie w…”. Co do rezerw – święta prawda, ale najpierw muszę spłacić rezerwy, hm, ujemne ;)
Pozdrawiam, ziomek z Neurode.
Moja odpowiedź jest bardzo konkretna. Nie kupuję żadnych pakietów medycznych i żadnych ubezpieczeń na życie. Nie zamierzam nigdy przechodzić na emeryturę. Dbam o siebie sam.
pozdrawiam
Szczerze gratuluję fenomenalnej lekkości pióra. Jestem świeżo po lekturze “Nie szukaj mnie” i będę ją polecać znajomym :) Dziękuję za inteligentną postać pięknej kobiety! I ta intryga… i zakończenie… Brawo i czekam na więcej.
Witam Panie Piotrze ;)
Własnie “łyknąłem” “Nie szukaj mnie”. Coś fantastycznego, jestem pod ogromnym wrażeniem tego dzieła gatunku, dawno czegoś takiego nie czytałem. Wspaniała książkam może trochę za szybkie zakończenie… ale może z nadzieją na “Nie szukaj mnie 2″;) W końcu Igor nie spotkał się z Gośką więc może jakaś nowa intryga z ich udziałem. Wielkie dzięki za 2 dni wspaniałej lektury. Na szczęście rodzina wybaczyła mi to wyłączenie się z rodzinnych obowiązków. Serdecznie Pozdrawiam
Jarek
Witam..
Bardzo Podobała mi sie Pana Książka “Zabili mnie we wtorek” I teraz własnie przymierzam sie do czytania nastepnego Pana dzieła. Jestem Pana cichą wielbicielką ( zaraz po moim narzeczonym :) . No ale on to juz wogóle za Panem przepada . Dlatego strasznie chciała bym zdobyć książkę pt. ” Nie szukaj mnie” z Pana dedykacją a nie wiem niestety jak.. Chciałam ją podarować narzyczonemu w prezencie.. Niestety musiałam sie pogodzić z losem że nie tylko mnie uwwielbia ale i Pana dzieła :)
Serdecznie pozdrawiam i jeżeli to możliwe to bardzo bym prosiła o kontakt .. Choć napewno jest pan w wirze pracy to proszę pomóc mi spełnić małe marzonko mojego mężczyzny..
Świetnie Pan wyreżyserował i napisał scenariusz do serialu komediowego pt.”Agentki”,genialny serial.Pozdrawiam Marcin:)
Dzień dobry.
Panie Piotrze czy pisząc scenariusz na podstawie kreskówki trzeba mieć specjalne zezwolenie od pierwotnych autorów bądź producentów bajki żeby móc zrealizować film? Właśnie jestem na etapie pisania takiego scenariusza i wiem, że trafiłby on do młodzieży, widzów młodszych,
a także starszych bo jest wielu fanów takich produkcji. Ale chciałbym żeby Pan jako specjalista w tej dziedzinie fachowo to ocenił:) Bardzo bym prosił o kontakt jeśli to możliwe. Pozdrawiam.
Obawiam się, że w takim przypadku bez zgody właścicieli praw autorskich do kreskówki się nie obejdzie.
Bardzo dziękuję za odpowiedź.
A jak Pan myśli da radę w naszym kraju zrealizować taki film? I w czyjej gestii leży, aby otrzymać zgodę właścicieli? Scenarzysty? Czy już na dalszym etapie producenta bądź reżysera? Dużą uwagę kładę na efekty specjalne, bez których się nie obejdzie.
Ale nie wydaje mi się żeby Hollywood było tak daleko przed nami z techniką. Teraz rewelacyjne programy do efektów specjalnych są dostępne wszędzie. M.in. VUE 8 xstream, który był używany do najnowszego Terminatora. Fakt, faktem trzeba mieć świetny sprzęt, aby wykrzesać z niego wszystkie możliwości.
No i cena… to jakieś 4000-5000 zł. Bardzo by mi zależało na tej produkcji, ponieważ tak jak Pan chciałbym stworzyć coś nowego. Żeby ludzie mówili z dumą, że to polski film. Teraz rodzi się tylko pytanie… Czy ktoś u nas by to wyprodukował?
P.S. Dziękuję Panu za tą stronę internetową,
na której można dostać wiele cennych rad, wskazówek i dziękuję za Pańską pomoc:)
Prawdę mówiąc, bez uzyskania praw w ogóle nie zabierałbym się za pisanie scenariusza.
A czy to nie jest tak, że dopiero jeśli scenariusz kupi dany Producent i zdecyduje sie na wyprodukowanie filmu na jego podstawie, to wtedy producent, czy też reżyser ubiegają się o otrzymanie zgody od właścicieli praw autorskich?
Oczywiście, że jest to możliwe, ale po co pisać scenariusz, jeśli nie wiadomo, czy właściciel praw do pierwowzoru w ogóle chce je sprzedać? A zawsze istnieje takie ryzyko.
Ma Pan rację. Mam jeszcze jeden scenariusz, który już napisałem od siebie. Nie ukrywam, że jest to coś na pograniczu S-F i przygodówki. Czy ktoś w naszym kraju wyprodukowałby taki film? Czy mógłbym Panu za jakiś czas przysłać streszczenie, aby go Pan ocenił? Domyślam się, że przysyłają Panu setki takich wiadomości z podobnymi prośbami, a bez tego ma Pan pełne ręcę roboty.
Przysłać zawsze można, ale zaczynam film i mój wolny czas właściwie nie istnieje :-(
Pan Piotr czasu pewnie nie znajdzie. Ale ja bym chętnie poczytał. A może bym i wyprodukował? ;) Ale jeśli już, to ja raczej animację. I to 2D, a nie 3D.
Co Pan na to, Panie Marcinie?
Doskonale to rozumiem. Kiedy wszystko będę miał zrobione na tip top wtedy się do Pana zgłoszę. I jeśli Pan znajdzie czas, to oceni moją pracę i wyda opinię:-) Muszę wnieść jeszcze kilka poprawek. Czy przy pojawianiu się danej postaci musi być konkretnie opisany strój, który ma na sobie? Z góry dziękuję za odpowiedź i życzę owocnej pracy przy filmie:-)
Pozdrawiam serdecznie.
Panie Andrzeju pisałem ten scenariusz z myślą
o filmie, żeby w naszym kinie pojawiło się coś świeżego (co jest pewnie marzeniem wielu scenarzystów), film z dreszczykiem, trzymający w napięciu i skłaniający do refleksji. Ale może i animacja się znajdzie:-) Jeśli chce Pan podyskutować na ten temat to poproszę o podanie maila. Pozdrawiam.
Podam GG, bo jak napiszę mail na niekodowanej stronie, to spamu dostanę tonę :)
4727324
A.
Kiedy obejrzałam “Pana Tadeusza”, powiedziałam, że chylę czoła przed człowiekiem, który napisał scenariusz. Przeczytawszy książkę wiele razy, nie wyobrażałam sobie do końca tego filmu…. Ale wybór scen, sposób ich poukładania, przeniesienie Inwokacji i Epilogu (przepraszam za język laika;-), stanowi według mnie o jego sukcesie.
Cieszę się, że po tylu latach mówienia tego w niebo, wreszcie mogę zwrócić się bezpośrednio do człowieka, o którym tyle razy napomykałam przy każdym pokazie tej ekranizacji w klasie, jako że jestem nauczycielką.
Ten scenariusz to mistrzostwo świata:-)
Bardzo dziękuję i bardzo mi miło. Dobre słowo to wielka i ważna zapłata dla artysty ;-)
Witam,
Chciałabym zadac pytanie z innej beczki. Skonczylam kierunek Stosunki Międzynarodowe.Moim ukrytym marzeniem jest zagrać w filmie (zdaje sobie sprawe iż jest to marzenie wielu osob), nie jestem po szkole aktorskiej wiec nigdy nie odwazylam sie pojsc na casting. W nastepnym tygodniu bede w Warszawie. Czy jest miejsce gdzie mogłabym się udać aby “spróbować”bez znajomości ;) i liczyć na szczęście początkującego :) z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam wybitnego reżysra, scenarzystę i pisarza.
Piotrze, przy okazji notki o budowie na planie filmowym:
czy “plan budowy”, jakim jest scenariusz, jest warunkiem sine qua non do powstania dobrego filmu? Załóżmy, że jest to dokument, metraż 80min.
Jak byś ocenił projekt realizacji filmu w oparciu o treatment i scenariusz pisany w trakcie realizacji filmu?
W przypadku fabuły scenariusz wydaje mi się niezbędny. W przypadku filmu dokumentalnego już niekoniecznie. Oczywiście jakiś zarys, konspekt treatment musi być, ale zdarzają się dokumenty, które kręcą się “same” i wynikają często z improwizacji. Wszystko zależy od tematu. Ja jednak zawsze polecam posiadanie jak najbardziej szczegółowego scenariusza. To zawsze pomaga ;-)
Witam.
Mam ważne pytanie odnośnie jednej sprawy… Otóż napisałem scenariusz. Niestety nie wiem co dalej:-( czytałem Pańską Alchemię Scenariusza, również temat, w którym pisał Pan jak sprzedać scenariusz w Polsce. Znalazłem kontakty do polskich producentów, reżyserów… ale niestety większość adresów mailowych jest już niedostępnych:-( Po każdym wyslaniu wiadomości wyskakuje błąd. Scenariusz pisalem długo bo wymagał wielu poprawek. Dawałem go do sprawdzenia moim bliskim i oni pokazywali gdzie są błędy, co należałoby zmienić.
Nie chciałem sam o wszystkim decydować, ponieważ nie potrafiłbym go skrytykować na tyle poważnie jak inni. Mówią, że jest wciągający i ciekawy. Nie wszystkim sie podobał od strony fabuły. Wiadomo, są różne gusta. Powstał już “produkt finalny”. Ale dręczy mnie jedno pytanie… Co dalej?:-( życie mnie już nauczyło, że nic nie przychodzi łatwo. Dlatego wymagam od siebie dużo więcej niż kiedyś. Potrafię siedzieć przy czymś godzinami żeby tylko zrobić to jak najlepiej. Co mam zrobić Panie Piotrze? Wiem, że jeśli ktoś przeczyta mój scenariusz to nie znaczy, że już będę sławny. Może przecież nie spodobać się profesjonalistom. Ale dla mnie będzie to już osobisty sukces, ponieważ mimo wszystko mój wysiłek będzie doceniony. Nawet jeśli scenariusz się nie sprzeda. Będę przynajmniej wiedział, że próbowałem do końca. Poza tym zawsze jest nadzieja…
Dziękuję za poświęcony mi czas. P.S. Wypożyczyłem Pańską książkę “Zabili mnie we wtorek” i będę zabierał się do lektury:-)
Bardzo podoba mi sie Pana blog. Można tu znalezc wiele przydatnych informacji. Sama wlasnie skonczylam pisac scenariusz. Jednego dnia czuje się jak geniusz innego z politowaniem patrze na stos kartek, lęzacych na biurku, ktore dumnie nazwalam “scenariuszem”.
Nie wiem zupelnie co dalej. Wpadła mi nawina mysl, ze moze Pan by mi cos doradzil, moze jest ktos kto chcialby mi tak po prostu pomoc. Oczywscie nie licze na wiele:)
Pozdraiwam serdecznie i zycze wielu sukcesow, ale przede wsyztskim radosc z tworzenia!:)
Pisałem już o tym jak podejść do sprzedaży gotowego tekstu. Polecam ten wpis. Dziękuję serdecznie za dobre słowo i pozdrawiam.
Czesc
Bardzo sie ciesze ze znalazlem twoja strone co stalo sie w pazdzierniku ubieglego roku.Szukajac cos na temat pisania scenariuszy znalazlem Twoj artykul Alchemia Scenariusza Filmowego skad wzialem Twoje nazwisko i tak juz tu wchodze od czasu do czasu czytac Twoje artykuly i porady.Odwolujac sie do tego artykulu musze przyznac ze byl to moj pierwszy kontakt z wiedza na temat “jak pisac scenariusz” Chcac czy nie chcac jestes pierwsza osoba ktora bardzo mi w tym pomogla.Po zaladowaniu tych podstawowych wiadomosci bylem juz wstanie napisac krotki scenariusz,raczej moge powiedziec specialny scenariusz bo byla to historia tylko dla pewnej grupy ludzi i tylko oni mogli ja zrozumiec.Moge przyznac ze caly ten pomysl z pisaniem rozwiazal mi pewien problem bo to co chcialem powiedziec zamienilem w film.Moglem byc bohaterem tego filmu(w innej postaci) i przedstawic cos tak jak nigdy bym nie byl wstanie tego wyrazic w normalnej rozmowie czy opowiadaniu przy kawie.Teraz wiem jaka to ma moc.Mialem tylko jeden problem ktory bedzie malal z biegiem czasu.Problem a moze dar jest taki ze zaczelem pisac w jezyku angielskim(slownik non-stop) i tak chyba juz zostanie bo srodowisko pomysly tego wymagaja Po prawie roku grzebiac w internecie czytajac rozne scenariusze,rozne porady i powoli tworzac zrobilem wiekszy krok.Wyslalem krotki film na konkurs filmowy(BSSC) w UK .Niestety jeszcze nie ma wynikow ale wierze w ta historie i nawet jak nic z tego za rok nastepny.Obecnie mam pare pomyslow na filmy ktore powoli pisze-realizuje(wybralem droge pisania nie wiedzac do konca co bedzie).Kiedy osiagne mniejszy lub wiekszy sukces to dam Ci znac. Ogolnie rzecz biorac biore sie za pisanie i jezeli wszystko sie ulozy to w niedalekiej przyszlosci pojde do szkoly filmowej w Londynie na rezyserie itd.Wracajac do Ciebie to duzy szacunek pamietam jak bylem w kinie na filmie KILER i pamietam ilu ludzi tam bylo…Kiedys pewnie bede chcial porade od Ciebie….Pozdrawiwam Artur….RESPECT!!!
Dzięki. Życzę Ci powodzenia i serdecznie pozdrawiam.
Przeczytałam, obejrzałam… no cóż jestem pod wrażeniem. :) Gratuluję.
Majka
Panie Piotrze,
z zainteresowniem przeczytałem pański wpis o “mobilizowaniu” mózgu do pracy. Wiem coś o tym, bo i moja robota po części polega na pisaniu. Jednak co po dobrych radach, gdy do rąk wpada mi kolejna pańska książka (“Nie szukaj mnie”)? Dzięki niej zamiast pracy miałem całodzienną przyjemność w pozycji horyzontalnej. Błagam, by nie przyszło panu do głowy napisanie książki w objętości “Millennium”, bo nie zarobię na masło ani na chleb.
A tak serio, po lekturze obu pana książek jestem pełen podziwu (trochę też i zazdrości – lecz nie polskiej zawiści), że mimo ciężkiej pracy reżysera i scenarzysty stać pana na pisanie tak znakomitych w swoim gatunku powieści.
Serdecznie pozdrawiam i czekam – mimo wszystko – na jakąś grubszą książkę, bo dwie poprzednie jak dla mnie za szybko się skończyły.
Wiele miłych słów napisałeś na moje skołatane serce ;-) Na razie niestety na grubszą książkę się nie zanosi. Na razie żyję życiem filmowca, nie pisarza. I trochę za pisaniem tęsknię :-(
Serdecznie pozdawiam
Witam,
właśnie skończyłam czytać Pana dwie powieści. “Zabili mnie we wtorek” i ” Nie szukaj mnie “. Chce zaznaczyć, że nie jestem miłośniczką czytania.Pana książka przypadkiem ” wpadła mi w oko ” podczas zakupów, zaintrygował mnie tytuł ” Nie szukaj mnie ” i krótki opis. Musze przyznać, że jest to książką , którą czyta się bez przerwy, jest fascynująca, intrygująca, bardzo ciekawa. Kiedy zakończyła czytać ostatnia stronę zrobiło mi się strasznie smutno, że to już, że to koniec- bohaterka?łebska dziewczyna, takiego zakończenia się nie spodziewałam :) od razu zdobyłam druga Pana powieść kryminalną i jestem równie zachwycona, super się czytało, a zakończenie równie zaskakujące.
To Pan poprzez swoje powieści rozbudził we mnie chęć czytania, ale niestety tylko Pana twórczości. Dlatego z niecierpliwością i utęsknieniem czekam na kolejną powieść, która ( jestem o tym przekonana ) okaże się sukcesem. Próbowałam już wiele razy czytać książki innych autorów, ale żadna z nich nie wywołała na mnie takiego wrażenia ( bardzo pozytywnego ), żadna nie zafascynowała mnie swoim tytułem , ani opisem, ani po przeczytaniu kilkunastu stron nie uznałam , że jest warta przeczytania- tak jak w przypadku Pana powieści. Podziwiam i gratuluję zdolności twórczych oraz jak wcześniej wspomniałam czekam z utęsknieniem na kolejne.
Pozdrawiam i dziękuję
Agnieszka Żurawicz
Serdecznie dziękuję za miłe słowa i przemiłą wizytę na moim blogu. Gorąco pozdrawiam :-)
Żyję w ciągłym chaosie i dopiero co odkrywam siebie choć swoje myśli spisuję od kilku lat.Do tej pory “łapałam” pomysły i niechlujnie je archiwizowałam.Dzięki Panu zacznę pracować nad stylem…bo zrozumiałam,że nawet najlepsza myśl gdzieś uleci jeżeli nie będzie porządnie i jasno przedstawiona.Dziękuję za pana pasje.Dla mnie okazały się inspiracją.Czy można Pana gdzieś spotkać aby zamienić kilka słów osobiście.Wierzę,że krótka wymiana zdań jest czasami bardziej treściwa niż kilkadziesiąt stron najlepszego poradnika.Pozdrawiam serdecznie.Renata Łopuszyńska
Dziękuję za dobre słowo. Również serdecznie pozdrawiam.
Czesc
Wlasnie siedze przed komputerem i poraz kolejny czytam Twoja Alchemie Scenariusza Filmowego.Musze co jakisz czas to przeczytac -to dodaje mi sily.Przeszukalem i przeczytalem juz dziesiatki roznych stron na temat scenopisarstwa w internecie wlanczajac w to nawet jedna ksiazke.Musze przyznac ze cala esencja jest zawarta w Twojej ALCHEMI.W Londynie jest duzo kursow part time ,full time SCREENWRITING prowadzonych przez ludzi z ktorych wiekszoc nic nie napisala, nic nie stwozyla.O co tu chodzi? Pewnie o kase?Bo o coz innego?Mozesz miec dyplom ale co z tego…nikt przeciez nie daje dyplomu z pomyslami czysz nie?Ciekawe jak Ty to widzisz?Pisalem juz do Ciebie wczesniej ze wyslalem krotki scenariusz na konkurs BSSC i jestem w pierwszej rundzie z filmem WHAT COMES AROUND GOES AROUND co powoli wyznacza mi droge,Co o tym sadzisz?.Bez dyplomu ze slabym jezykiem kozystajac glownie z Twojej ALCHEMI….A to tylko zaledwie 28-30 stron…chyba liczy sie tylko pomysl tzn orginal.Wiec jeszcze raz dziekuje…I jak jeszcze nie wiesz dlaczego FILM wybral cie 10 lat temu zebys napisal ten artykul to masz odpowiedz..RESPECT
Ważne, że coś robisz, że piszesz, że wymyślasz. Siedzenie z założonymi rękami jest może wygodne, ale nie przynosi efektów. Dziękuję za dobre słowo, serdecznie pozdrawiam i życzę szczęścia :-)
Witam panie Piotrze, dopiero od jakiegoś czasu zacząłem śledzić pana bloga i muszę przyznać, że wcześniej straciłem wiele czasu na poszukiwania sensownych odpowiedzi na różne pytania dotyczące filmu, aż do momentu odkrycia pana stronki. Za co bardzo panu dziękuję. Nie jest jednak moją intencją chwalenie pana pod niebiosa, a raczej uzyskanie kilku ciekawiących mnie wiadomości. A więc przechodząc do rzeczy, chciałem zapytać jak ważne w robieniu filmów (chodzi mi tu głównie o reżyserię i scenariusz) jest wykształcenie, a na ile pasja???
Wykształcenie daje niewiele. Szkoły filmowe niewiele uczą, ale dają niezłe kontakty. O wiele ważniejsze od wykształcenia jest DOŚWIADCZENIE. Ale pasja jest najważniejsza. Jak we wszystkim ;-)
Czy wykształcenie nie daje doświadczenia. W pewnym sensie na pewno tak. Ja stałem się bardziej doświadczony już po przeczytaniu dwóch książek o tym jak pisać scenariusz, niż zanim zabrałem się do pisania.
WYKSZTAŁCENIE——- nie najważniejsze, ale potrzebne by zdobyć DOŚWIADCZENIE.
Jestem po Warszawskiej Szkole Filmowej, po wydziale operatorskim.Jestem pod wielkim wrażeniem serialu “Kryminalnych” był doskonałym dowodem i genialnie nakręconym,moim zdaniem serial powinien trwać,świetna i genialna obsada.Z wielkim szacunkiem serial za szybko i zbyt szybko zniknął z anteny TVN,bo to co jest w telewizji jest tragiczne nie wszystko ale większość.Pan ma potencjał robienia filmów i seriali ale, ten serial jest nie zastąpiony proszę uwierzyć.Proszę o zrozumienie fana i operatora,wszystkich fanów tego genialnego serialu.Jestem pana fanem:)
Pozdrawiam
Norbert Modliński
Witam
Zupełnie przypadkiem trafiłem na twojego bloga i ze zdumieniem musze przyznać ,że jest dosyć interesujący. Znam twoje dokonania i mam do nich szacunek ale nie spodziewałem sie ,że taki miły z Ciebie koleś. Pozdrawiam i jeszcze się odezwę. Tymek
Witam pana. Ostatnio zadałem panu pytanie odnośnie tego co jest ważniejsze w filmie- pasja czy wykształcenie. Odpowiedź mnie usatysfakcjonowała, szczerze mówiąc to też tak myślałem, ale wolałem dowiedzieć się tego od znawcy tematu. Jak pan odpisał, najważniejsze w tym wszystkim jest doświadczenie i tu chciałbym zadać kolejne pytanie- JAK TAKIE DOŚWIADCZENIE NAJLEPIEJ ZDOBYĆ (domyślam się, że robiąc i pisząc jak najwięcej:-) TYLKO JAK?????
Dziękuje bardzo za odpowiedź na poprzednie pytanie.
Pozdrawiam serdecznie.
Doświadczenie w pracy filmowca najlepiej zdobywa się pracując przy robieniu filmów ;-) Najlepiej w towarzystwie doświadczonych filmowców, żeby było się od kogo uczyć. Pozdrawiam.
Witam
Tak się zastanawiam jakie filmy mają szansę zaistnieć w naszym kraju. Chodzi mi tutaj o tematykę i nastrój opowieści. Czy to powinny być raczej poważne filmy o twardych facetach, przestępcach, zbłąkanych duszach, policjantach itd. Czy może raczej lub zdecydowanie komedie o niewybrednym humorze lub czy może coś innego. Z całą pewnością historia musi być tak czy inaczej ciekawa, ale jednak jest coś co bardziej trafia do ludzi a coś innego mniej…???
Jak to rozgryźć panie Piotrze?
Pozdrawiam.
Przestudiuj box-office z kin. Zobacz na co ludzie najczęściej chodzili. Co im się teraz podoba, czego oczekują. Wyniki oglądalności to czasem ciekawa lektura.
Cześć Panie Piotrze.
Dopiero niedawno przeczytałem pana tekst o “Alchemii scenariusza…” i przyznaję rację… trochę długi:-) Przyznaję również, że właśnie takiego tekstu szukałem po całym necie. Kiedyś przeczytałem jeden artykuł Cezarego Harasimowicza, który dotyczył tego samego tematu i jedyne przesłanie i konkret jaki tam dostrzegłem brzmiał mniej więcej tak: JEŚLI MASZ CZŁOWIEKU CHOCIAŻ TROCHĘ OLEJU W GŁOWIE, NIE BIERZ SIĘ ZA SCENARIUSZ…
W chwili kiedy to przeczytałem miałem ochotę pieprzyć (przepraszam) wszystko co związane z filmem, choć kilka minut wcześniej film był dla mnie wszystkim. Po przeczytaniu pana tekstu miałem po prostu pragnienie żeby usiąść i doprowadzić się do potwornego bólu dupy:-)
Wielkie dzięki, takich chwil mi trzeba.
POZDROWIENIA
Odnośnie wpisu po co młodzi ludzie chcą być aktorami ? ja znalazłem odpowiedź – żeby się dobrze bawić :) Blog tych ludzi wpadł mi przed oczy kilka dni temu i muszę przyznać, że uśmiałem się jak nigdy – dlatego polecam dla relaksu zaczerpnąć odrobiny absurdu.
http://szydercywlozy.wordpress.com/
Witam.
Interesuje mnie jedna kwestia. Miał pan taki moment, że żałował pan sprzedania jakiegoś scenariusza? Napisał pan, że nie nie do końca spełnił pana oczekiwania “To ja złodziej” i zrezygnował pan z sygnowania scenariusza swoim nazwiskiem. Dlaczego??? Jeśli można wiedzieć.
Z całą pewnością przywiązanie do własnego dzieła jest widoczne u każdego, wszystko zapewne zależy też od wizji reżysera, który na danym materiale pracuje, czy pokrywa się ona z tą autora, czy nie…
Czasami reżyserzy robią inny film, niż był napisany. Nie jest to komfortowa sytuacja dla scenarzysty. Czasami tak bardzo niekomfortowa, że decyduje się on wycofać nazwisko z filmu. Tak niestety bywa. Taki los scenarzysty.
Dobry wieczór,
dowiedziałem się dzisiaj, że pana film “Nie kłam kochanie”, był wyświetlany w czasie trwania festiwalu w Tokio. Był pan na wspomnianym festiwalu? Ciekawi mnie jaka była reakcja azjatyckiej widowni. Słyszałem, że ceni się tam nasze krajowe kino, to prawda? Jeśli pana nawet nie było, to może zna pan opinie?
Prawdę mówiąc, nic nie wiem o tym, żeby “Nie kłam kochanie” było wyświetlane w Tokio. Dowiedziałem się właśnie w tej chwili. Od Ciebie ;-)
Dokładnie to już dziś festiwal się zakończył. Można sprawdzić w sieci. Choć dziwi mnie, że sam twórca nie jest poinformowany. To w ogóle możliwe????
Raczej to nie może być nieprawdziwa informacja, choć internet temu raczej sprzyja… W takim razie cieszę się, że mogłem wystąpić w roli informatora. Mam nadzieję…
Pozdrawiam.
Cześć Piotrze
Chciałem zapytać czy można ci przesłać treatment jeżeli skończę scenariusz. Czytałem w FAQ, że “można, wszystko można…” ale czy można liczyć także na twój fachowy, rzetelny komentarz??? Oczywiście, wtedy gdy czas ci na to pozwoli. Domyślam się, że wszystko co towarzyszy zbliżającej się premierze twojego filmu, nie sprzyja czasowi wolnemu, ale jednak czy w niedalekiej przyszłości można spróbować???
Prawdę mówiąc, czasem wolnym obecnie nie dysponuję :-(
W porządku, rozumiem. Ale prawdę mówiąc nie chodziło mi o najbliższy czas. Myślałem bardziej o przyszłości, zwłaszcza, że chciałem najpierw napisać scenariusz, a dopiero później przysłać treatment.
Zdanie kogoś, kto się zna jest istotne. Jak i również opinia laików.
Dzień dobry sama zaczęłam pisać scenariusz o zakazanej miłości w czasach II wojny światowej Niemca do Żydówki która od małego była wychowana w polskiej rodzinie
Cześć Piotrze.
Mam pytanie technicznej natury, związane z pisaniem scenariusza.
Jeżeli chciałbyś aby w filmie jakaś scena była pokazana w zwolnionym tempie, jak ująłbyś to w scenariuszu???
Wystarczy napisać na początku sceny, że “cała akcja od tej pory będzie w zwolnionym tempie?”
Czy może takich rzeczy nie uwzględnia się w scenariuszu???
Można tak napisać. Cała scena może być w zmienionym klatkarzu, lub jej fragment. Trzeba to tylko precyzyjnie opisać.
Dzień dobry!
Mam 18 lat a uwielbiam na kręcone przez pana Filmy. Czekam za Och Karol 2 akurat ze szkołą będziemy chcieli jechać. Ale od kilku lat pisze scenariusze z kolegą chciałbym panu przesłać do przeglądnięcia można?
Można.
na jego maila?
Jest w zakładce “Kontakt” na tym blogu.
Witam,chciałam tylko zapytać bo moje życie nie było usłane różami nie chce za bardzo tutaj pisać ale pomyślałam może film o tym nakręcić dziecko odebrane matce bo pije wziął ojciec pod opiekę i tam był dopiero horror oj dużo by opowiadać ale jak by był pan zainteresowany to z przyjemnością opowiem ze szczegółami moje piekło które przeszłam.Pozdrawiam
Cześć Piotrze.
Wiem ze wpisu, że niedługo premiera “Och Karol 2″ i jesteś, jak sam pisałeś stremowany. Na pewno wszystko będzie ok.
Zapewne bez przerwy myślisz o filmie, o reakcji widzów, opinii krytyki itd. dlatego chciałbym cię “odciągnąć” na chwilę od całego stresu i “ZMUSIĆ” do odpowiedzi na moje pytanie (Tak, mam interes :-))) ).
Zastanawia mnie na ile dla raczkującego scenarzysty, pomocne może być czytanie Szekspira… W końcu to mistrz budowania dramaturgii i chyba charakterystyki bohaterów za pomocą dialogów.
POMOCNE?????
Czytanie Szekspira nie jest łatwe. To jednak już zabytek. Ale oglądanie dobrych inscenizacji Szekspira jest jak najbardziej korzystne.
Rozumiem.
Przyznam jednak, że nie do końca jestem przekonany co do tej opinii.
W porządku, Szekspir to bez wątpienia zabytek, ale jakie to ma znaczenie, jeśli chodzi o charakterystykę postaci i dramaturgię???
To co postać mówi, w jaki sposób mówi, co robi itp. charakteryzuje ją chyba w ten sam sposób, w dzisiejszych utworach, co niegdyś.
Czy może się jednak mylę?
Wiem, że to dziwnie brzmi, ale zawsze mi się lepiej oglądało Szekspira niż czytało.
Piotrze jesteś świetnym reżyserem.
Na Och Karol 2 na 100% się wybiorę :)
dla takich filmów aż ciągnie do kina :)
Witam. Jestem maturzystką i ostatnio pisaliśmy próbną maturę. Matura jak matura- w sumie nie miała czym zaskoczyć. Nie popisali się nawet tematem pracy, bo można było wymyślić coś bardziej ambitnego niż ” Zbrodnia i kara”. Cóż, nie mój problem. Jednak nie o tym chciałam pisać. Otóż na wspomnianej przeze mnie maturze mieliśmy przeanalizować tekst, który mówił o konflikcie między sztuką (filmami) komercyjną, a filmami artystycznymi. Nie będę dokładnie przytaczała o co chodziło autorowi, bo rzecz jasna nie skupiłam się na zapamiętaniu jego zdania na ten temat. W każdym chodzi mi o to, że kiedyś filmy były bardziej ambitne niż obecnie. Teraz idąc do kina na komedię romantyczną z góry wiadomo jaki będzie finał.Powstaje coraz więcej nowych, określmy to banalnych produkcji, które do tego stopnia są do siebie podobne, że po pewnym czasie nie potrafię pogrupować tytułów i fabuł. Z czego to wynika? Oczywiście z komercji. I tu właśnie jest wina producentów, reżyserów i wszystkich tych, którzy przy takich filmach biorą udział. Żeby była jasność, wiem doskonale, że obecnie film robi się wyłącznie dla zysku, bo nikt mi nie powie, że przyświeca temu jakaś wielka idea, aczkolwiek uważam że można wykazać się większą pomysłowością i zmusić nasze coraz bardziej leniwe społeczeństwo do myślenia. W co drugim filmie widzimy tych samych aktorów, którzy nie pozwalają nam od siebie odpocząć.Przyznaję naszą czyli widzów winą jest to, że przyzwyczailiśmy się do banałów i lubimy prostą ścieżkę, która nie wymaga od nas wiele. Stąd pojawienie się komedii ” to nie tak jak myślisz kotku” było jakże oburzające dla tych, którzy liczyli, że idąc do kina nie będą musieli zagłębiać się w fabułę. No cóż psikus reżysera. Ci, którzy tak myśleli chyba do końca nie wiedzieli, kto jest kim i dlaczego. Stąd wiele negatywnych recenzji. Pana najnowszej komedii jeszcze nie oglądałam, ale fabuła pewnie podobna jest do reszty filmów. Nie wiem, nie komentuję. Jak obejrzę to napiszę.
Panie Piotrze. Wczoraj ze klasą po zajęciach byliśmy w kinie było nas około 38 osób film jest świetny nigdy tak nie uśmiałem. Scenariusz był naprawdę świetny.
Jakby był nauczycielem to moja ocena jest celująca +++++++.
Może czas na serial Och Karol? ( s.komediowy)?
Dzień dobry sama zaczęłam pisać scenariusz o zakazanej miłości w czasach II wojny światowej Niemca do Żydówki która od małego była wychowana w polskiej rodzinie.
Czy opłaca się go pisać?
Zawsze opłaca się pisać. Jeśli sprawia Ci to radość – PISZ.
widziałam film Och! Karol 2 bardzo mi się podobał ;)
Czy scenariusz może być tak pisany?
Scena
(Rano do pokoju Aliny przychodzi ojciec rozmawiają gdy nagle do ich kamienicy przyjeżdża gestapo.)
Ojciec
Cześć kochanie nie śpisz już jest jeszcze wcześnie.
Alina
Nie cały czas myślałam czy oni jeszcze żyją,chciałabym się kiedyś z nimi spotkać.
Ojciec
Na pewno żyją i tez myślą o tobie to dla nich też nie była łatwa decyzja,chcieli żeby ci było dobrze. Wojna nie trwa wiecznie jak się skończy to ja cię do nich zawiozę obiecuję ci.
Alina
Kocham cię tato.
Ojciec
Ja ciebie też córeczko,Wandzia obiecała,że zdobędzie ich adres i będziesz mogła napisać list.
Alina
Minęło 16 lat czy oni mnie poznają?
Ojciec
Oczywiście że tak.
Wanda
Cicho gestapo przyjechało do naszej kamienicy.
Ojciec
Ciekawe po kogo.
Alina
To do nas.
Matka
Ja otworzę.
Dzień dobry czy coś się stało?
Hans
Czy w domu są pani córki ?
Matka
Tak ale to chyba jakieś nie porozumienie.
Hans
Cicho bądź.!
Ojciec
O co chodzi?
Johann
Mamy nakaz przeszukania mieszkania.
Hans
Zabrać wszystkich do salonu.
Otto
Tak jest.
Może być ;-)
Dzień dobry, Panie Piotrze. Zawsze zastanawiałam się, czy zdaje pan sobie sprawę z tego, że serial “Kryminalni” jest inspiracją dla młodych artystów sieci. Powstają o nich opowiadania, historii i niezliczone przygody. Czytał je Pan kiedyś? Mam nadzieję, że nie ma na to paragrafu, że to legalne, bo dla tych młodych ludzi to odskocznia od codziennego życia. Bardzo fajnie się je czyta. Żałuję, że ten serial się skończył. Stworzyliście Państwo wspaniałą grupę. Żaden inny serial, czy film o policjantach nie był tak dobry. Tak wyreżyserowany, zmontowany, a bohaterowie tak zgrani. Nie było w “Kryminalnych” żadnego fałszu. Mówił, jak jest. To wspaniałe. Czytałam pańską książkę “Zabili mnie we wtorek” jestem pod jej wrażeniem. Pożyczyłam ją przyjaciółce i identycznie, jak moja osoba “strawiła” ją w jeden dzień. To cudowne, jak Pan potrafi przykuć oko widza, ale i czytelnika. Życzę dalszych sukcesów i proszę o odpowiedź.
Dziękuję bardzo za te miłe słowa. “Kryminalni” to już historia, ale, jak Pani pisze, dla niektórych wciąż żywa. Pozdrawiam.
Czesc!
Fajnie by bylo gdybys zamiescil swoje powiesci na stronie w formacie EBOOK albo PDF- do kupienia.Napewno bym byl jeden z pierwszych ktory by zamowil Kupno ksiazek bylo by szybsze i pewniejsze,szczegolnie dla ludzi z poza kraju. Technologia idzie do przodu co niektorym pomaga a innym szkodzi.Ja uzywam S… Reader i od 3 miesiecy …nosze ze soba scenariusze z internetu i inne tam …zdania…slowa ..i litery…co pomaga mi bardzo.
Pozdrawiam
Bardzo poważnie się nad tym zastanawiam.
Koniecznie! Tylko jak tu zrobić sklep na blogu ;DDD
A może by… zamieścić w AppStore? Nie wiem, jakie tam obowiązują zasady, ale odwiedzających (również z Polski) całe multum.
Ostatnio (nad)używam nowej zabawki – iPada i gdybym mógł kupić fajne książki po polsku na AppStore, to pewnie bym kupił :)
Ja nie mam komentarza dot. Pana filmu, za to mam pytanie, może banalne ale dla mnie dosyć istotne. Chodzi o hamburgery, czy należy dodawać kolendry?, bo oglądałam kiedyś program z P.Gessler i ona tam sypała znaczne ilości tej przyprawy do mięsa, więc nie wiem a chciałabym,żeby wyszły fajne.
Jak mięso jest dobre, to nie lubię go mocno przyprawiać. A wołowina jest dobra. Jeśli Pani lubi kolendrę, to jak najbardziej. Ale to mocna przyprawa. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Zawsze na próbę może pani doprawić tylko jednego hamburgera “testowego” i spróbować, jak smakuje ;-)
Cześć Piotrze.
Ostatnio obejrzałem w tv “Zakochanych” (dopiero) i przyznam, że początek nie wbija w fotel. Przynajmniej nie mnie. Nie lubię komedii romantycznych i to się nie zmieniło, mało brakowało a odszedłbym od tego seansu już po wstępie, ale jak zawsze lubię doprowadzić sprawę do końca i myślę, że druga część filmu jest jak najbardziej ok. Ciekawa postać pani Tyszkiewicz, no i przezabawna rola Pazury.
Zapytam jeszcze tylko czy jesteś zadowolony z “Zakochanych”????
Nigdy nie jestem do końca zadowolony ze swoich filmów ;-)
Dzień dobry
wysłałem panu moje scenariusze mailowo
Witam,
Panie Piotrze podesłałem na Pańską skrzynkę kolejny scenariusz. Tym razem jest to serial komediowy. Prosiłbym o opinie.
Ciekaw tez jestem czy przeczytał Pan już może poprzednie 2 scenariusze podesłane przeze mnie lub też ich streszczenia ? Jak wcześniej napisałem byłbym wdzięczny za opinię czy też konstruktywną krytykę.
p.s. w przypadku serialu komediowego to planuje go wystawić na konkurs http://www.serialwsieci.pl/#rules-ind.
Pozdrawiam
Michał
Na pewno się zapoznam.
Witam. Byłem dziś z moją dziewczyną w kinie na “Och Karol 2″ i uśmieliśmy się bardzo , świetna komedia. Długo takiej nie było , takiej która bawiła cały czas. Od dawna czytam pańskiego bloga systematycznie bardzo lubię tu zaglądać , fajnie że dzieli się pan z nami swoją pasją i technicznymi sprawami jak robi się film. Te techniczne sprawy interesują mnie najbardziej bo zaczynam raczkować w temacie filmowania lustrzanką. i mam taką malutką prośbę czy znalazłby pan odrobine czasu na zdradzenie nam początkującym miłośnikom filmu technik , trików i sposobów na dobre ujęcie. Dziękuję.
Panie Piotrze, my się jeszcze spotkamy, jest Pan jedyną osobą w Polskim świecie Filmowym która odpisuje na komentarze czy listy zainteresowanych. Sam napisałem takich kilka. Reszta ma nas po prostu w D…
Zauważyłem, że od trzech lat zniknął Pan z telewizji.
Kino jest lepsze?
Kino i telewizja to bez różnicy – ta sama widownia, o którą należy dbać. Niedługo już wrócę na mały ekran ;-)
Panie Piotrze, czy jest szansa na film kinowy “Kryminalni”? Mam zamiar napisać niesamowity pełny atrakcyjnych scen akcji. Film sensacyjno-kryminalny jakiego dotąd nie było. Cały czas trzymający w napięciu aż do przesady. Tylko w Pańskich rękach stałby się hitem. Czy podjąłby się Pan reżyseri?
Na razie nie planuję kinowej wersji “Kryminalnych”. Na razie pracuję nad czymś zupełnie innym ;-)
witam jestem w trakcie pisania pewnej historii. Jest to historia przygodowa. Piszę ja częściami. Po napisaniu każdej części daje ją do przeczytania kilku znajomym osobą. Wszystkie mówią że historia jest bardzo ciekawa i żądają ode mnie kolejnych części. Już kiedyś chciałem podzielić się moimi pomysłami z większą liczbą ludzi lecz osoby z którymi o tym rozmawiałem mówiły że mimo że mam talent to nic z tego nie wyjdzie gdyż mieszkam na wsi. Mimo tego chciałbym spróbować. Wysłałem do pana zaproszenie do facebooka i przez niego chciałbym się z panem skontaktować jeśli to możliwe. Jak narazie to tyle z mojej strony proszę o odpowiedź i pozdrawiam.
witam. pisze Pan świetne scenariusze i książki. polecam uwadze scenariusz serialu komediowego, który niedawno znalazłam na http://rrz.mlektury.pl/coreczki-odcinek-1/ – niezła zabawa, gdyby to ktoś sfilmował. napisał go mój były nauczyciel. pozdrawiam.
Panie Piotrze, przepis na dobry scenariusz do serialu jaki musi być?
Piotrze
Zastanawia mnie czym są tak właściwie próbne zdjęcia do filmu???
A może raczej, czemu one mają służyć? Co się robi w trakcie próbnych zdjęć? Czy są one normą i wymogiem przy każdym projekcie? I komu służą? ( pewnie wszystkim)
Zdjęcia próbne to po prostu casting – czyli wybieranie aktorów do ról. Sprawdzanie, czy pasują. Kręcenie sen ze scenariusza z poszczególnymi kandydatami do obsady i sprawdzanie, który/która nadają się najbardziej.
To było chyba w 1996 r. Pewnego dnia do jednego z wrocławskich banków przyszedł młody :-) rozczochrany chłopak i z przejęciem opowiedział mi historię swoich ostatnich kilu czy kilkunastu godzin. Mianowicie spędził chyba noc lub jakąś jej znaczną część na komisariacie.W między czasie – to już drugi wątek opowiedział mi o pracy bardzo bliskiej mu osoby w Elle. Ale wracając do komisariatu, ów klient chciał aby zadzwonić na policję i powiedzieć, że już jest OK, że czeki się znalazły, że on niewinny, że teraz pędzi do Katowic…ect Tak było w rzeczywistości. Zanim wykonałem jednak te telefony usłyszałem jeszcze inną historię (ta wielowątkowość :-)) o pomysłach na scenariusz i chyba na serial. Powiem z pokorą wtedy nie wierzyłem w tą opowieść ale czas pokazał, że fajnie jest jak ktoś ma pasję i marzenia, które są pielęgnowane, a w konsekwencji stają się piękną rzeczywistością.
Powodzenia Panie Piotrze.
Tak, coś sobie przypominam. Miałem taki epizod ;-)
Witam,
czytałem Pana książkę “zabili mnie we wtorek” – byłem bardzo podekscytowany i wciągnięty. Szczerze powiem, że czytało się ją dużo przyjemniej niż topowych “światowych mistrzów sensacji”.
Pozdrawiam!
Dzięki. Pozdrawiam.
Witam,
Od jakiegoś czasu śledzę Pana bloga i cieszę się, że ktoś taki jak Pan, chce się podzielić swoim warsztatem, wiedzą i doświadczeniem z błąkającą we mglą grupa entuzjastów – należę do takich.
Jakiś czas temu przeczytałem, że TVP organizuje dwa konkursy na scenariusz: serialu sensacyjno – kryminalnego składającego się z 13 odcinków oraz telenoweli, składającej się z 80 odcinków. U Pana za wiele w tej materii nie ma a chciałbym się upewnić, czy obrałem dobrą drogę przygotowując swoje zgłoszenie.
Wybór padł na kryminał, mam ułożoną w głowię całą opowieść, spisaną drabinkę, etc.
Jako załączniki do zgłoszonego projektu (3 odcinki) należy przesłać, cytuję:
Ogólne założenia serialu / eksplikację / storyline (wg mnie to trzy różne rzeczy) oraz:
Charakterystykę postaci i propozycję obsady.
Czy faktycznie powinno się rozdzielać te trzy, niby podobne a jakże różne dodatkowe wyjaśnienia do scenariusza?
Czy charakterystyka postaci powinna być szczegółowa, czy wystarczy kilka zdań (Max pół strony) opisujących stan ducha, mniej więcej wygląd i zachowanie bohatera?
Oczywiscie bardzo chętnie przesłałbym np. pierwszy odcinek, tudzież właśnie te tzw dodatki, ale nie chciałbym zakłócać forum. Jeśli Pan pozwoli to chętnie…
Pozdrawiam
Wojtek z Mgły
Panie Piotrze, jak za długie, to proszę ciąć :-)
Taki stary a taki głupi…
Pewnie wszyscy forumowicze śmieją się do rozpuku, jak można się tak nabrać…
Ale po kolei:
“Zrób serial, jaki chcesz oglądać” – przeczytałem taki tytuł artykułu w pewnej gazecie na W. Zrozumiałem “Napisz serial, jaki chcesz oglądać”..
Dodatkowo:
“…konkurs wydaje się… wotum nieufności wobec utrzymujących się w branży od lat producentów, scenarzystów i reżyserów..”
Coś dla mnie, nie chcę nikomu dokopać, ale …spróbować swych sił.
W końcu czasem coś piszę i ludzie nie krytykują … bardzo:-)
No i mam. Zadowolony z siebie wnikam w szczegóły konkursu, a tam czarno na białym stoi w regulaminie “działalność gospodarcza”.
Pomyślałem, nie ma sprawy ” jak wygram:-), to założę Wam tą działalność, na dziś po co, skoro to może być ten jedyny raz. W sumie liczyłem się z ewentualną porażką, ale raczej zakładałem drugi etap:-).
Na wszelki wypadek wysłałem maila z prośbą o ewentualną interpretację regulaminu.
Miła pani z TVP rozwiała moje wątpliwości: nie tylko, że działalność, to jeszcze z zakresem producenta audycji telewizyjnych… co? Ale, o co kaman? Gdzie te szczytne cele udostępnienia sceny młodym, zdolnym, albo młodym duchem, zdolnym…?
Kicha, czyli to konkurs dla zdolnych, ale producentów….. nie scenarzystów :-(..
Najpierw pomyślałem jak każdy Polak: “telewizja kłamie” (!), bo po cóż tworzyć konkurs, który ma być odpowiedzią dla istniejącego rynku, skoro od razu tworzy jakąś barierę dla beniaminków.
Na szczęście potem jak się zorientowałem, że przecież telewizja sama już prawie nie produkuje – uśmiałem się do łez. Ależ ze mnie ignorant… Już wiem, po co ta propozycja obsady i kosztorys.. a ja myślałem, że wpisze pięć baniek i będzie na oko okej…
Tak więc kończąc Drogi Panie Piotrze i Szanowni Forumowicze życzę wszystkim Wesołych Świąt i fajnych pomysłów, nie koniecznie takich jak mój…
Podpisano:
Wojtek we mgle, albo jak kto woli z Mgły, ale teraz to już takiej z “The Fog” … oczywiście Carpentera
P.S.
Czy ktoś może podpowiedzieć jakieś zdolnego sprawdzonego producenta, który szuka zdolnych scenarzystów:-)?
… bo przecież dzieło, po tylu przygodach…nie może się zmarnować.
Swiat kina to tak jak swiat sztuki,nie kazdy potrafi dostrzec sensu przekazu autora,ale wiadomo wlasnie dlatego sa tworcy,aby zmienic odbiorcow rzeczywistosc i wejsc poza ich schemat odbioru swiata,aby czlowiek zatrzymal sie i otworzyl choc na moment oczy i wlasnie dlatego warto.