Zadanie dla scenarzysty
Opublikowane: 20 Październik 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: intencja, intuicja, Kreatywność, pisanie, pomysł, scenariusz, Scenopisarstwo, tworzenie, wymyślanie, zadanie, zamówienie, zlecenie 59 Comments »
Wyobraźcie sobie scenarzystę. Siedzi bidulek przed komputerem, wpatruje się w pusty ekran edytora tekstu i chce napisać jakiś fajny film. Chce coś wymyślić, chce opowiedzieć historię, która zadziwi świat, która zmusi widzów do wyjścia z przytulnych domów i pójścia w chłodny, mokry wieczór do kina.
Siedzi chłopina, wpatruje się w pusty ekran komputera i może napisać WSZYSTKO. Może pójść każdą możliwą i niemożliwą drogą. Może opowiedzieć, o czym chce. Ma przed sobą rozstaje składające się z tysięcy możliwych kierunków.
W którym kierunku pójść? O czym napisać? Czym zadziwić świat?
To duży problem. Można tak siedzieć całe życie, nie napisawszy ani literki.
I nie jest to tylko problem scenarzystów, ale każdego artysty chcącego coś stworzyć.
A teraz wyobraźcie sobie innego scenarzystę. Ten ma konkretne zamówienie. Ma napisać thriller kryminalny, dziejący się współcześnie w Warszawie, którego głównym bohaterem jest młoda, niedoświadczona policjantka. Tematem filmu ma być walka młodej dziewczyny z groźnym gangiem produkującym amfetaminę i sprzedającym ją na całą Europę.
No i kto ma lepiej? Ten pierwszy scenarzysta, czy ten drugi? Ten, który pisze na zamówienie, czy ten, który jest WOLNY od zamówień?
Od razu odpowiem na to niełatwe pytanie.
Otóż zamówienie to rzecz BARDZO WAŻNA w tworzeniu. Tak powstało wiele najwybitniejszych dzieł sztuki światowej. Nie tylko filmów.
I zamówienie nie musi wcale pochodzić od mecenasa, księcia, króla, papieża, bogatej korporacji, urzędu państwowego czy diabolicznego producenta filmowego z oślinionym cygarem w zębach.
Zamówienie można zlecić sobie samemu.
Scenarzysta sam może sobie postawić zadanie. Może sam je wyniuchać swoją sfatygowaną intuicją, doprecyzować, zlecić własnej osobie i potem skrupulatnie je wypełnić.
To pomaga.
Czasami wręcz nie ma innej drogi ;-)
Poezja!?
Opublikowane: 16 Październik 2011 Filed under: Kreatywność, Życie | Tags: czytanie, inspiracja, Literatura, poezja, twórczość, wiersze 20 Comments »Czytacie poezję? Coś to dla Was znaczy? Macie swojego ulubionego poetę, do którego często wracacie? Znacie jakichś współczesnych, żyjących poetów? Znacie ich wiersze?
Kłopotliwe pytania?
Dla mnie trochę tak. Kiedyś, w czasach licealnych poezja mnie fascynowała. Czytałem dużo i sporo z tego, co czytałem, to była poezja.
A teraz?
Teraz nie.
Dlaczego? Nie wiem.
Komu dzisiaj w turbokapitalistycznych, globalistycznych, cyfrowych, szybkich i zdawkowych czasach potrzebna jest poezja? A może właśnie dlatego, że te czasy takie są (a nawet jeszcze gorsze) poezja jest potrzebna? Może właśnie jedynym lekarstwem na szaleństwo świata, który za szybko się kręci, jest wiersz? Kilka słów połączonych ze sobą nowym znaczeniem. Wymagający spokoju, namysłu i uważnego zastanowienia.
Sporo pytań tu stawiam. Zainspirowała mnie do tego ostatnia Nagroda Nobla z literatury – Tomas Tranströmer. Nie znałem faceta. I to mnie zirytowało. Dlaczego go nie znałem, skoro jest jednym z najwybitniejszych współczesnych poetów i ma już 80 lat?
Dlaczego informacja o takim artyście nie dotarła do mnie wcześniej? Czy świadczy to o tym, że świat ma w d*pie poezję? Czy ja ją tam mam?
Znowu wyłażą ze mnie kłopotliwe pytania.
Ile literek dziennie można wystukać
Opublikowane: 10 Czerwiec 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, decyzja, Kreatywność, pisanie, pomysł, Scenopisarstwo, selekcja, twórczość 29 Comments »Ten wpis ma 1326 znaków. Sporo.
Standardowy SMS to maksymalnie 160 znaków. Wiadomość na Twitterze to tylko 140 znaków.
Ale bywają dłuższe teksty. Scenariusz 40 minutowego odcinka serialu to około 40 tysięcy literek. Scenariusz filmu fabularnego to 100 000 znaków – plus-minus 20 tysięcy.
Powieść to 400 tysięcy do 800 tysięcy liter, ale tu rozrzut bywa spory i w jedną, i w drugą stronę.
Ile dziennie można napisać?
Różnie.
Czasami piszę 5 tysięcy znaków. Czasami 10 tysięcy. Czasami 2 tysiące. Czasami nic. Raz zdarzyło mi się napisać 20 tysięcy znaków i było to STRASZNE doświadczenie. Nigdy więcej tego nie zrobię.
Łatwo policzyć, że pisząc średnio 10 tysięcy znaków dziennie, powieść można napisać w dwa miesiące, scenariusz fabuły w 10 dni, a odcinek serialu w 4 dni.
Znane są przypadki, że scenariusz fabuły pisano w dwa tygodnie i na kanwie takiego tekstu powstawał ważny film.
Sęk w tym, że wklepywanie literek w klawiaturę nie ma żadnego znaczenia. To potrafi każda średnio rozgarnięta małpka.
Pisanie to coś ZUPEŁNIE innego, niż ZAPISYWANIE.
Dlatego tygodniami zdarza mi się nic nie zapisywać, ale pisać bezustannie.
Bo żeby coś było godne zapisania, siedzenia na d*pie i klepania w klawiaturę, najpierw musi zostać wymyślone. A potem musi przejść przez gęste sito selekcji: warto zapisać, czy nie.
W 99 przypadkach na 100 – nie.
Latanie nad stawem pełnym pomysłów
Opublikowane: 22 Maj 2011 Filed under: Kreatywność | Tags: Alchemia Kreatywności, decyzja, ekonomia, energia, Kreatywność, natura, pomysł, praca, wysiłek 13 Comments »
Rybitwa białoczelna - fot. Isaka Yoji (cory) - wikipedia
Późnym popołudniem nad staw przyleciała rybitwa. Nie była stałym mieszkańcem stawu. Różniła się od osowiałych kaczek i mało rozgarniętych gołębi spędzających życie na czekaniu, aż ktoś im rzuci trochę okruchów chleba.
Rybitwa była inna. Była smukła, szybka i bystra. Nie przyleciała tu po chleb rzucany przez spacerowiczów. Przyleciała tu po żywe białko i tłuszcz zawarte w płotkach, karasiach i uklejach. Przyleciała tu po mięso.
Nie marnowała czasu i nie marnowała energii. Każdy ruch miała przemyślany i sensowny. Zaczęła od metodycznego oblatywania stawu w koło. Latała w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara jakieś trzy, cztery metry nad lustrem burej wody.
Cały czas bacznie obserwowała powierzchnię stawu prześwietloną ostrym, majowym słońcem. Szukała ryby. Wiedziała, że będą się pławić w gorący dzień przy powierzchni. Wiedziała, że kolacja będzie łatwa i nie będzie ją wiele kosztować.
Siedziałem na ławce i przyglądałem się z wielką przyjemnością jednemu z cudów przyrody, który tak trudno zrozumieć większości ludzi – „Maksimum korzyści, przy minimum wysiłku.” Tak brzmi to prastare prawo przyrody. I przestrzegają go wszystkie bez wyjątku żywe stworzenia na ziemi z wyjątkiem człowieka.
Skupienie w zgiełku
Opublikowane: 24 Marzec 2011 Filed under: Kreatywność, Media, Życie | Tags: Alchemia Kreatywności, cisza, Kreatywność, Media, myślenie, skupienie, twórczość, zgiełk 9 Comments »Mamy czasy, w których niełatwo się skupić.
Niełatwo się nad czymś pochylić w spokoju, przemyśleć coś gruntownie i ekskluzywnie. Niełatwo również znaleźć sensowne miejsce wolne od zgiełku, żeby po prostu pobyć chwilę sam na sam ze swoimi myślami.
Niełatwo zatrzymać się nad czymś dłużej, wejść w coś głębiej, zrozumieć coś do końca, przestudiować sprawę gruntownie.
Cały otaczający nas świat stara się stworzyć w zdumionej widowni wrażenie pędzących wydarzeń, myśli i wypowiedzi. Dobrze ustawione głosy atakują nas kolejnymi mocnymi zdaniami wypowiadanymi w telewizji i radiu. Strumień obrazów i dźwięków czaruje nas swoją sugestywnością i dramatyzmem. Wbite w nas wielkie oczy prezenterów telewizyjnych hipnotyzują swoim ważnym, rzekomo, niezbędnym i unikalnym przekazem.
Z gazet, magazynów i internetu wylewa się potok słów, zdjęć i grafik. Żadna nie jest warta tego żeby ją przegapić. Żadna! Tym bardziej, że jutro jest już przestarzała, niemodna i passe.
Nagłówki krzyczą. Politycy używają największych możliwych słów do komentowania rzeczy codziennych, doraźnych i mało istotnych.
W tym zgiełku pełno jest niestety zdawkowości.
Wszystko jest ledwo liźnięte, niezgłębione i niezanalizowane. Zasygnalizowane zaledwie, bo na zgłębienie i analizę nie ma czasu. Jutro będą nowe wydarzenia, nowe komentarze, nowe apokalipsy.
Jednak czasami trzeba się skupić.
Trzeba pomyśleć o tym, co ważne. Trzeba stworzyć coś, czego wcześniej nie było. Trzeba coś zrozumieć.
Dlatego trzeba mieć w sobie siłę na wyłączenie zgiełku i skupienie się na jednej sprawie.
A zaletą dzisiejszych czasów jest między innymi to, że zgiełk bardzo łatwo daje się wyłączyć.
Po co piszesz?
Opublikowane: 18 Marzec 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, autor, blogi, Kreatywność, Literatura, pisanie, pisarskie przedszkole, scenariusz, Scenopisarstwo 63 Comments »
Dzisiejsze czasy tym się różnią od dawnych czasów, że zdumiewająca część populacji umie pisać i czytać.
Dla większości ludzi umiejętność ta pozostaje wprawdzie kompetencją całkowicie zapomnianą i nieużywaną. Zdarzają się jednak jednostki, które robią z niej użytek.
Niektórzy nawet nie tylko czytają, ale nawet PISZĄ. Piszą więcej niż kilka prostych zdań. Piszą wiersze, opowiadania, powieści, blogi, scenariusze, czy, nie daj Boże, przelewają na papier (lub częściej HTML) własne przemyślenia na różne tematy.
Po co to robią? Po co ludzie piszą?
O tym będzie ten wpis, bo mimo, że pachnie tu oczywistością, to uważam, że to sprawa ważna.
O czym opowiadać – czyli pytanie zasadnicze
Opublikowane: 31 Styczeń 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, film, Kreatywność, Literatura, pisanie, pomysł, scenariusz, Scenopisarstwo, temat, treść, tworzenie 26 Comments »
Łatwo jest zrobić film. Wystarczy trochę grosza, dobry scenariusz, głowa na karku i fachowa ekipa filmowa.
Dużo trudniej jest zdobyć dobry scenariusz. Tego towaru jest mało na wolności. Głównie dlatego, że trudno taki scenariusz napisać. Nie jest to jednak niemożliwe. Dlatego raz na jakiś czas gdzieś w świecie pojawia się taki tekst i powstaje z niego niezły film.
Napisać dobry scenariusz jest łatwo, jak się ma dobry temat, trochę umiejętności i talent. Z tych trzech rzeczy najbardziej unikalna jest ta pierwsza: dobry temat.
I tu dochodzimy do tytułowego pytania zasadniczego: O czym opowiadać?
Jeśli uważasz się za „Wielkiego Artystę” nie czytaj dalej tego wpisu. Nie jest dla ciebie. „Wielcy Artyści” nie zadają sobie takiego pytania. Oni zawsze wiedzą o czym chcą opowiadać. Zazwyczaj zresztą opowiadają o sobie. Jednemu na milion się udaje i z „Wielkiego Artysty” zostaje po prostu wielkim artystą. Dostaje Nobla, Oskara, Bookera, Palmę albo Niedźwiedzia, czy co tam jeszcze i w końcu staje się nieśmiertelny. Jeden na milion.
Trzy bajki o tym, jak jesteśmy rąbani na kasę
Opublikowane: 28 Październik 2010 Filed under: Kreatywność, Życie | Tags: cena, czekanie na jelenia, ekonomia, handel, korporacje, Kreatywność, kupowanie, pieniądze, wartość 11 Comments »
Moneta (a właściwie żeton), którą starszy pan znalazł w samochodowym radiu.
Zawodowo zajmuję się opowiadaniem bajek. I zawsze są to bajki fikcyjne. Dlatego dzisiaj postanowiłem opowiedzieć Wam coś całkowicie prawdziwego.
Będą to aż trzy bajki. Każda będzie o czym innym, ale tak naprawdę wszystkie będą o tym samym.
Na własny użytek nazywam to zjawisko „ekonomią szwindlu” (nasi dziadkowie mówili o tym: „czekanie na jelenia”). Jest to ostatnio bardzo powszechne. Staje się obowiązujące i wszechogarniające. Uprawiają ten proceder wielkie międzynarodowe koncerny i małe rodzinne firmy. Ci pierwsi dużo częściej, ci drudzy rzadziej.
Mam niepokojące wrażenie, że „ekonomia szwindlu” zastępuje pewną piękną ideę zwaną „wolnym rynkiem”. I w odróżnieniu od tej idei, która wciąż pozostaje w sferze idei, zjawisko to staje się rzeczywistością.
A więc do dzieła:
O czym masz dzisiaj myśleć
Opublikowane: 14 Wrzesień 2010 Filed under: Kreatywność, Życie | Tags: Alchemia Kreatywności, Kreatywność, Media, niezależne myślenie, propaganda, reklama 10 Comments »„Jesteśmy tym, o czym myślimy. To z naszych myśli tworzymy nasz świat.” (Budda)
Jest wtorek rano. O czym będziesz dzisiaj myślał? Już wiesz?
Co wypełni dzisiaj twój mózg? Będziesz myślał o sobie? O swoich bliskich? O przyszłości? Czy może o przeszłości? Będziesz myślał o rzeczach dla siebie ważnych? Czy może o czymś zupełnie bez znaczenia? Twoje myśli będą twórcze i pożyteczne? Czy miałkie, wtórne i nic nie wnoszące do twojego życia?
Jaki będzie ten dzień intelektualnie? Jaki będzie ten dzień w twoich myślach?
Ja wiem.
Nie jestem tego pewien w stu procentach, ale wiem mniej więcej o czym będzie myślała dzisiaj większość ludzi.
Co jest ważniejsze – ołówek czy ręka?
Opublikowane: 22 Sierpień 2010 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: blokada twórcza, Kreatywność, narzędzia, ołówek, pisanie, prostota, twórczość 14 Comments »
Człowiek od zarania dziejów jest zafascynowany narzędziami, które sam tworzy. A trzeba przyznać, że potrafi wymyślać piękne narzędzia. Czasami podziw i troska o swoje narzędzia sprawia jednak, że zapominamy do czego zostały stworzone i zaczynamy je wielbić jako arcydzieła same w sobie.
Dla twórcy to dość niebezpieczne podejście. Prowadzi bowiem prostą drogą donikąd.
Widziałem muzyków tak zafascynowanych własnymi instrumentami, że przestawali myśleć o muzyce. Pieścili swoje kosztowne gitary i perkusje, ale nic sensownego nie potrafili już na nich zagrać.
Widziałem grafików tak zafrapowanych tajnikami photoshopa i innego software’u graficznego, że z artystów już dawno zmienili się w informatyków. A to nie to samo.
