Ile literek dziennie można wystukać
Opublikowane: 10 Czerwiec 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, decyzja, Kreatywność, pisanie, pomysł, Scenopisarstwo, selekcja, twórczość 29 Comments »Ten wpis ma 1326 znaków. Sporo.
Standardowy SMS to maksymalnie 160 znaków. Wiadomość na Twitterze to tylko 140 znaków.
Ale bywają dłuższe teksty. Scenariusz 40 minutowego odcinka serialu to około 40 tysięcy literek. Scenariusz filmu fabularnego to 100 000 znaków – plus-minus 20 tysięcy.
Powieść to 400 tysięcy do 800 tysięcy liter, ale tu rozrzut bywa spory i w jedną, i w drugą stronę.
Ile dziennie można napisać?
Różnie.
Czasami piszę 5 tysięcy znaków. Czasami 10 tysięcy. Czasami 2 tysiące. Czasami nic. Raz zdarzyło mi się napisać 20 tysięcy znaków i było to STRASZNE doświadczenie. Nigdy więcej tego nie zrobię.
Łatwo policzyć, że pisząc średnio 10 tysięcy znaków dziennie, powieść można napisać w dwa miesiące, scenariusz fabuły w 10 dni, a odcinek serialu w 4 dni.
Znane są przypadki, że scenariusz fabuły pisano w dwa tygodnie i na kanwie takiego tekstu powstawał ważny film.
Sęk w tym, że wklepywanie literek w klawiaturę nie ma żadnego znaczenia. To potrafi każda średnio rozgarnięta małpka.
Pisanie to coś ZUPEŁNIE innego, niż ZAPISYWANIE.
Dlatego tygodniami zdarza mi się nic nie zapisywać, ale pisać bezustannie.
Bo żeby coś było godne zapisania, siedzenia na d*pie i klepania w klawiaturę, najpierw musi zostać wymyślone. A potem musi przejść przez gęste sito selekcji: warto zapisać, czy nie.
W 99 przypadkach na 100 – nie.
Konkurs scenariuszowy Grolsch Film Works
Opublikowane: 9 Czerwiec 2011 Filed under: Aktualności, Scenopisarstwo | Tags: debiut, film, filmowanie, konkurs, pisanie, scenariusz, Scenopisarstwo 9 Comments »
No więc, poproszono mnie o zajawienie na tym blogu konkursu scenariuszowego.
I słusznie. Sam wygrałem swego czasu kilka różnych konkursów scenariuszowych i nie trzeba mnie przekonywać, że jest to najlepsza forma startu dla początkującego scenarzysty.
Nie ma w tym zawodzie lepszego początku niż bycie zauważonym na jakimś konkursie scenariuszowym. Tym bardziej, że, jak się wstępnie zorientowałem, jest to konkurs dla młodych twórców. A nagrodą jest 50 tysięcy złotych, które należy przeznaczyć na realizację scenariusza. Następnym krokiem jest wzięcie udziału w koszalińskim festiwalu Młodzi i Film. Z gotowym filmem oczywiście.
Termin nadsyłania scenariuszy upływa 20 lipca 2011 r. A w razie powodzenia i dostania kasy na produkcję, gotowy film można pokazać już w połowie września na festiwalu w Koszalinie.
Czyli nie tylko tekst, nagroda, ale i realizacja majaczy na horyzoncie.
Wszystko co potrzeba, znajdziecie tutaj oraz tutaj.
Przeczytajcie uważnie regulamin, zasady, wymagania i założenia i…
… wygrajcie ten konkurs!
Jak zaprezentować swój scenariusz
Opublikowane: 27 Maj 2011 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: film, prezentacja, reżyseria, scenariusz, scenarzysta, Scenopisarstwo, sprzedaż 37 Comments »
Tom Cruise jako krwiożerczy producent filmowy Les Grossman w komedii "Tropic Thunder" - tacy ludzie czytają twoje scenariusze ;-)
Jak się już scenariusz wymyśli, urodzi i napisze, warto by go było komuś pokazać. I o tym właśnie będzie ten wpis – jak zaprezentować swój scenariusz komuś, kto wcale nie ma ani czasu, ani ochoty go czytać.
Dostaję sporo scenariuszy. Przyfruwają na mojego maila nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego. I dobrze. Czasami je czytam, czasami nie. Czasami odpowiadam autorom, czasami nie.
I z tego doświadczenia bierze się ten wpis. Otóż wiem jak to jest, dostawać do czytania scenariusze. Wiem jak to jest, nie mieć czasu ich czytać. Wiem też jak to jest – mimo wszystko, wciąż być w stanie permanentnego poszukiwanie interesującego tekstu do sfilmowania.
Bo na tym głównie polega zawód reżysera filmowego – na ciągłym, codziennym, uporczywym szukaniu tematu, pomysłu i tekstu.
Za czym dobrzy autorzy stoją murem
Opublikowane: 5 Maj 2011 Filed under: Książki, Scenopisarstwo | Tags: autor, Literatura, pisanie, postaci, Powieść, Scenopisarstwo 6 Comments »Kiedyś czytanie było moim nałogiem, moim obowiązkiem, moim chlebem powszednim.
Teraz czytam falami. Podobnie jest zresztą ze słuchaniem muzyki czy oglądaniem filmów.
Czasami nie obcuję ze sztuką tygodniami. Nadchodzi jednak moment głodu, moment, kiedy muszę zakosztować czegoś naprawdę dobrego. Wtedy sięgam po sztukę. Sięgam po dobrą muzykę, czy też po moją ukochaną Literaturę (tak, tę przez największe L).
Właśnie teraz mam moment literacki. Czytam najwyższej klasy pisarzy. Tym bardziej jest to rozkoszne, że to moi ulubieni Latynosi.
Wybuch światowej mody na literaturę iberoamerykańską to okolice lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. To właśnie wtedy świat poznał Marqueza, Cortazara, Borgesa, Carpentiera, Onettiego, Fuentesa, Llosę, Sabato i całą masę innych hiszpańskojęzycznych pisarzy, którzy nagle, nie wiadomo skąd, na zadupiu świata w jakiejś Wenezueli, Peru, Urugwaju czy Argentynie zaczęli pisać literaturę o jakości niespotykanej nigdzie indziej.
Puenta
Opublikowane: 27 Kwiecień 2011 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: dialogi, dramaturgia, film, koncept, pisanie, puenta, scena, scenariusz, Scenopisarstwo, zaskoczenie, zwrot 9 Comments »
Puenta to coś do niedawna bardzo poszukiwanego.
A szukali tego wszyscy. Szukali jej poeci, powieściopisarze, dramaturdzy, satyrycy, twórcy piosenek i ludzie piszący libretta do oper, czy music-halli.
Szukali też puenty scenarzyści filmowi i telewizyjni. Szukali jej uporczywie, stale i namiętnie. Bo do niedawna uważano ją za coś niezwykle cennego i ważnego.
Coś w rodzaju kruszcowego samorodka, albo diamentu znalezionego przypadkiem w dnie mulistego ścieku. Puenta była w cenie, była pożądana i wyczekiwana.
Chciała jej publiczność. Bawiła się nią i uważała, że bez porządnych puent nie ma co płacić za bilet do kabaretu, teatru, kina, czy w jakiekolwiek inne miejsce, gdzie za wejście nieopatrzenie żądano biletu.
Puenta była królem i królową jednocześnie.
Była.
Ale się zmyła.
Dzieciom nie wciśnie się kitu…
Opublikowane: 8 Kwiecień 2011 Filed under: Filmy, Scenopisarstwo | Tags: dramaturgia, dzieci, film, filmy dla dzieci, percepcja, Scenopisarstwo, toy story 3 26 Comments »
Dzieciom nie wciśnie się kitu – dorosłym można go wciskać bez końca.
I to jest podstawowa różnica pomiędzy dzieckiem a dorosłym z punktu widzenia filmowca. A ponieważ mam dzieci i jestem filmowcem, to wiem, co mówię (i mówię, co wiem).
Dzieci uwielbiają bajki. I nie trzeba być ani ojcem, ani filmowcem, żeby ten jakże prosty fakt skonstatować i przyswoić. Ciekawe jest co innego – JAK dzieci te bajki odbierają.
Otóż odbierają je zupełnie INACZEJ niż dorośli.
Gwoli ścisłości powinienem teraz podać moją definicję dziecka. Otóż dziecko to mały człowiek w wieku jednocyfrowym. Dzieci w wieku dwucyfrowym do liczby 20, to nastolatki – taka faza przejściowa między dzieckiem a dorosłym, bardziej już zbliżona do dorosłego. „Człowieki” w wieku 20 lat i powyżej są już biologicznie dorosłe i przez to mniej ciekawe.
Wróćmy zatem do dzieci.
Po co piszesz?
Opublikowane: 18 Marzec 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, autor, blogi, Kreatywność, Literatura, pisanie, pisarskie przedszkole, scenariusz, Scenopisarstwo 63 Comments »
Dzisiejsze czasy tym się różnią od dawnych czasów, że zdumiewająca część populacji umie pisać i czytać.
Dla większości ludzi umiejętność ta pozostaje wprawdzie kompetencją całkowicie zapomnianą i nieużywaną. Zdarzają się jednak jednostki, które robią z niej użytek.
Niektórzy nawet nie tylko czytają, ale nawet PISZĄ. Piszą więcej niż kilka prostych zdań. Piszą wiersze, opowiadania, powieści, blogi, scenariusze, czy, nie daj Boże, przelewają na papier (lub częściej HTML) własne przemyślenia na różne tematy.
Po co to robią? Po co ludzie piszą?
O tym będzie ten wpis, bo mimo, że pachnie tu oczywistością, to uważam, że to sprawa ważna.
Błędy początkujących scenarzystów
Opublikowane: 12 Marzec 2011 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: dramaturgia, fabuła, film, pisanie, scenariusz, Scenopisarstwo 28 Comments »
Czasami dostaję od Was sugestię nowych wpisów. I muszę przyznać, że bardzo to sobie cenię. Nie jestem Duchem Świętym i nie zawsze mam pomysł na nowy wpis, który zainteresowałby czytających i był dla nich jakąś sensowną wartością. A tak właśnie widzę istotę pisania tego bloga.
Tak więc wszelkie Wasze sugestie i pytania są zawsze mile widziane. Oto jedna z takich sugestii:
„Panie Piotrze, czy Pan czyta czasem scenariusze nowicjuszy, amatorów, żółtodziobów? Jeśli tak, to czy mógłby Pan wypunktować najczęściej popełniane błędy? Gdzieś wyczytałem, że nowicjusze piszą rozlazłe scenariusze, bez zasad dramaturgii, jakieś autobiograficzne historie lub na tematy, o których nie mają pojęcia, bez przygotowania (research’u).” (komentarz ZiKo do jednego z wpisów)
Czytam takie scenariusze. Nie zawsze do końca, ale czytam. Sam też kiedyś byłem początkującym scenarzystą i dokładnie pamiętam, jak wtedy pisałem i kombinowałem. Dlatego ten wpis będzie o najczęstszych ułomnościach scenariuszy pisanych przez debiutantów.
I wiek piszącego nie ma tu nic do rzeczy. Nie są to błędy MŁODYCH scenarzystów. Czasami autor nie jest już wcale młody, ale zaczynając przygodę ze scenopisarstwem popełnia zazwyczaj te same błędy. To ciekawe, że błędy początkujących są zwykle podobne i właściwie ZiKo wymienił je wszystkie w swoim krótkim komentarzu.
A więc do rzeczy. Oto najczęstsze błędy początkujących scenarzystów:
O czym opowiadać – czyli pytanie zasadnicze
Opublikowane: 31 Styczeń 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, film, Kreatywność, Literatura, pisanie, pomysł, scenariusz, Scenopisarstwo, temat, treść, tworzenie 26 Comments »
Łatwo jest zrobić film. Wystarczy trochę grosza, dobry scenariusz, głowa na karku i fachowa ekipa filmowa.
Dużo trudniej jest zdobyć dobry scenariusz. Tego towaru jest mało na wolności. Głównie dlatego, że trudno taki scenariusz napisać. Nie jest to jednak niemożliwe. Dlatego raz na jakiś czas gdzieś w świecie pojawia się taki tekst i powstaje z niego niezły film.
Napisać dobry scenariusz jest łatwo, jak się ma dobry temat, trochę umiejętności i talent. Z tych trzech rzeczy najbardziej unikalna jest ta pierwsza: dobry temat.
I tu dochodzimy do tytułowego pytania zasadniczego: O czym opowiadać?
Jeśli uważasz się za „Wielkiego Artystę” nie czytaj dalej tego wpisu. Nie jest dla ciebie. „Wielcy Artyści” nie zadają sobie takiego pytania. Oni zawsze wiedzą o czym chcą opowiadać. Zazwyczaj zresztą opowiadają o sobie. Jednemu na milion się udaje i z „Wielkiego Artysty” zostaje po prostu wielkim artystą. Dostaje Nobla, Oskara, Bookera, Palmę albo Niedźwiedzia, czy co tam jeszcze i w końcu staje się nieśmiertelny. Jeden na milion.
„Z pustego i Salomon nie naleje.” Znacie to porzekadło? Znacie. (Ale na pewno nie znacie: „Na pochyłe drzewo to i Salomon nie naleje.” albo: „Dopóki dzban wodę nosi, dopóty do niego Salomon nie naleje.” ;-)