Zamordyzm!
Opublikowane: 24 Luty 2012 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo, Życie | Tags: Alchemia Kreatywności, charakter, demokracja, dyscyplina, Kreatywność, niewola, pisanie, twórczość, wolność, życie 19 Comments »Wolność jest na ustach wszystkich.
Pieścimy to słowo, odmieniamy czule przez wszystkie przypadki, wykrzykujemy je w ulicznych demonstracjach, wypisujemy krwią na sztandarach i szepczemy w szczerych modlitwach wprost w Boże uszy we wszystkich językach świata.
Wsadzamy znaczenia słowa “wolność” w całą masę innych słów, które czcimy i wielbimy na równi z tym oryginalnym: “demokracja”, “wolny rynek”, “tolerancja”, “bezstresowe wychowanie”, “swoboda”, “liberalizm”, “przyzwolenie”, “róbta co chceta!”, “wolność słowa”, “wolność zgromadzeń”, “wolność gospodarcza”, “swoboda obyczajowa” i tak dalej, i tak dalej.
I powiem wam, że zawsze (w zasadzie) jestem za “wolnością”. Zanim stałem się zagorzałym pragmatykiem, byłem przez długi czas liberałem. Czasami nawet ultra-liberałem, libertarianinem, libertynem i liberało-konserwatystą – kochałem “wolność” ;-)
Sęk w tym, że bez zamordyzmu się nie da.
Nie da się i już.
Bez zdecydowanego, silnego złapania człowieka za mordę, człowiek ten nie ma szans dojść w życiu do czegokolwiek wartościowego. Niczego się nie nauczy, niczego nie stworzy, nie zachowa zdrowia i sprawności, nie utrzyma rodziny, nie wychowa dzieci, nie ma szans na długoterminowy sukces.
Tylko brutalny zamordyzm może zapewnić szczęście wolnemu człowiekowi. To ci dopiero paradoks, nie?
Zadowoleni, zasmuceni i języczek u wagi
Opublikowane: 5 Październik 2011 Filed under: Polityka | Tags: decyzja, demokracja, Polityka, wybory 28 Comments »Każde nasze zachowanie względem niedzielnych wyborów jest polityczne. Każda nasza decyzja jest oddanym głosem.
Czy pójdziemy na wybory, czy też nie, nasz głos się liczy. Bo w demokracji, w dzień wyborów każdy uprawniony głosuje. Nawet, jak nie idzie na głosowanie.
Jaki jest wybór?
Jest partia zadowolonych. Tych, którym się podoba, których satysfakcjonuje to, co mają i to, co dzieje się wokół nich. Jest to oczywiście uogólnienie. Zadowoleni nie zawsze są bezkrytyczni i nie zawsze podoba im się wszystko. Uważają jednak, że nie jest źle i jest szansa na to, że będzie lepiej.
Jest partia niezadowolonych i zasmuconych. Ci są przekonani, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. Są głęboko zasmuceni i mocno swój smutek i ból okazują. Celebrują go wręcz, obnosząc się z czarnymi krawatami, wdowami i “grobami poległych”.
Są wreszcie trzy partie bez szans na duży wynik, ale z dużymi szansami na bycie “jezyczkiem u wagi” w procesie tworzenia powyborczych koalicji.
Można sobie zagłosować, na kogo się chce.
Można też demonstracyjnie nie pójść na wybory, głosząc, że jesteśmy ponad to, że jesteśmy lepsi i nie przyłożymy ręki do tej “żenadki”.
Będzie to jednak w obecnej sytuacji wyborczej głos oddany na partię zasmuconych. Taka arytmetyka.
W demokracji każdy głosuje. Ten, kto nie idzie na wybory również, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę.
Ja pójdę na wybory. Zawsze chodzę.
I jestem zadowolony. Jest mi dobrze w życiu. I mam nadzieję, że będzie mi jeszcze lepiej.


