Rzeź

Byłem na “Rzezi”. Dawno się tak nie uśmiałem na komedii. Wyszedłem z kina zadowolony, usatysfakcjonowany i syty wrażeń. To bardzo miłe i niestety nie za częste w moim przypadku uczucie.

A sprawa nie była wcale taka pewna. Mimo, że od zawsze lubię Polańskiego, trochę bałem się teatralności w tym filmie. I rzeczywiście teatru, słowa, dialogu, popisowego aktorstwa i statyczności jest tutaj sporo. Ale teatr w kinie nie musi być nudny. I ten film to udowadnia.

Rzadko się zdarza, żeby takie filmy wychodziły. Jedność czasu, miejsca i akcji to coś, od czego już mocno odwykliśmy. Współczesne kino lubi coś wręcz odwrotnego – różne czasy, mnogość miejsc i skróty akcyjne.

Tu jednak się udało. Potrzebna była pewna ręka wybitnego reżysera. Potrzebny był doskonały tekst. Potrzebna byla wirtuozeria czwórki aktorów.

Rzeź to komedia. To adaptacja znanej i przebojowej sztuki teatralnej. To film bardzo “polański” z całą jego drobiazgowością i niezwykłością w patrzeniu na świat. Ci, co lubią delektować się smaczkami stylu Polańskiego będą usatysfakcjonowani. To wreszcie film dla dorosłych, dzieciom i młodzieży może się nie spodobać.

Polański dba o swojego widza i szanuje go. Czułem to wyraźnie przez cały seans. I dlatego polecam tę komedię, bo takie kino to już dzisiaj rzadkość.


Funny People – słodko-kwaśna komedia

Trafiłem na ten film wczoraj, przypadkiem na Canal+ Film HD. Ponieważ było dość późno, nie liczyłem, że dotrwam do końca. Tym bardziej, że do Adama Sandlera zawsze miałem stosunek dość skomplikowany.

Jednak dotrwałem. A skoro piszę tu o tym filmie, musiało mi się w nim coś spodobać, coś mnie widać ujęło i uznałem, że warto skrobnąć te parę słów.

Otóż, bawiłem się świetnie prawie do pierwszej w nocy.

“Funny People” to ciekawy przykład ile różnych rzeczy można zmieścić w jednej komedii. To przykład jak pojemna może być ta konwencja. W przypadku tego filmu okazała się pojemna do granic wytrzymałości.

Jest tu sporo dowcipu słownego, sporo gagów sytuacyjnych, czasem z pogranicza slapsticku. Są też sprawy poważne, wydawałoby się zupełnie nie pasujące do komedii. Jest ciężka choroba, jest wzruszająca opowieść o samotności, jest obraz rodziny na skraju rozpadu, jest niespełniona miłość, jest trudna męska przyjaźń, jest studium tego, co daje i odbiera medialna popularność.

Przyznacie, że to sporo jak na jedną komedię.

Są też zaskakująco dobre i nowoczesne zdjęcia, jest starannie wybrana scenografia i kostiumy – a to w komediach rzeczy nieczęste.

Świetnie jest to napisane, wyreżyserowane i zagrane. Szczególnie polecam właśnie aktorstwo w tym filmie. WSZYSCY grają tu w dychę.

Od jakiegoś czasu mój ambiwalentny stosunek do Adama Sandlera ewoluuje. Po tym filmie już tego gościa lubię ;-)

Polecam tę komedię.


A jednak Umberto Eco miał rację

Pamiętacie “Imię róży”? To fajny film i niezła książka. Solidny kryminał ozdobiony smacznym, średniowiecznym sosem, który w książce przyjmuje rozmiary całkiem sporego mediewistycznego wykładu o heretykach, inkwizycji, katolicyzmie i obyczajowości średniowiecznej Europy.

Ale oczywiście najsmaczniejsza jest intryga kryminalna. Bez niej nie byłoby ani tej powieści, ani filmu.

Dlaczego przywołuję to dziełko?

Bo doświadczyłem ostatnio czegoś ciekawego na własnej skórze. I to coś zmieniło moją perspektywę patrzenia na książkę Umberto Eco. Po wielu latach od jej przeczytania.

Otóż, zawsze uważałem napęd dramaturgiczny tej historii za najsłabsze jej ogniwo. Intuicja mówiła mi, że motywacja działania zabójcy w tej powieści (i filmie) jest mocno wątpliwa i mało wiarygodna dla współczesnego odbiorcy. Teraz wiem, że się myliłem. I pozwólcie mi wyłuskać dlaczego.

Czytaj resztę wpisu »


Due Date (Zanim odejdą wody) – niewiarygodna komedia

Film jest komedią wtedy, gdy jest śmieszny. Nie wtedy, gdy twórcy go tak nazwą.

Film jest niewiarygodny wtedy, gdy trudno uwierzyć w opowiadane perypetie. Nie wtedy, gdy słowo “niewiarygodny” jest użyte w znaczeniu marketingowym.

Ten film zdecydowanie jest komedią i jest mocno niewiarygodny.

Ale czy komedia musi być wiarygodna?

Otóż nie. Nie musi. I ten film jest tego najlepszym dowodem. Dlatego o nim piszę, bo to ciekawy, kliniczny niemal przypadek całkowicie niewiarygodnej, ale bardzo śmiesznej komedii.

Zaczyna się zupełnie normalnie. Uporządkowany, racjonalny pracoholik z blututem w uchu jedzie na samolot, by dolecieć na poród swojej żony. Śpieszy się, bo kobita właśnie za chwilę rodzi.

Czytaj resztę wpisu »


Film poszedł do ludzi

No i po premierach. Zakończyłem szybkie i bardzo intensywne tournée po kraju z komedią “Och Karol 2″.

Byliśmy w Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Warszawie i Wrocławiu. Trwało to niespełna tydzień. Teraz odpoczywam i stopniowo uchodzi ze mnie stres.

Wszędzie uważnie słuchałem reakcji sali i wszędzie sala reagowała nadspodziewanie dobrze. Widzowie świetnie się na tym filmie bawią i o to nam wszystkim chodziło.

Teraz film poszedł do ludzi, jest grany w całej Polsce i każdy może go sobie zobaczyć.

Wybaczcie pewien chaosik myślowy w tym wpisie, ale jeszcze nie doszedłem w pełni do siebie po “okresowym przeglądzie technicznym reżysera”.

To moja piąta fabuła, ale mam wrażenie, że każdą premierę przeżywam mocniej niż poprzednią. Dziwny jest zawód filmowca.

Czytaj resztę wpisu »


Okresowy przegląd techniczny reżysera

Raz na jakiś czas wszystko wymaga przeglądu. Trzeba sprawdzić, czy dane urządzenie działa, czy się nie zepsuło i czy nadal można na nim polegać. Trzeba zbadać, czy dane urządzenie dobrze wykonuje zadania, do których zostało przeznaczone, czy nie nawala.

Podobnie jest z reżyserem filmowym.

Raz na dwa, trzy lata reżysera poddaje się okresowemu przeglądowi technicznemu. Premiera jego najnowszego filmu zawsze jest takim niezawodnym przeglądem.

Pokazuje ona, czy reżyser jest w formie, czy daje radę, czy nie oderwał się za bardzo od rzeczywistości, czy jeszcze potrafi opowiadać w sposób zajmujący, czy potrafi uchwycić kontakt z widzem, czy umie nie nudzić itd. itd.

To chwila prawdy o reżyserze. Bo jak mówi stare filmowe porzekadło, każdy reżyser jest tylko tak dobry, jak jego ostatni film.

Czytaj resztę wpisu »


Och Karol 2 – film gotowy. Plakat też.

No więc zamknąłem film. Ostatnie dni spędziłem na zgraniu. Zmiksowaliśmy dziesiątki ścieżek dźwiękowych do standardowego formatu filmowego 5+1 Dolby Digital. Potem przyjechał konsultant Dolbiego i zakodował dźwięk.

Następnie laboratorium zrobiło negatyw tonu i wreszcie powstała kopia wzorcowa. Właśnie wczoraj w jednej z sal kina w Galerii Mokotów obejrzeliśmy tę kopię. Przyjąłem ją, podpisałem się na świstku z laboratorium i koniec.

Koniec pracy nad filmem. Grubo ponad rok pracy. Ponad rok życia.

Czytaj resztę wpisu »


Najważniejszy polski film

Jest taki polski film, z którym żaden inny film nie może się równać. Jest to film puszczany w polskich telewizjach na okrągło. Co miesiąc, a nawet czasami częściej.

I wciąż jest oglądany. (co jest oczywistą oczywistością, bo gdyby nie był oglądany, to nikt by go nie puszczał)

To całkowity ewenement jeśli chodzi o filmy fabularne. Może nawet w skali światowej. Film ten ma już 43 lata i wciąż jest w czołówce najlepiej oglądanych filmów puszczanych w polskich telewizjach.

Wczoraj znowu leciał w pierwszym kanale Telewizji Polskiej. Znowu go obejrzałem po raz nie wiem już który. I znowu mi się podobał. Paru milionom moich rodaków zapewne też (inaczej nie byłoby go w programie).

Niezwykłe.

I tą właśnie niezwykłością postanowiłem się w tym wpisie zająć.

Czytaj resztę wpisu »


Czego potrzeba żeby zrobić komedię

Oprócz rzeczy oczywistych takich jak scenariusz, pieniądze, aktorzy, ekipa filmowa, sprzęt zdjęciowy, potrzebna jest jeszcze jedna rzecz, o której nie każdy wie.

Potrzebny jest “okres przygotowawczy”. I teraz właśnie ten okres trwa.

Film przed zdjęciami trzeba przygotować. Trzeba wybrać obiekty zdjęciowe, trzeba wymyślić kostiumy, trzeba zaprojektować scenografię, wybrać rekwizyty. Trzeba wszystko zaplanować i wymyślić.

To bardzo ciekawy czas. W porównaniu z planem zdjęciowym jest to czas mało efektowny i niespecjalnie spektakularny. Czasami nawet wydaje się nudny i nużący, ale to tylko pozory. Teraz właśnie decydują się rzeczy najważniejsze. Jaki będzie ten film? Jak będzie wyglądał? Jaki będzie miał charakter i styl? Wszystko to przesądza się na długo przed pierwszym klapsem na planie. Na długo zanim ruszy kamera.

I tym właśnie się teraz zajmuję. Nie mam czasu na pisanie na bloga, nie mam czasu na czytanie maili od was. Nie mam czasu dla rodziny i dla siebie. Teraz WYMYŚLAM film “Och Karol 2″. Projektuję go. Zaraz jadę na kolejną dokumentację, znowu będę oglądał i wybierał obiekty do zdjęć. To bardzo męczące, ale fascynujące zajęcie. Powoli w głowie zaczynam widzieć ten film.

Za dwa tygodnie wejdę na plan i wszystko to, co widziałem w głowie postaram się nakręcić. Tak żeby było ładnie, śmiesznie i uroczo.

Tak żeby zrobić widzom dobrze ;-)


Och Karol – jeszcze raz!

No więc, dzisiaj napisali o tym w Fakcie, potem na Pudelku i poszło w świat. Komedia, nad którą teraz pracuję to właśnie “Och Karol”. Stary, dobry, znany wszystkim “Och Karol”.

Będzie to klasyczny remake. Nie kontynuacja, nie dalsze losy, nie “trzydzieści lat później”, tylko remake. Czyli (prawie) to samo zrobione od nowa, po współczesnemu. Bardzo ciekawe zadanie dla twórcy, tym bardziej, że remake’ów w ogóle się u nas nie robi. Ten będzie chyba pierwszy.

Stary “Och Karol” to komedia wciąż oglądana i bardzo lubiana przez widzów. Trzeba będzie temu sprostać. Pomysł filmu jest wciąż aktualny. Może nawet dzisiaj bardziej niż kiedyś. Możliwości komediowe, jakie niesie ze sobą ten pomysł są ogromne. Akurat na porządną, śmieszną, współczesną komedię aktorską.

A za tym właśnie najbardziej tęsknię i jako filmowiec, i jako widz. To jest właśnie od wieków najtrudniejsze do wymyślenia i zrobienia – komedia oparta tylko na dobrym tekście i świetnych aktorach. Mam nadzieję, że nam się uda i nie będziemy gorsi od pierwowzoru.

Tymczasem okres przygotowawczy trwa. Wymyślam obsadę, scenograf szuka obiektów zdjęciowych, trwa planowanie, wymyślanie i przygotowywanie. W połowie czerwca wejdziemy na plan i spotkamy się oko w oko z tworzeniem. Już nie mogę się doczekać ;-)

(Oczywiście będę wam relacjonował wszystko na blogu, na Twitterze i na Facebooku)


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 103 other followers