To bardzo dziwne uczucie skończyć pisać powieść, nad którą pracowało się codziennie, przez ostatnie pół roku. “Złodziejka” to moja druga powieść i pierwsza, którą pisałem dzień po dniu bez żadnej przerwy. Teraz czuję się trochę samotny, porzucony, niepotrzebny i nie bardzo wiem co ze sobą począć.
Oczywiście koniec pisania nie jest wcale końcem pracy nad książką. Teraz tekst musi sobie chwilę poleżeć, musi zostać przeczytany przez innych, muszę usłyszeć jak się podoba żonie, jak się podoba wydawcy i kiedy nabiorę do tego tekstu trochę dystansu zacznę znowu o nim myśleć.
Nie wiem kiedy “Złodziejka” się ukaże, nie wiem na razie jaka będzie okładka, ale cały ten proces wydawniczy, choć wciąż dla mnie nowy i ciekawy nie jest najważniejszy.
Najważniejsze będzie spotkanie “Złodziejki” z czytelnikiem. Znowu, tak jak przy pierwszej mojej książce “Zabili mnie we wtorek” cały czas z tyłu głowy miałem zamiar napisania “historii od której nie można się oderwać”. Nie wiem czy mi się to udało, ale zapewne wkrótce się przekonam.
Teraz mogę więcej czasu przeznaczyć na mojego bloga. Mogę w końcu zająć się obiecaną tu “Alchemią Kreatywności” tym bardziej, że po pół roku wyłącznego uprawiania literatury mam sporo przemyśleń, którymi mogę się podzielić.
Może znajdę też chwilę czasu na odpoczynek. Idą wakacje, choć po pogodzie jak na razie tego nie widać.
To bardzo dziwne uczucie skończyć pisać powieść, nad którą pracowało się codziennie, przez ostatnie pół roku. “Złodziejka” to moja druga powieść i pierwsza, którą pisałem dzień po dniu bez żadnej przerwy. Teraz czuję się trochę samotny, porzucony, niepotrzebny i nie bardzo wiem co ze sobą począć.
Oczywiście koniec pisania nie jest wcale końcem pracy nad książką. Teraz tekst musi sobie chwilę poleżeć, musi zostać przeczytany przez innych, muszę usłyszeć jak się podoba żonie, jak się podoba wydawcy i kiedy nabiorę do tego tekstu trochę dystansu zacznę znowu o nim myśleć.
Czytaj dalej →