„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Nie szukaj mnie

nie szukaj mnie„Nie szukaj mnie” to moja druga powieść. Już jest gotowa, jeszcze paruje po przejściu przez prasy drukarskie. Ukaże się w styczniu 2010 roku. Już niedługo. Pisałem ją z jedną myślą — chciałem, żeby była to historia, „od której nie można się oderwać”. Czy tak będzie, czas pokaże. Przeczytajcie, parę słów od wydawcy, a potem spory fragment prologu.

Od wydawcy:

Pewnego dnia w małym greckim porcie Gośka kupuje gazetę i znajduje w niej… informację o swojej śmierci. Wszystkie szczegóły się zgadzają, tylko że ona żyje! Teraz może zrobić jedno: uciekać.

Pewnego dnia w prywatnym odrzutowcu lecącym nad Atlantykiem niemiecki miliarder Hans Jurgen Vallbracht dowiaduje się, że… zlecił zabójstwo. Wszystkie szczegóły się zgadzają, tylko że on niczego nie zlecał! Teraz może zrobić jedno: uciekać.

Zawrotne tempo, ogromne pieniądze i wielka miłość – w nowej, nieprzewidywalnej powieści sensacyjnej Piotra Wereśniaka.

Fragmenty powieści:

Kiedy zadzwonił telefon, Gośka spała. Była godzina za dwadzieścia druga w nocy. Gośka wzięła do ręki komórkę i spojrzała na wyświetlacz. To on. Szybko wstała i zapaliła nocną lampkę. Nagłe uderzenie krwi do mózgu prawie pozbawiło ją równowagi. To on! To on!!!

Kochała go. Im mniej przyszłości było w tym związku, im bardziej było to wszystko beznadziejne, im gorzej ją traktował, tym bardziej go kochała. Od trzech lat była na każde jego skinienie, od trzech lat jej życie było mu podporządkowane. Trwała w stanach od depresji do euforii, od niewyobrażalnego szczęścia do chwil, kiedy bezmyślnie wpatrywała się w noc za oknem, zastanawiając się, czy skoczyć. Był wszystkim, o czym kiedykolwiek marzyła, był najwspanialszym i najgorszym mężczyzną, jakiego w życiu spotkała, był jej błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie, był jej nałogiem, jej heroiną, od której nie można się było odzwyczaić.

Odebrała telefon.

– Słuchaj, Gosiu, możesz przyjechać? – Jego niski głos miał dziwne, metaliczne brzmienie, czuło się w nim zdenerwowanie.

– Co się stało?

– Nic się nie stało. Wynikła pewna sprawa. Jesteś potrzebna.

– Jesteś u siebie w ministerstwie? – spytała, choć domyślała się, gdzie jest.

– Tak, tak, jestem u siebie. Przyjedź zaraz, kochanie. – Rozłączył się.

Gośka stała chwilę przy łóżku z telefonem w ręku. Uwielbiała ten głos, niski, dźwięczny, lekko matowy głos prawdziwego mężczyzny. Za każdym razem wywoływał u niej atak krótkich, przyjemnych dreszczy na karku. Co się mogło stać, że jest tak nagle potrzebna? Dziewczyna szybko omiotła niewielki apartament rzeczowym spojrzeniem, z szafy pełnej eleganckich ciemnych kostiumów wyjęła dżinsy i zastanowiła się chwilę. Nie, asystentka wiceministra gospodarki musi dobrze wyglądać. Nawet o drugiej w nocy. Wrzuciła dżinsy z powrotem do szafy i wyjęła ciemny kostium. Ubrała się szybko.

Lubiła duże lustro w windzie, lubiła stroić do niego miny. Z czwartego piętra do podziemnego garażu jechało się niecałą minutę i to zazwyczaj wystarczało, żeby Gośka zdążyła kilka razy powiedzieć: „Małgorzata Szydłowska, czym mogę służyć”. Za każdym razem z inną minką, raz poważnie, raz śmiesznie, raz smutno, prawie ze łzami w oczach. Tym razem Małgosia nie miała ochoty na wygłupy przed lustrem. Myślała o tym, co się dzieje w ministerstwie. Co takiego mogło się wydarzyć, że asystentka wiceministra Mikuckiego potrzebna jest o godzinie drugiej w nocy?

Winda zatrzymała się w garażu. Gośka rzuciła czujne, fachowe spojrzenie w lustro. Wyglądała dobrze. Jak zawsze. Sięgnęła do torebki po kluczyki do samochodu i wyszła z windy.

W ciemnym garażu było chłodno i wilgotno. Szybkim krokiem dotarła do swojego starego saaba i niezwłocznie wsiadła do środka. Bardzo lubiła zapach tego samochodu, tak bezpiecznie się tu czuła. Uruchomiła silnik i sprawnie wyjechała z garażu. Po chwili trzynastoletni stylowy saab 900 sunął szybko pustymi ulicami Warszawy do śródmieścia.

Małgosia nie włączyła radia, lubiła słuchać delikatnego świstu turbosprężarki pod maską. Uchyliła okno i do samochodu wpadło ciepłe, nocne, pachnące wczesnym latem powietrze.

Uwielbiała wszystko, co stare. Miała dopiero dwadzieścia cztery lata, ale lubiła stare rzeczy. Jej samochód był od niej tylko jedenaście lat młodszy, szukała wprawdzie rówieśnika, ale nie znalazła nic nadającego się do jazdy. Jej zegarek był od niej młodszy o cztery lata i chodził bezbłędnie, jak na omegę przystało. Jej zapalniczka miała dziesięć lat i również była niezawodna. Nawet jej mężczyzna był piętnaście lat starszy od niej.

Najstarszą rzeczą, jaką posiadała, był pierścionek. Miał już czterdzieści lat i nigdy się z nim nie rozstawała. Był jedyną pamiątką po mamie i zawsze, gdy na niego zbyt długo patrzyła, w jej oku kręciła się łza. Teraz jednak Gosia oczy miała skierowane na drogę i nie myślała o pierścionku.

Myślała o nim. I żeby lepiej jej się myślało, zapaliła papierosa. Czego chciał? Co było takie pilne? Może po prostu się za nią stęsknił, może chce ją pocałować, przytulić, wziąć tu i teraz niezwłocznie na biurku w swoim ministerialnym gabinecie. Kiedyś zdarzały im się takie ogniste, niespodziewane porywy, zdarzało się, że kochali się na uczelni w jego pokoiku, że robili to w samochodzie, w toalecie jakiejś restauracji, w kinie. W ministerstwie nie zrobili tego nigdy. „Dziwne – pomyślała Małgosia – dlaczego nigdy w ministerstwie?” Zresztą ostatnio temperatura ich namiętności trochę spadła. Byli ze sobą już trzy lata i nagła przeprowadzka do Warszawy wcale nie wyszła im na dobre, tak przynajmniej czuła Gośka.

(…)

W torbie były równo poukładane paczki banknotów. W każdej paczce po dwieście banknotów o nominale pięćdziesiąt euro. Paczek – dwieście sześćdziesiąt cztery. Gośka szybko policzyła, że w torbie było dwa miliony sześćset czterdzieści tysięcy euro.

Łapówka.

Gośka rozpłakała się, nie potrafiła nad tym zapanować, wiedziała już, kim tak naprawdę jest miłość jej życia – Andrzej Mikucki, wiedziała wszystko. Zrozumiała, że cała ta miłość była iluzją. Dotarło w końcu do niej jasno i wyraźnie, że była oszukiwana, że była nieważna, że nic nie znaczyła. Była co najwyżej maskotką wiceministra Andrzeja Mikuckiego, była tylko jego zabawką, którą bez wahania zdecydował się poświęcić w sytuacji zagrożenia. Spisał ją na straty, wykorzystał, użył w charakterze posłańca, który w razie niespodziewanej wpadki weźmie całą winę na siebie.

Gośka zamknęła torbę, przeniosła ją do bagażnika i usiadła za kierownicą. Pojechała do siebie. Zabrała tylko parę rzeczy, laptop, trochę ciuchów, dokumenty, butelkę wody mineralnej. Klucze od wynajmowanego mieszkania wrzuciła na dole do skrzynki na listy.

Wyjechała z Warszawy o wpół do czwartej rano. W Częstochowie na stacji benzynowej zatankowała saaba do pełna. Czeską granicę przekroczyła o dziesiątej rano. Dwadzieścia kilometrów za granicą stanęła na parkingu i przespała się w samochodzie do piętnastej. Wieczorem przekroczyła granicę z Niemcami. Znowu zatrzymała się na parkingu i sprawdziła, czy duża sportowa torba z napisem „Puma” jest w bagażniku. Znajdowała się na swoim miejscu. Gośka zajrzała do środka. Torba była pełna pieniędzy. Czyli to nie był zły sen. Dziewczyna zjadła obfity posiłek w restauracji przy autostradzie, wypiła podwójne espresso, zatankowała, kupiła papierosy i pojechała dalej. Przed siebie.

  • Zobacz inne wpisy na tym blogu dotyczące powieści „Nie szukaj mnie”.
  • Zamów książkę w Merlinie, Empiku albo innej dobrej księgarni.
Reklamy

34 Komentarze on “Nie szukaj mnie”

  1. przemekspider pisze:

    Zapowiada się doskonale! Już nie mogę się doczekać. A może jest szansa na jakiś przedpremierowy egzemplarz? ;-)

  2. ja-sama pisze:

    Czyta się szybko. Czyli jest szansa, że będzie to, coś od czego nie będzie można się oderwać.

  3. ;] pisze:

    druga powieść – świetnie! tylko dlaczego tak późno? styczeń…
    W zeszłym roku na święta, sprezentowałam Twoją pierwszą książkę wujkowi (wymagający czytelnik); był nią zachwycony, nie dawno zadzwonił i powiedział wprost „chcę inną książkę tego autora, nie ważne jaką, jakąkolwiek!”. Cóż…. na to co dobre, warto poczekać :).
    Pozdrawiam
    Magdalena

    • Cieszę się, że wujkowi się podobało. Niestety nowa książka nie ukaże się na gwiazdkę, tylko po nowym roku. Taki los. Pisanie i wydawanie książek trochę trwa. Zawsze możesz pod choinkę podarować wujkowi OBIETNICĘ, że książkę dostanie w styczniu 2010 ;-)

      Również pozdrawiam.

  4. kasia:) pisze:

    super!ponownie na mojej twarzy pojawia sie wielki uśmiech dumy za mojego „miejscowego kolegę”wiem, że ta książka podbije serca wieluuuuu!!! jak dorwałam „zabili mnie we wtorek”to przeczytałam ją szybko, tę przeczytam z ochotą i na pewno szybciej. Fajnie by było mieć zakupione obie i to z autografem!?Kupię je napewno, ale autograf…??? czy może być taka możliwość???
    Kaśka z Ząbkowic Śl.

  5. Aga pisze:

    no i gitara, szczerze mowiac nie czytalam pierwszej, ale ta bardzo, bardzo chetnie przeczytam.
    brzmi… hm… inaczej ?

  6. iza pisze:

    zobaczyłam, kupiłam, przeczytałam w tempie ekspresowym i jedno mogę powiedzieć jest jeszcze lepsza od poprzedniej, genialnej „zabili mnie we wtorek” :)

  7. Andrzej pisze:

    Może to późno, ale wszystko ma swój czas :)

    Przeczytałem obie książki Pana Piotra.

    Pierwsza mnie nieco zniechęciła: bardzo sprawny język, lekkie pióro – ale to u Wereśniaka nie dziwi; natomiast znać „przyciężką” rękę scenarzysty – krótki błyski obrazów, czas teraźniejszy… Całość sprawia wrażenie nieco chaotycznych notatek… No i to zakończenie: szczerze mówiąc nie wiem, jak się ta opowieść dobrze zaczęta skończyła… Polazła w rejony political fiction z morałem: jak nie będziemy uważać, to któregoś dnia menda zostanie nam premierem…

    Po drugą książką sięgnąłem więc z ostrożnym dystansem… Dziś ją skończyłem i… jestem zachwycony… Bardzo dobry kierunek pisarskiego rozwoju Pan obrałeś, Panie Wereśniak :) Opowieść o zaradnej Gośce jest super. Chciałbym taką Gośkę poznać, choć mam żonę i 4 dzieci :)

    Książka rozwija się sprawnie, lekko, w dobrym kierunku, który potrafi się zmienić jak wiatr dmący w żagle jachtu bohaterki. Zupełna zmiana formalna w porównaniu z pierwszą książką. Zmiana na lepsze: epickość opowiadania łączy się ze scenopisarską dbałością o szczegół (np. co Igor pija TYLKO w samolotach).

    Końcówka amerykańska i bardzo dobrze. Osobiście lubię takie.

    Lubię także, kiedy dostaję od autora powieści sensacyjnej pełny zestaw klocków, z których usiłuję przez cały czas składać finał. Wydaje mi się, że wiem, jak ma wyglądać ten „pucel”, bo wszak wszystko mam w dłoniach. A jednak Wereśniak kończy akcję w taki sposób, że z klocków, które posiadłem, otrzymuję INNY obrazek – równie uprawniony jak moje, ale jednak ostateczny, bo ZAPISANY w książce.

    Coś jeszcze mi się podoba – studium kobiecego charakteru. Uważam, że jest bardzo dobre: wyważone, dyskretne, stonowane jak Gośka, która jest kobietą w dechę…

    Gratuluję drugiej książki. Czekam na trzecią :)

    Andrzej

  8. Gludus pisze:

    Tą informacją o nowej książce mnie zabiłeś, idę w te pędy do mojej księgarni jej szukać ;-)
    „Wtorek” mnie ujął ale wszystko wskazuje, że „Nie szukaj” może mnie mocno powalić.
    Swoją drogą jesteś niesamowicie produktywny, scenariusze, reżyseria, książki i do tego wszystko na wysublimowanym poziomie.
    Życzę dalszych sukcesów i czekam na kolejne książkowo-filmowe doznania
    Gludus

  9. Rafał P pisze:

    „Nie szukaj mnie” zobaczyłem zupełnym przypadkiem w pociągu relacji Kraków-Przemyśl. Była w posiadaniu pewnego jegomościa, siedzącego po przekątnej przedziału. Przez około 1 godzinę wytężałem wzrok, aby dojrzeć autora i w końcu się udało! Ach, te komputery… oko już nie takie jak kiedyś. W końcu jest! Wereśniak! Szybka wizyta w księgarni i już mam. Postąpiłem zupełnie inaczej niż głosi tytuł bo „ją” znalazłem :).

    Reasumując wywód. Ma Pan dar do utrzymywania czytelnika w zaciekawieniu, napięciu – każda kolejna kartka to wciąga, oj wciąga. Pod tym względem dalej na fali, tak trzymać! Jeśli chodzi o inne odczucia to, wydaje mi się że ta jest bardziej przewidywalna od „ZMWW”.

    I tak, dzięki zakupie biletu na pociąg pośpieszny relacji Kraków-Przemyśl, „ZMWW” ma towarzyszkę na półce… Po cichu powiedzieli mi, że czekają jeszcze na jedną, aby stworzyć GRUPĘ :)

    Serdecznie pozdrawiam! Rafał P.

  10. Ewelina pisze:

    Hej ;) Znalazlam reklame w casopisnie wlasnie o tek ksiazce ;) Takze zainteresowal fragment….Bardzo che miec te ksiazke na recach,ale niestty jestem z Litwy,Wilna…Jaka ma cene ksiazka n Polse?

  11. matiasq3 pisze:

    Wereśniak jest mistrzem,pierwszą książke przeczytałem od pierwszego kopa.Chce druga a jestem za granicą :(Pisz człowieku,nie przestawaj bo Ci to naprawde bardzo dobrze wychodzi…

  12. Ewa pisze:

    „Nie szukaj mnie” – właśnie skończyłam, czytanie zajęło mi 1 dzień, po pierwsze fantastyczna okładka, przyciągnęła moja uwagę w jednej z babskich gazet, a sama książka super, współczesna, trzymająca w napięciu, mądra, wciągająca i bardzo przyjemnie się ją czyta.

    Gratuluje pomysłu i wyobraźni

  13. Bartek pisze:

    Brawo:) po przeczytaniu „Zabili mnie we wtorek” myślałem, że nie będzie książki która mnie tak wciągnie a tu proszę:) Chwila czytania i nie jestem w stanie oderwać się od niej. Scenariusze, reżyseria i do tego takie świetne książki:)
    Nie wiem jak to robisz ale gratuluje i byle tak dalej;)
    Pozdrawiam

  14. Bartek pisze:

    Która z dwóch Twoich książek cieszy się większym uznaniem, większą popularnością?

  15. alf05 pisze:

    Witam, przeczytałam już jakiś czas temu Pana obie książki. Zarówno pierwsza, jak i druga wciągnęły mnie i przeczytałam je w mgnieniu oka.
    Mogę zapytać czy jest w planach 3 powieść i jeśli tak, to kiedy możliwe jest, że się ukaże?
    pozdrawiam serdecznie ;)

    • Miło mi słyszeć, że moje książki dobrze się czytało. Mam parę pomysłów na nowe powieści, ale mam też pomysły na nowe projekty filmowe. Muszę to jakoś godzić ;-) Więc na razie kolejna powieść musi trochę poczekać.

  16. Patryk pisze:

    Czytałem gdzieś, że jedna z powieści ma się ukazać za granicą. Jeśli to prawda to Moje Gratulacje, debiut i od razu taki udany. Tak z ciekawości długo trzeba pisać taką powieść.? I jakim nakładem ukazały się obie książki? W Polsce. Dzięki.

    • Pisanie powieści to niestety długi i żmudny proces. Trzeba się liczyć z co najmniej półroczną, codzienną pracą. Ale raczej więcej niż pół roku. Jeśli chodzi o nakład, to był on standardowy 8-10 tyś. egzemplarzy. Dziękuję za dobre słowo.

  17. Paweł Ezman pisze:

    kapitalna książka, przeczytałem ją w kilka godzin, nie mogę się doczekać kolejnej powieści pana Piotra

  18. Ania vel akacja pisze:

    Napisałam ten komentarz całkiem spontanicznie pod pana „podróżą po Wenecji”. Widzę jednak, że tu jest dla niego lepsze miejsce, więc wklejam ( chyba mogę…?)

    Właśnie skończyłam czytać pańską powieść” Nie szukaj mnie”. Niesamowita książka, trzymająca przez cały czas w napięciu. Kiedy już na ostatnich kartkach nieco się rozluźniłam, bo plan głównej bohaterki i Igora był dopięty na ostatni guzik i nic nie mogło go popsuć, nagle Gośka „występuje” w dwóch osobach…I nagle zwrot akcji, i znowu przyśpieszony oddech,i znowu kompletny brak pomysłu co będzie dalej…
    Niesamowita przygoda. Jutro z samego rana biegnę jak gazela do biblioteki po kolejny tytuł…
    Dziękuję za te kilka dni wspaniałej przygody przy pańskiej książce!

  19. Kasia pisze:

    Książka bardzo fajna i przyjazna. Troche za dużo postaci/nazwisk. Plątalo mi się kto jest kim ale mimo to jestem zadowolona z kupna.

  20. Cyrysia pisze:

    Skończyłam właśnie czytać ,,Nie szukaj mnie” i powiem tylko tyle – chce jeszcze!!! Fenomenalna książka.

  21. Żyleta pisze:

    Skończyłam właśnie czytać „Nie szukaj mnie”… nie ma słów by ja opisac jest poprostu świetna czekam na wiecej:)

  22. Agata pisze:

    oddam wszystko za nową powieść :) !!

  23. Elizabeth Młynarczyk pisze:

    Witam Panie Piotrze. Jestem „świeżo” po lekturze „Zabili mnie we wtorek”. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Bardzo chciałabym przeczytac drugą Pana powieśc pt. „Nie szukaj mnie”. Mieszkam w Anglii, a w sklepach internetowych jest niedostępna. Proszę o podpowiedż gdzie mogę kupić Pańską powieść lub przeczytać eBooka. Serdecznie pozdrawiam.


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s