„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Rzym – wady i zalety

Byłem w Rzymie. Raptem parę dni. Pojechałem trochę pospacerować, napić się kawy, popatrzeć na zabytki, na ludzi, na zieleń. Taki przedłużony weekend w innym świecie, innym mieście, innym klimacie. Krótka ucieczka od ciemnego, niespokojnego, lepkiego, polskiego listopada.

Nie była to moja pierwsza wizyta we Włoszech, ale pierwsza w Rzymie. Nie nastawiałem się na zwiedzanie. Nie przepadam za muzeami i intensywnymi lekcjami historii na miejscu zdarzeń.

Chodziło raczej o rozpoznanie terenu. O zobaczenie, czy to miasto mi podchodzi, czy warto tam wrócić, czy jest tam coś interesującego i godnego mojej uwagi.

I było nieźle. Nawet bardzo nieźle.

Rzym ma charakter i bardzo szybko daje się go doświadczyć. Wystarczy parę godzin szwendania się po ulicach, parę wizyt w kawiarniach czy restauracjach, kilka chwil siedzenia na schodach, którejś z fontann, gapienia się na ludzi. I miasto zaczyna mówić, zaczyna się otwierać, zaczyna bezwstydnie pokazywać wszystko co ma.

Dlatego postanowiłem napisać listę wad i zalet Rzymu z punktu widzenia kogoś, kto przyjechał tam z Polski na kawkę i spacerek.

WADY i ZALETY:

  • W Rzymie jest dużo cieplej niż w Polsce. Co w listopadzie jest zaletą, w lipcu może być wadą.
  • Rzym trochę przypomina Kraków, podobna patyna, starzyzna i ilość turystów. Tylko skala inna.
  • Stare miasto jest ogromne i jest labiryntem wąskich, krętych ulic wśród wysokiej zabudowy. Mapa i kompas w zegarku bardzo się przydały. Tylko raz się zgubiliśmy, ale to było w nocy i po dużej ilości wina.
  • Gdzie się nie wejdzie mają dobrą kawę. Na espresso mówią po prostu cafe.
  • Raj dla kogoś kto lubi włoską kuchnię. Pizza, makarony, jarzyny, desery, wina — wszystko pyszne. Jak ktoś za tym nie przepada, ma problem. Oprócz paru chińskich nie natrafiłem na inne restauracje niż włoskie. Zjadłem za to rewelacyjną jagnięcinę.
  • W Rzymie wszystko warto zobaczyć, ale nie można pominąć Zatybrza. Bardzo urokliwe miejsce. Doskonałe do szwendania się.
  • Nie jada się tam śniadań. Tylko kawka i rogalik. Dla kogoś kto je na śniadanie jajka, tak jak ja, jest to problem, bo w kawiarniach otwartych rano nie ma nic innego poza kawą i słodkimi bułkami.
  • Nie jest to miasto tanie. Nawet kawa w tej samej kawiarence drożej kosztuje przy stoliku niż pita na stojąco przy barze.
  • Rzym nie jest miastem średniowiecznym. A ja lubię takie miasta, do takich miast się przyzwyczaiłem. Rzym jest miastem wszystkich epok, pomieszanych, przenikających się, chaotycznych.
  • Rzym wcale nie jest taki stary. Większość historycznej zabudowy mieszkalnej to renesans i barok. Średniowiecza prawie w ogóle nie widać. Jest za to antyk. I to jaki antyk!
  • Dużo turystów ze wszystkich stron świata. Miejscami ludzi jest tak dużo, że ciężko się przecisnąć. Jak ktoś lubi samotność i eskapizm to nie będzie mu łatwo w Rzymie.
  • Katedra Świętego Piotra jest piękna, ale za duża. Wolę mniejsze, bardziej kameralne kościoły i trzeba przyznać, że jest ich tam pod dostatkiem. Szczególnie podobała mi się bazylika świętej Marii na Zatybrzu.
  • O ile większość budowli antycznych to ruiny, które nie są specjalnie efektowne, to Panteon jest niezwykły. To jedyna w całości zachowana budowla antyczna w Rzymie i to zdecydowanie moja ulubiona budowla.
  • Najważniejszą częścią tego miasta są place. Tam toczy się życie, tam się przystaje, siada, odpoczywa. Jest też sporo dobrej sztuki ulicznej. Najlepiej się spaceruje od placu do placu. Polecam plac Navona.
  • Jak ktoś chce zwiedzać, wchodzić do muzeów, oglądać dzieła sztuki i studiować wnętrza kościołów, to potrzebuje więcej czasu. W parę dni nie da się tego zrobić. Trzeba się też do tego przygotować. Przewodnik (papierowy) jest niezbędny. Ja nie lubię czytać przewodników przed wizytą w danym miejscu. Czytam je po powrocie.
  • Trzeba się nastawić na chodzenie. Dobre buty są niezbędne w Rzymie.
  • Dobrze jest się zatrzymać w samym centrum starego Rzymu. Mieszkaliśmy w hoteliku zaraz przy Panteonie i było bardzo poręcznie.
  • Rzymianie jeżdżą jak szaleni. Trzeba uważać na samochody i skutery.
  • Piękne platany, szczególnie przy Tybrze. Podobały mi się bardziej od palm na Placu Hiszpańskim.
  • Warto przed ruszeniem w drogę pooglądać Rzym w Google Earth. To najlepsza mapa tego miasta.

To uwagi subiektywne, chaotyczne i na gorąco. Każdy zapewne miałby swoje, podobne bądź trochę inne. Jedno wiem. Warto pojechać do Rzymu. Na kawkę, winko i spacerek. Listopad bardzo dobrze się do tego nadaje.

Reklamy

6 komentarzy on “Rzym – wady i zalety”

  1. kitmoresby pisze:

    No cóż… tylko pozazdrościć. Dobrze,że chociaż
    pomarzyć można… bo na pewno w listopadzie nie uda mi się nigdzie wyjechać. Byłam we Włoszech w lutym zeszłego roku, taki długi wekeend, 3 wolne dni w środku tygodnia. Chciałam pojechac do Mediolanu, ale okazało się , ze samolot ląduje na lotnisku w Bergamo. Stamtąd do Mediolanu jest 40 minut drogi. Poszperałam w Internecie i znalazłam kilka pieknych zdjęć Bergamo. Zamówiłam tam noclegi w sercu tego miasteczka typu bed and breakfast. Właściciel przyjechał po nas na lotnisko. Okazało się, że to przepiekne miejsce. Położone częściowo na wzgórzu , gdzie dojeżdżała kolejka i częsciowo w dolinie. Małe kafejki, gdzie podają tak jak w Rzymie doskonałą kawę. Restauracyjki, w których właściciele sami przygotowują potrawy i rozmawiają z gośćmi. Często wieczorami zatłoczone bez względu na dzień tygodnia. Ze śniadaniami nie miałam problemu, bo w miejscu, w którym mieszkałam podawali wszystko czego potrzebowałam. Jajka też. :-) Zamiast wielkomiejskiego Medialonu miałam urocze miasteczko z wąskimi uliczkami, pyszne domowe wina w rodzinnych restauracjach roześmianych właścicieli. Kościołów i muzeów też udało mi się zobaczyć kilka, takich, które właśnie znalazły się na szlakach moich wędrówek, w tym jeden kościół zamieniony na galerię sztuki współczesnej. Była w nim wystawa instalacji, które mozna w jednym zdaniu zatytułować ” telewizja niszczy naszą wrażliwośc i wyobraźnię” . Niesamowite wrażnie. Taak, mogłabym więcej, ale nie wiem czy ten komenarz się tu zmieści. Zachęcam do odkrywania nowych miejsc, które w przewodnikach zazwyczaj są opisane kilkoma zdaniami. Wiele jest z tego pozytków. jeden to ten, że jest taniej :-) ale ważniejsze jest to , że jest to miejsce odkryte przez nas. Takie nasze. Pozdrawiam serdecznie
    A w Krakowie na ul. Wislnej jest włoska restauracja prowadzona przez Włochów, którzy sami zajmują się kuchnią, a na scianach wiszą wycinki z gazet przedstawiajace karierę piłkarską brata jednego z właścicieli. Obaj panowie właściciele często pojawiają się na sali i konwersują z klientami, częstując domową limonczellą . Mmm. Pycha. Też polecam. :-)

  2. Higany pisze:

    Rzym nie równa się droga kawa, no oczywiśćie zależy gdzie się ją pije. Na Plaza Navona najlepiej odpoczywa się leżąc w lipcowym Słońcu na tamtejszych kamiennych „ławkach”. Włosi to wręcz drogowi wariaci i piraci! Sygnalizowanie zmiany pasa na autostradzie należy do rzadkości. Ja dalej będę przeciwniczą hoteli w samym sercu Rzymu. Nie ma to jak przedmieścia Rzymu, codzienne dojeżdżanie do miasta kolejką podmiejską i spoglądanie przez ramię obcych nam współtowarzyszy podróży i sprawdzanie najświeższych wiadomości ze sportu.

  3. Logos Amicus pisze:

    Cenne wskazówki i uwagi…
    Grazie :)

    Rzym to najciekawsze z miast jakie widziałem (głównie poprzez to przenikanie się w nim różnych epok).
    Także byłem tam w listopadzie i miałem to szczęście, że była piękna pogoda – ciepło i słonecznie. A aura jest ważna, bo Rzym to idealne miasto na włóczęgi piesze.
    Byłem tam przez tydzień – to za mało :(
    Myślę o ponownej wizycie.

  4. monikacookies pisze:

    chce jechac do rzymu na poczatku pazdziernika, pewnie bedzie jeszcze cieplo, czy nie za cieplo na hotel w miescie? slyszalam ze tam nieprzyjemnie pachnie, to prawda?jezeli zatrzymam sie nad morzem,to dojazd nie bedzie trudny? dogadam sie po angielsku? dzieki

  5. monika:-) pisze:

    A ja mam nadzieje ze pojade w tym roku:-)

  6. W Rzymie byłam już wielokrotnie, ale im częściej bywam, tym większy niedosyt po wyjeździe. To miasto jest jak studnia bez dna, czy tam jak głęboki las.. Im dalej, tym więcej drzew :)
    Tak więc, im więcej poznaję tym widzę, ile jeszcze w Rzymie rzeczy nieodkrytych..
    Pozdrawiam!


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s