„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Jesteś kontent? Czyli gdzie dzisiaj trafić na dobry „content”.

smile

Słowo „content” robi ostatnio zawrotną karierę. Nie tylko dlatego, że jest anglojęzyczne, co jak wiadomo zawsze gwarantuje słowu sukces w naszym kraju, również dlatego, że oznacza coś, co nagle okazało się ważne. Nawet bardzo ważne.

„Content” to po prostu treść, zawartość. Zawartością plastikowego pudełka z szybą na przodzie zwanego telewizorem jest program (content). Zwykła książka jest tylko plikiem kartek papieru zszytych w całość, a jej treść (content) stanowi twórczość pisarza. Kino to tylko budynek z krzesłami ustawionymi przed białą szmatą, na którą projektor rzuca film (content).

Dobry content to zwierze rzadkie, płochliwe i czasem wymagające długiego tropienia. Gdzie i jak go szukam? O tym będzie ten tekst.

Interesujący content to rzadkość w dzisiejszych czasach. Mimo, że kanały, którymi treści są dystrybułowane do publiczności mnożą się jak grzyby u przydrożnych sprzedawców, wcale nie przekłada się to na jakość serwowanego contentu. Wręcz przeciwnie. Ilość ciekawych, oryginalnych i zajmujących treści wydaje się być stała. Kluczową sprawą staje się więc jej odnalezienie w narastającym medialnym szumie.

Oto gdzie ja się zaczajam na ciekawy content i czasem udaje mi się go znaleźć.

  • Telewizja — To dzisiaj medium zdecydowanie najbardziej masowe. Telewizja przeżywa właśnie krótkie apogeum swojego dziejowego sukcesu i dysponuje największymi pieniędzmi na kreowanie treści. Zazwyczaj są to treści mocno uśrednione – tańce, śpiewanki, teleturnieje, sport, spory polityczne, garść wyselekcjonowanych newsów oraz filmy i seriale. Zazwyczaj oglądam tylko te ostatnie. Oczywiście nie wszystkie i nie zawsze, ale czasami trafiają się rodzynki. Oprócz tego w kanałach tematycznych czasami trafi się jakiś fajny dokument. Jakość contentu telewizyjnego mocno zależy od koniunktury (czyli od pieniędzy). Teraz, w kryzysie, telewizje mało zarabiają, mniej wydają na program i bardzo to widać.
  • Radio — Radio o dziwo trzyma się mocno. Słucham rzadko, głównie w samochodzie i przy śniadaniu, ale z tego co mam w Warszawie do wyboru to jest dobrze. Od popu do jazzu, od klasyki do metalu. Każdy znajdzie coś dla siebie. Im dalej od dużych miast tym niestety gorzej z wyborem. Ale tam jest za to więcej świeżego powietrza.
  • Prasa — Przeglądam sporo, ale nie kupuję już od lat. Zbyt mocno kocham lasy i zupełnie nie pojmuję po co w czasach Internetu zadrukowywać tony papieru farbą drukarską tylko po to, żeby za chwilę wyrzucić to wszystko na śmietnik. Prasa drukowana jest ostatnio w sporym kłopocie, sprzedaż spada i bardzo trudno jest jej konkurować z Internetem (blogi!), ale czasami coś ciekawego można tam znaleźć.
  • Książki — To niezmiennie od lat najlepsze źródło interesujących treści. Bardzo elitarne niestety, bo trzeba umieć czytać i nie bać się tych kilkuset stron, przez które należy przebrnąć. Jest tu jednak najlepsza jakość treści i największa ich różnorodność. Prawdziwa eksplozja tego rynku nadejdzie już niedługo wraz z końcem papieru. Elektroniczne książki czytane z ebook-readerów będą tańsze, wygodniejsze i dużo łatwiej dostępne. Rewolucja nadchodzi.
  • Kino — Z kinem wciąż nie jest źle. Oczywiście trzeba umieć wybierać i trzeba temu poświęcić trochę czasu. Na szczęście światowa produkcja filmowa jest na tyle różnorodna, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Warto wspomnieć o wielkim renesansie filmów dokumentalnych, z którym mamy do czynienia w ostatnim czasie. To jeden z moich ukochanych gatunków i warto trochę pogrzebać w Google Video gdzie jest tego na prawdę sporo.
  • Blogi — Parafrazując Marka Twaina — pogłoski o śmierci blogów są mocno przesadzone. Światowa blogosfera nigdy nie miała się tak dobrze jak teraz. Szczególnie, że wszystkie anglojęzyczne blogi z pierwszej setki Technorati są już zawodowe. Najważniejsi światowi blogerzy zarabiają sporo na blogowaniu i dostarczają naprawdę wysokiej jakości content. Często znacznie lepszy, niż duże, korporacyjne serwisy. W Polsce niestety nie jest tak dobrze. Polskie blogi jeszcze długo nie przejdą na zawodowstwo (obszar polskojęzyczny jest stosunkowo niewielki), ale również można znaleźć sporo ciekawych treści. Czasami utalentowani hobbyści są lepsi od zawodowców.
  • Serwisy społecznościowe — I tu mamy prawdziwą bombę! Serwisy społecznościowe oprócz dostarczania contentu (YouTube) zaczynają odgrywać kluczową rolę w jego wyszukiwaniu i rekomendowaniu. Tu właśnie rewolucja przechodzi swoje apogeum. Twitter, Facebook, Digg, Last.fm i ich polskie klony to tak na prawdę wielkie maszyny do wyszukiwania ciekawych treści. I ludzie korzystają z nich masowo właśnie w tym celu. Sam używam Twittera i dzięki niemu trafiłem na sporo interesujących rzeczy.
  • Nielegal — W nielegalnej, albo półlegalnej części Internetu również rewolucja jest w toku. To największy jak na razie dostarczyciel contentu (może oprócz telewizji). Z tym, że kopiowanie treści odbywa się tutaj bez oglądania się na prawo autorskie. Jako człowiek żyjący z twórczości nie mogę tego pochwalać. Muszę jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. To doskonały, tani i powszechny sposób na dystrybucję treści. Pierwszy, kto wpadnie na pomysł na to jak to ucywilizować i ulegalnić będzie najbogatszym człowiekiem na świecie. Na razie magiczne słowo „mikropłatności” pozostaje tylko internetową legendą. Ale nie ulega wątpliwości, że sieci peer-2-peer są technologią, która zasługuje na sensowne zalegalizowanie.

Mówi się, że content jest królem, a marketing królową w dzisiejszym świecie. Trudno się z tym nie zgodzić. Mnie jednak zastanawia dziwne podobieństwo angielskiego „content” do staropolskiego „kontent”. Bo po co szukamy dobrych treści? Dlaczego chcemy je oglądać, czytać, słuchać? Po to żeby nas „ukontentowały”.

Czego sobie i wszystkim innym serdecznie życzę.

Reklamy

4 Komentarze on “Jesteś kontent? Czyli gdzie dzisiaj trafić na dobry „content”.”

  1. dessa pisze:

    A ja zdecydowanie wolę słowo ‚treść’.

  2. kondotier pisze:

    No nie mogę! Co tu wejdę, to P. Wereśniak pisze w temacie, który przerabiam. Pisze 2x prościej i 4x spójniej niż ja sobie mogę zamarzyć. Z zazdrości – foch. Już tu nie wchodzę.

  3. A jak jest u Ciebie z poszukiwaniem treści (tudzież contentu) w muzyce?

    • Gust muzyczny mam już dawno ustabilizowany. Słucham wszystkiego. Od muzyki poważnej, poprzez jazz, metal, country aż po moją ulubioną muzykę afrykańską. Jak na razie nie załapałem się na społecznościówki muzyczne typu last.fm.


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s