„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Co zrobić, żeby komputer nie przeszkadzał w pisaniu

laptopOd czasów gęsiego pióra nic lepszego niż komputer do pisania nie wymyślono. Komputer bywa jednak bestią kapryśną, złośliwą i zawodną.

Jak zrobić żeby nie przeszkadzał w pisaniu? Jak go skonfigurować, żeby można mu było ufać? Jak się nim posługiwać, żeby jakaś złośliwa awaria, albo wirus nie zrujnował naszej, często wielomiesięcznej, pracy?

O tym będzie ten tekst. Napisany nie tylko od serca, ale również z własnego wieloletniego doświadczenia.

1. Hardware, czyli żelastwo.

Kupujemy najlepszy hardware na jaki nas stać. Oczywiście polecam notebooki. Komputery stacjonarne są świetne, ale do pisania najlepszy jest pełnowymiarowy, porządny, poręczny laptop z 14-15 calowym ekranem i wygodną klawiaturą.

Co to jest porządny laptop?

To maszyna dużej znanej, światowej firmy pochodząca najlepiej z tzw. serii biznesowej, czyli modele przeznaczone dla klientów korporacyjnych. W tym segmencie rynku producenci sprzętu muszą się starać. Tu liczy się trwałość, niezawodność i jakość. Wodotryski i świecący dizajn nie są do pisania potrzebne.

Ja używam ThinkPada (Lenovo) z serii T i muszę przyznać, że lepszej maszyny w przyrodzie nie spotkałem. Oczywiście można poszukać Della, HP, Toshibę czy Appla. Etykietka nie jest ważna. Ważne są trwałość, solidność wykonania, głośność (cichość!) i cena.

Jak nie chcemy wydawać zbyt dużo można kupić laptopa używanego. Najlepsze modele biznesowe można kupić w oficjalnej sprzedaży poleasingowej za pół ceny albo i taniej. Przynajmniej Lenovo ma taką ofertę.

Jak ktoś lubi drogo i modnie to polecam Appla. Świetny sprzęt, doskonale zrobiony i wystylizowany, ale horrendalnie kosztowny.

2. Software, czyli niezbędne oprogramowanie.

Scenarzyście, pisarzowi, bloggerowi, dziennikarzowi czy komukolwiek piszącemu na komputerze potrzebne są tylko dwa programy. Tylko dwa. Przeglądarka internetowa i edytor tekstu.

Najlepsza przeglądarka to Firefox. Najlepszy edytor tekstów to OpenOffice. Oba programy są darmowe, oba po polsku i oba na najwyższym poziomie. Inne nie będą nam potrzebne.

3. Użytkowanie, czyli jak tego wszystkiego nie spieprzyć.

  • Instalujemy tylko dwa wymienione wyżej programy. Firefoxa i OpenOffice. Koniec kropka. Nic innego nie instalujemy. Komputer przeznaczony do pracy trzeba traktować poważnie. Jak chcemy sobie potestować inne programy, instalujemy je na innym komputerze, przeznaczonym do zabawy.
  • Poczty elektronicznej i wszelkich innych usług komunikacyjnych należy używać przez Firefoxa. Większość kont pocztowych ma dostęp przez WWW. Polecam gmaila (Google Mail).
  • Nie instalujemy żadnego oprogramowania antywirusowego. Zamiast tego ochronę przed wirusami montujemy sobie w głowie. Posługuję się komputerem już ponad dwadzieścia lat i wirusa widziałem może ze trzy razy. Nigdy nic złego mi nie zrobił, bo wiedziałem jak się zachować.
  • Nie uruchamiamy, żadnych aplikacji niewiadomego pochodzenia.
  • Nie otwieramy, żadnych załączników do maili niewiadomego pochodzenia, choćby nas nie wiem jak korciło i nie wiem jak bylibyśmy ciekawi, co zawiera. Najwięcej wirusów jest właśnie w załącznikach do maili. Jeśli jest to plik tekstowy, czy dokument można otworzyć (w OpenOffisie). Jeśli obrazek, również można. Jeśli cokolwiek innego, kasujemy.
  • Pozwalamy systemowi operacyjnemu (wszystko jedno czy Windowsowi, Macosowi, czy Linuksowi) na automatyczną aktualizację.
  • Na to samo pozwalamy programom Firefox i OpenOffice. Trzeba używać aktualnych wersji tego softwaru.
  • Zawsze po pracy robimy kopie zapasowe swoich plików. ZAWSZE! Ja używam do tego dwóch niezależnych pendrivewów. Można je kupić za grosze i są pewne.

I to tyle. Prawda, że proste.

Oczywiście jest to podejście dość skrajne, ale pisanie to nie żarty. Ostatnią swoją powieść (ukaże się w styczniu 2010) pisałem przez pół roku dzień po dniu. Co by było jakby pod koniec tej pracy komputer nawalił? Co by było gdyby półroczny wysiłek zniknął w ułamku sekundy?

Wtedy trafiłby mnie szlag, zalała krew i dostałbym szału. Na szczęście nic takiego się nie stało, bo umiem się posługiwać tym głupiutkim, krzemowym liczydłem zwanym dumnie komputerem.

Advertisements

11 komentarzy on “Co zrobić, żeby komputer nie przeszkadzał w pisaniu”

  1. MD pisze:

    Jeśli chodzi o kopie zapasowe plików dobrą opcją jest wysyłanie ich do siebie mailem. Ja mam konto na gmail’u i korzystam z poczty tylko przez www, nie korzystam z outlook’a itp. Wysyłając plik do siebie tworzę zapasową kopię na serwerze do której mam dostęp z dowolnego komputera podłączonego do sieci. Można też stworzyć sobie etykietę (coś w stylu podkatalogu) dla danego scenariusza i w ten sposób mięć skatalogowane kolejne aktualizacje – zawsze bezpieczne i zawsze pod ręką.

  2. radekg pisze:

    Polecam też Dopbox – instalujemy na komputerze, tworzy się katalog, którego zawartość jest automatycznie synchronizowana między jednym z naszych komputerów a serwerem Dropbox.

    PS. Piszemy Firefox, ale już „potrzebujemy Firefoksa” ;)

  3. Teodor pisze:

    Mając mniej więcej tyle lat doświadczeń z komputerem, ile Pan, sugerowałbym jednak trochę inne rozwiązania.
    Po pierwsze, jeśli maszyna ma być naprawdę niezawodna – proponowałbym desktopa. Każdy sprzęt zużywa się, czasem psuje z ostrzeżeniem, a czasem bez – a kiedy to się stanie, użytkownik desktopa jest w o wiele lepszej sytuacji. Dlaczego? Ano, dlatego, iż padniętą kość RAMu, kartę graficzną czy nawet procesor w takich komputerach można wymienić samemu. A jeśli jest się kompletnym antytalentem technicznym, można poprosić o pomoc nastoletniego syna sąsiadów.
    Nie wspomnę już o tym, że awaria klawiatury to nie problem – kupuje się nową i podłącza. To samo z monitorem.
    Po wtóre – monitor. Być może Panu dobrze się pracuje na 14 czy 15-calowym wyświetlaczu – ja osobiście wolę mieć duży, co najmniej 19-calowy (a tak naprawdę mam 21-calowy i nie zapłaciłem za niego dużo).
    Komputer Apple to nie zawsze, Panie Piotrze, szpan – używam ich od lat i to one są dla mnie synonimem niezawodności. A czy kosztują fortunę? Konsumencki Mac Mini z procesorem Intel Core 2 Duo Mobile 2GHz, dyskiem 320Mb i 4Gb RAMu to niecałe 3000 zł, w której to cenie jest dostaje się system operacyjny i sporo dobrego oprogramowania.
    Po trzecie, jeśli nie używa się Macintosha – lepiej nie rezygnować z takich programów jak antywirus i firewall. Naprawdę. Rezygnowanie z nich to niepotrzebna brawura.
    Sprawa czwarta wynika z przeliczenia czasu na pieniądze. Jeśli jest on dla Pana cenny, propomowałbym jeszcze jeden program – Norton Ghost albo jakiś jego odpowiednik. Instalacja systemu wraz z uaktualnieniami oraz aplikacji zajmuje sporo czasu – dobrze o tym wiemu. Jeśli jednak skonfigurowany system zostanie zapisany jako obraz przez Ghosta – jego odtworzenie z płytki DVD nie zajmie więcej niż kilkanaście minut.
    Pozdrawiam
    Teodor

  4. Teodor pisze:

    Mała korekta do samego siebie – dysk Maca Mini to oczywiście 320Gb, a nie Mb.
    Sprawa monitora – oczywiście można bez problemu podłączyć do laptopa zewnętrzny monitor, można również podłączyć klawiaturę, nie mówiąc o myszy.
    Niemniej desktop daje o wiele więcej możliwości naprawy czy modernizacji.
    Co jednak istotne, a o czym nie wspomniałem, to z komputerami Apple nie jest to już takie proste, a czasem niemożliwe.
    Teodor

  5. Frugal pisze:

    Z dwóch niezbędnych programów, czyli Firefoksa i OpenOffice powoli niezbędny staje się już tylko jeden: Firefox. Wszystko dzięki usłudze Google Docs (docs.google.com). Cały pakiet biurowy dostępny online, pliki przechowywane na serwerach google, dzięki czemu mamy dostęp do nich nawet wtedy, gdy korzystamy z innego komputera. Nie są tak rozbudowane jak OpenOffice czy Microsoft Office (MS też pracuję nad wersją swojego pakietu online), ale można wczytać/stworzyć szablony dokumentów, można na nich tworzyć, można też importować i eksportować z/do OOffice i MSOffice. Polecam. Przyszłościowe narzędzie moim zdaniem.

  6. Yagbu pisze:

    Czego używam do pisania? Write Monkey, który jako jedyny potrafi sprawić, że wyłączam się od Internetu i reszty, choć pracuję na laptopie. Jest, to mała i bardzo prosta aplikacja. Uruchamiam, a po chwili ekran robi się cały ciemnozielony. Nie widać paska startowego, ani żadnych ikon. Tylko zielona pustka, oraz migający kursor. Zaczynam pisać. Przy każdym stuknięciu klawisza pojawia się charakterystyczny dźwięk starej maszyny. Tak, to wodotrysk, który skutecznie umila pracę z tekstem. Po prostu trzeba spróbować.

    Cenię sobie ten program za sam fakt, że nie męczą się oczy. Kolor zielony działa na nie relaksująco. Dodatkowo dźwięk starych klawiszy wprowadza nas w tak jakby trans.
    Program idealny do twórczego pisania.

    Link do programu: http://writemonkey.com/

  7. marcin pisze:

    wspomniany wcześniej DROPBOX jest najlepszym możliwym rozwiązaniem dla pisarza! A do pisania polecam macowego Scrivenera – open office strasznie długo się włącza w porównaniu z np wordem.

  8. lukasz pisze:

    google docs, nie dokonca tak ladnie wyglada jak sie o tym mowi. Pomyslcie nad tym piszecie prace w trybie online na google docs a przeciez do tego projektu maja wglad pracownicy serwera tak samo jest z wrzucaniem plikow do tlumaczenia na google translator


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s