„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Avatar – czyli jak Indianie obronili Dziki Zachód

Byłem na Avatarze. Fajny film. Warto pójść i obejrzeć nie tylko dlatego, że wszyscy już byli. Warto go zobaczyć, bo to rzecz w wielu aspektach przełomowa dla historii kina. A przełomowe filmy nie zdarzają się często.

Opowieść — Prosta, wzruszająca i wtórna. To właściwie remake „Tańczącego z wilkami” w kosmosie. Ale opowieść jest tylko małą częścią tego filmu i co ciekawe – wcale nie najważniejszą.

Przesłanie — Proste, klarowne i bardzo współczesne. Amerykanie mają widać sporego kaca moralnego związanego z własnym imperializmem, bo właśnie o tym jest ten film. W rzeczywistości jednak Indianom nie udało się obronić swojej ziemi i zostali eksterminowani. Zresztą nie tylko o Indian tu chodzi. Równie dobrze może chodzić o Aborygenów, rdzennych mieszkańców RPA, Irakijczyków czy kogo tam jeszcze. Chodzi również o coś w rodzaju ekologii.

Produkcja — Coś absolutnie nie-do-wyobrażenia. Cały film właściwie powstał w krzemie. Wszystko co widać na ekranie powstało w pamięci komputerów. Stopień skomplikowania tego przedsięwzięcia był niewyobrażalny. Coś jak lot na księżyc. Ale właśnie Amerykanie są specjalistami od tego typu akcji. Imponujące.

James Cameron — Wielka forma. Wielki powrót do tego w czym był mistrzem. Do gatunku S-F. To jeden z ostatnich wielkich artystów kina, który może wszystko.

Kasa — Bardzo drogi film, który okazał się najbardziej kasowym obrazem wszechczasów. Tyle. Więcej nie trzeba.

Wizja — I właśnie pod tym względem jest to mistrzostwo świata. Siła wyobraźni i konsekwencja z jaką ta siła zarejestrowała się na filmie to coś zdumiewającego. To najważniejszy powód, żeby iść na Avatara.

3d — Okulary są niewygodne. Drapią w nos i uszy. Ale efekt jest niezły i wyznacza kierunek, w którym na pewno pójdzie kino widowiskowe. Ten film przypieczętował tę zmianę. 3d w kinach stało się faktem. Najbardziej podobały mi się owady latające po dżungli ;-)

Wciąż to grają i będą grać w kinach jeszcze długo. Bo ten film smakuje tylko w kinie. Polecam.

Reklamy

18 Komentarzy on “Avatar – czyli jak Indianie obronili Dziki Zachód”

  1. Stanley K. pisze:

    „Avatar” – jeżeli chodzi o moje pójście do kina na ten film, to po prostu nie ma takiej możliwości. Ale jedno pytanie. Dlaczego napisałeś Piotrze, że Cameron to „jeden z ostatnich, wielkich artystów kina”? Nie zgadzam się. James Cameron to dobry przykład sprawnego rzemieślnika, ale jego twórczość niewiele ma wspólnego z kinem artystycznym. Z kinem rozrywkowym, z estradą, z tanim efekciarstwem jak najbardziej. Ale na pewno nie ze sztuką, nie z kinem artystycznym. Ten gość nie nakręcił ani jednego flmu artystycznego. Proszę, nie mieszajmy pojęć.

    • Nie masz możliwości pójścia na film do kina? Nie bardzo rozumiem. Piszesz ten komentarz z księżyca?

      Nie dzielę kina na „artystyczne” i „rozrywkowe”. Ten podział jest bez sensu. Dzielę filmy na te, które mi się podobają i na te które mi się nie podobają. Filmy Camerona mi się podobają. Wszystkie.

  2. Tomasz Pasiut pisze:

    Wizja. To również mnie zachwyciło w tym filmie. Jeden człowiek tworzy w swojej wyobraźni inną rzeczywistość, ma pomysł jak to pokazać innym tak, by przecierali oczy ze zdumienia. A potem zaraża współpracowników, producentów tą wizją, zdobywa pieniądze i realizuje ją w sposób perfekcyjny. Film, który jest niezbitym dowodem na to, jak wielka może być potęga ludzkiej wyobraźni. [A fabuła? W tym konkretnym przypadku… who cares? ;)]

  3. Jac pisze:

    Avatar jest rzeczywiście niezwykłym widowiskiem. Należy on do tego gatunku zjawisk artystycznych (przy wszystkich zastrzeżeniach co do tego słowa) które twórców powinny chyba zmusić do takiego mniej więcej pytania: co po Avatarze? Jakie kino może zaproponować taki kraj jak Polska, pamiętając, że w filmie nie ma zróżnicowania wag. Tu każdy film jest konkurencją dla każdego i polski film z budżetem 2- 6 mln znajdzie się (jeśli w ogóle!) w repertuarze kinowym obok filmu Camerona. A więc – za poetą: „jaka jest przeciw włóczni twoja tarcza?” Podobne pytania miałem, kiedy po raz pierwszy przeczytałem Gombrowicza. Jak możliwa jest ironia po Gombrowiczu? I jaka to może być ironia? Na takie pytania każdy twórca musi sobie sam odpowiedzieć – jest to pytanie o to, co stanowi siłę jego twórczości. Jedno z najważniejszych pytań każdego twórcy.
    pozdrawiam Jacek

  4. Kolekcjonerka Wizytówek pisze:

    Ten film skłania do metarefleksji, po jego obejrzeniu miałam poczucie więzi z gatunkiem :), może to banał, ale czułam dumę i zachwyt nad dziełem człowieka…Amerykanie są wielkimi twórcami kina, ale LUDZIE są tworzycielami, wizjonerami….ech. Avatar zaś jest dziełem, które sprawia, że po nim nic nie jest już takie samo. W ogólnym odbiorze zgadzam się z uwagami Piotra :)

  5. Aubrey pisze:

    Dla mnie film był przede wszystkim ładny. W trakcie nie koncentrowałem się na szczegółach, bo w moim odczuciu fabuła trzeszczała w całej swej konstrukcji. No cóż. W 2D film by był raczej gniotem.

    Ale właśnie — 3D! George Lucas już zapowiedział „Gwiezdne Wojny” w 3D. I choćby dlatego się cieszę.

    Dwa razy odganiałem sprzed oczu farfocle, które okazały się być częścią filmu. Zatem widowisko muszę uznać za bardzo udane. Szkoda, że banalne, ale domyślam się, że to początek, więc przymknę oko.

    No i pierwszy raz zrobili trójwymiarową kobietę, której chciałem odruchowo „zajrzeć pod bluzkę”, jak jej się gdzieś tam majdała. Nowe idzie.

    • U „Indian” najbardziej podobały mi się ogonki – bardzo seksowne ;-)

      • Aubrey pisze:

        Trochę mnie to przeraziło pod koniec, szczerze powiedziawszy. Bo z początku podchodziłem do Na’vi obojętnie, a pod koniec ta główna Nefretete Pocahontas mi się zaczęła podobać. To chyba dowód na to, że Cameron potrafi robić porywające filmy, nawet jeśli na chłodno można im zarzucić to i owo. Bo co innego ma robić film w kinie jak nie porwać i nie wypuścić po napisach?

      • kondotier pisze:

        Od dawna uważam, że ogony u kobiet są seksowne, jednak trochę się boję analizować to upodobanie…

  6. barfly pisze:

    Ostatnio Cameron przekonywał że zrobi skromny, kameralny film w technice w jakiej powstawał „Avatar” by udowodnić że przyszłość filmu należy do procesorów i akceleratorów graficznych. Z jednej strony to trochę niepokojące, by plany zdjęciowe i aktorów zastępować komputerami, , z drugiej pojawia się szansa na przywrócenie do życia legend kina . Możliwość obejrzenia nowej komedii z de Funesem jest bardzo kusząca.

  7. Ja polecam making of Avatara:

    http://movies.yahoo.com/movie/1809804784/video/17711648

    Najbardziej rozwaliła mnie wirtualna kamera. Ten making off uświadamia jak zmienia się sposób robienia filmów w dzisiejszych czasach.

    Avatara oglądałem jeden raz, ale pewnie przejdę się jeszcze raz do kina.

  8. WFranus pisze:

    No, wreszcie ktoś napisał coś rozsądnego o Avatarze. Odnoszę wrażenie, że kol. (taka forma blogowa, nie żebyśmy się znali, ale „panować” na forum to jakoś tak głupio) Wereśniak jest jedynym w tym kraju filmowcem, który zrozumiał o co chodzi w tym filmie, a właściwie zdarzeniu kinematograficznym. A okulary? no cóż jak na razie, ani rusz. Pozdrawiam

  9. fish pisze:

    Aubrey.
    Spodobała mi się twoja wypowiedż.Szczególnie zdanie, cyt..No i pierwszy raz zrobili trójwymiarową kobietę, której chciałem odruchowo “zajrzeć pod bluzkę”, jak jej się gdzieś tam majdała. ..No, wreszcie będę miał z kim poświntuszyć na blogu.Oczywiście pod warunkiem że kolega Piotrek nas nie ocenzuruje prewencyjnie.

  10. Matt pisze:

    Z perspektywy widza mnie coś nie wciągnął. Za dużo zastanawiałem się w trakcie jak jest zrobiony, wolę jak opowieść mnie pochłania bez zastanawiania się nad kulisami produkcji. I za długi. Wolę połączenie rewolucji (nawet małej) z ciekawszą opowieścią jak np. Łowca androidów. Choć jak pierwszy raz zobaczyłem Na’vi to szczena mi opadła.

    Z perspektywy branżowej. Tak, to rewolucja. Szczególnie w kwestii gry aktorskiej. Poza tym patrząc na frekwencję w kinach trudno krytykować twórcę. Wiedział do czego zmierza i to osiągnął. To zawsze robi wrażenie.


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s