„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Różne rodzaje ciszy

Cisza jest towarem deficytowym. Jeśli ktoś mieszka w mieście i jest zanurzony we współczesnej zgiełkliwej i natarczywej cywilizacji, na prawdziwą ciszę nie ma co liczyć.

Co więcej, ludzie zdają się uciekać od ciszy. Nie lubią jej, boją się jej, kojarzą ją z nudą, stagnacją, martwotą i pustką. Zwróćcie uwagę jak wielu ludzi chodzi po ulicach ze słuchawkami na uszach – cisza im nie pasuje.

Tymczasem są sytuacje, gdy cisza jest bardzo potrzebna. Są takie momenty, gdy cisza jest wręcz niezbędna. I wtedy trzeba o nią zawalczyć. Często jest to walka z całym światem, który wcale nie chce być cicho.

Są różne rodzaje ciszy. Najgorsza jest ta, gdy po prostu niczego nie słychać. Taka cisza jest straszna, bezproduktywna, martwa i sztuczna. Unikam takiej ciszy.

Lubię jednak ciszę gdy jadę samochodem. Nie włączam radia, nie mam ochoty na słuchanie sfokusowanych playlist. I wtedy mam chwilę spokoju. Chociaż wcale nie jest cicho.

Podobnie jest na spacerach. Wybieram różnego rodzaju ubocza i opłotki. Nigdy nie jest całkiem cicho, ale swoją ciszę tam znajduję.

Nawet w kawiarniach, gdzie chodzę sobie na kawkę i na przemyślenia potrafię znaleźć ciszę. Często jest gwarno, często z głośników sączy się kawiarniana muzyka, ale dla mnie jest OK. Jest cicho.

Bo cisza, której tak często potrzebuję nie jest ciszą fizyczną. Nie chodzi o brak fal dźwiękowych. Chodzi o brak treści, które ktoś chce wtłoczyć mi do mózgu. Brak rozmów, brak telewizji, brak muzyki, reklam i całej masy natarczywych przekazów, które czyhają na człowieka na każdym kroku.

Po co mi ten brak treści? Po co ta cisza?

Żeby pomyśleć. Żeby pobyć przez chwilę samemu z własnymi myślami. Żeby mózg mógł spokojnie zająć się jakąś sprawą. Żeby nic nie rozpraszało, nie prowokowało, nie wciskało się w uszy i pod powieki.

A jest tego śmiecia pełno. Każdy walczy o to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Każdy news jest ważny, każda powieść bestsellerowa, każda piosenka hitowa i każdy film kultowy.

Nie interesuje mnie to. Mój czas jest tylko mój i ja nim dysponuję. Ja decyduję, kiedy chce mieć spokój, a kiedy mam ochotę skonsumować jakiś hałas. I sam, osobiście, starannie ten hałas wybieram.

Zauważyłem, że coraz częściej potrzebuję tej mojej ciszy. Również po to żeby zgłodnieć. Żeby zatęsknić za jakąś sensowną treścią. Po tygodniu niesłuchania muzyki ulubiona płyta staje się wielkim muzycznym wydarzeniem. Film oglądany raz na tydzień staje się dużo ważniejszy, niż filmy oglądane codziennie. Telewizor włączany na krótko, tylko w konkretnym, przemyślanym wcześniej celu ma o wiele więcej sensu, niż ten sam telewizor włączony na okrągło.

Poza tym mózg zanurzony w braku atakujących go treści zaczyna tworzyć własne. I o to chodzi. Nic tak nie zabija kreatywności jak nadmiar przypadkowych treści.

Dlatego stosuję bezwzględną selekcję treści, na które mam poświęcić mój czas. I coraz częściej wybieram ciszę.

Reklamy

11 Komentarzy on “Różne rodzaje ciszy”

  1. ‚Największe rzeczy rodzą się w milczeniu’ ;)
    Wszystko jest dla ludzi i hałas i cisza ;D

    A dziś w Dzień dobry TVN mówili o Pana filmie:)
    Powiedzieli, że mają grać m.in Socha i Mucha, prawda to?

  2. Telewizja kłamie :D

  3. cisza jest bardzo wskazana tylko ciezko teraz o naturalna cisze bo odgłosy cywilazcji dobiegaja nas z kazdej strony, a czasami dobrze popatrzec ot tak po prostu w niebo w milczeniu otaczajacego zycia

  4. Yagbu pisze:

    „Poza tym mózg zanurzony w braku atakujących go treści zaczyna tworzyć własne. I o to chodzi.”

    Czas wprowadzić poważną selekcję.
    Jednak trudno wybrać te wartościowe treści, na które warto poświęcać czas i pozbywać się tych bezwartościowych. Wydaje mi się, że trzeba mieć cele i wiedzieć, co w dążeniu do nich będzie pomagać.

    „Dlatego stosuję bezwzględną selekcję treści, na które mam poświęcić mój czas.”
    Możesz rozwinąć tę myśl? W jaki sposób to robisz, czym się przy tym kierujesz?

    • To dobre pytanie. Na pewno warte osobnego, obszernego wpisu na tym blogu. I taki wpis obiecuję jako następny. W skrócie powiem, że mam swoich ulubionych artystów, których czytam, słucham i oglądam. To wąskie grono i im ufam. Wszystko co nowe i nie znane próbuję, ale tylko przez chwilę. Książce daje kilkadziesiąt pierwszych stron, filmowi kilkanaście pierwszych minut, serialowi dwa pierwsze odcinki. Jak mi się nie podoba to koniec – nie zawracam sobie głowy. Ale już wkrótce napiszę o tym obszerniej.

  5. goha pisze:

    Stan Getz i ptaszek, który zamieszkał w moim ogródku i śpiewa – oto dwa ulubione elementy ciszy :-)…
    Co do Stana – to Brat (po Mężu), lat 20, trochę już się ze mnie śmieje, że u nas ciągle gra jedna płyta. Co robić – jest poprostu IDEALNA – nie zagłusza rozmów i myśli, a jednak jest.
    P.S. Co do Karola – taki Wojtek Mecwaldowski na ten przykład… On świetny jest! I zabawny:-) Ale czy w ogóle brany pod uwagę?… Mnie się jeszcze Dorociński podoba – wizualnie – ale czy byłby dostatecznie zabawny…?

    • To ja Panu znów o najświeższych plotkach napiszę :D Z racji tego, że jestem chora, leżę w łóżku to oglądam tv. Rano np. obejrzałam kawałek „Pytanie na śniadanie” i tam rozmawiali o Pana komedii.
      Przedstawiali nieoficjalną listę aktorów, którzy mogli by zagrać i komentowali. Z tego co pamiętam to tak:
      -Borys Szyc się nie nadaje, bo nie ma urody amanta
      -Dorociński się nie nadaje, bo zbyt poważny, pochmurny
      -Wilczak się nie nadaje, bo za stary
      -Chyra raczej nie chciałby zagrać w komedii
      Jedynie Piotra Adamczyka dobrze skomentowali :) Przystojny, zabawny, wszystko potrafi zagrać.
      To tyle na dziś ;D

  6. śliwek pisze:

    Cisza … nie lubię tej absolutnej, sprawiającej ból … ostatnio miałem nieprzyjemność doświadczać takiej w lipcu zeszłego roku bawiąc nad jeziorem Wigry. Piąta rano, spać się nie chce, przycumowane do brzegu łódki kuszą kołysząc się na falach i absolutnie nic nie słychać. Nieprzyjemne doświadczenie.

    Cisza twórcza … bez muzyki się nie da, próbowałem musi coś grać. To że biega mi ktoś za plecami … już nie przeszkadza, nauczyłem się wyłączać. Pstryk i mnie nie ma.

    Cisza na przemyślenia … hmm dopada w najmniej oczekiwanych momentach, i dobrze. Wtedy to nawet młot pneumatyczny nie przeszkadza.

    Generalnie ostatnio coraz mniej rzeczy przeszkadza. Można się ułożyć, niepokoje ugłaskać. I pisać … :).

  7. jaśniepan pisze:

    Jednym z najprzefantastyczniejszych i znakomicie relaksujących wariantów ciszy jest odpowiednia kombinacja przyrodnicza. Prywatnie sympatyzuję z zagęszczonym nienachalnymi promieniami słońca bezruchem w parku (lub lesie), najlepiej w okolicy ławki (względnie substytutu). Do tego koniecznie radosne pokrzykiwania ptaków (osobiście jestem entuzjastą wesołych kosów) i odległe zefirki wydobywające z koron drzewnych stonowany szum, który łagodzi wszelką gwałtowniejszą myśl. W sam raz na spokojną i zwieńczoną uśmiechem pauzę.

  8. huri pisze:

    „Cisza jest towarem deficytowym. Jeśli ktoś mieszka w mieście i jest zanurzony we współczesnej zgiełkliwej i natarczywej cywilizacji, na prawdziwą ciszę nie ma co liczyć.”
    -Mieszkam w mieście i jeśli chcę ciszy wstaje wcześnie rano ok. 4 i wychodzę na spacer. Nawet w mieście jest wtedy prawdziwa cisza , spokój
    i świeże powietrze.Pozdrawiam.


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s