„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Jak zrobić karierę w Hollywood, nie ruszając się z domu

Co jakiś czas dostaję maile z podobnymi zapytaniami – „Napisałem świetny scenariusz na film amerykański, co mam z nim zrobić?” albo „Wymyśliłem serial na rynek amerykański, gdzie mam z nim uderzyć?” albo „Napisałem treatment filmu, którego nie da się zrobić w Polsce, potrzebny jest hollywoodzki budżet, gwiazdy i efekty specjalne, co mam zrobić?”

Potrzeba mierzenia wysoko i zawojowania świata zupełnie mnie w ludziach nie dziwi. Wręcz przeciwnie, uważam, że to bardzo cenne i sensowne nastawienie. Warto mieć marzenia i starać się je realizować. Dlatego postanowiłem spisać tu kilka przemyśleń odnośnie robienia kariery w Hollywood – nie tylko w zawodzie scenarzysty, ale w przemyśle filmowym w ogóle.

Oczywiście nie mam w tym względzie jakichkolwiek doświadczeń. Nigdy nie zrobiłem kariery za granicą. Nigdy się też o nią nie starałem. Ale byłem tam, wygrałem w Stanach konkurs scenariuszowy, sprzedałem prawa do remake’u dużej wytwórni i mam w tej sprawie kilka przemyśleń i obserwacji, które być może komuś trochę rozjaśnią w głowie.

Otóż, po pierwsze, primo, najważniejsze – jeśli chcesz zrobić karierę w jakimś konkretnym miejscu, bez względu na branżę, spakuj walizkę i jedź tam.

Proste, nie?

Nie da się zrobić kariery w Hollywood korespondencyjnie. Trzeba ruszyć zadek z miejsca i polecieć tam na dłuższy czas. Zaocznie nie da się zostać gwiazdą.

Po drugie, primo – jeśli jesteś scenarzystą albo aktorem, to musisz znać język angielski w stopniu natywnym. To znaczy musisz posługiwać się angielskim, jakby to był twój pierwszy język, wyssany z mlekiem matki.

Jeśli jesteś reżyserem, operatorem, kompozytorem czy kimkolwiek innym, to twoje kompetencje językowe nie mają większego znaczenia. Wystarczy umieć się porozumiewać.

Jedyną polską aktorką, której jak dotąd udało się zostać gwiazdą w Hollywood była Apolonia Chałupiec (vel Pola Negri) i było to w czasach kina niemego. Nikt więc nie musiał słuchać, jak kaleczy angielski. Jest oczywiście kilkoro polskich aktorów (aktorek), którym udało się zaistnieć i popracować trochę w Hollywood, ale żaden (żadna) z nich nigdy nie doszedł do statusu gwiazdy.

Jest natomiast spora ilość operatorów, reżyserów, kompozytorów i innych filmowych profesjonalistów, którzy z dużym powodzeniem pracują za oceanem.

Łączy ich jedno – w pewnym momencie swojego życia spakowali walizkę i tam pojechali. Na stałe.

Polskich scenarzystów odnoszących sukcesy w Hollywood nie znam. Jeśli ktoś zna jakiś przykład, to proszę o podanie w komentarzu. Nie znam również przypadku, żeby ktoś pisał dla Hollywood po polsku, potem był tłumaczony na angielski i korespondencyjnie sprzedawał swoje teksty w Stanach.

O takim cudzie nie słyszałem (również byłbym wdzięczny za podanie ewentualnych przykładów).

Jest natomiast inny, całkowicie niezawodny i pewny sposób na zrobienie kariery w Hollywood bez ruszania się z domu. Bez względu na to, czy jesteś aktorem, scenarzystą, reżyserem, czy kimkolwiek innym. Jest to sposób stary jak samo kino i wielu wielkich artystów filmu z niego skorzystało (byli też tacy, którzy nie skorzystali).

Otóż trzeba robić świetne filmy w języku ojczystym. Trzeba je robić we własnym kraju. Trzeba je robić na światowym poziomie. I jak już ten świat dostatecznie mocno zadziwimy własnym talentem, to wtedy zadzwonią z Hollywood i nas tam zaproszą. Będą błagać, żebyśmy przyjechali ;-)

I tak jest zawsze lepiej.

Advertisements

19 komentarzy on “Jak zrobić karierę w Hollywood, nie ruszając się z domu”

  1. harry pisze:

    Co do aktorów, to i z nimi nie zawsze ten angielski jest wymagany. Ot, choćby Bela Lugosi, który na początku kariery prawie wcale nie mówił po angielsku czy, z bardziej współczesnych, Jean Reno, którego angielski wciąż pozostawia wiele do życzenia. Niemniej w przypadku scenarzysty nie da się tego przeskoczyć.

    • Zdumiony pisze:

      A dlaczego w przypadku scenarzysty nie da się? Skoro aktor może?
      Aktor nie musi znać języka wystarczy, że ze zrozumieniem nauczy się na pamięć kwestii dialogowych i będzie w miarę kumał co mu się tłumaczy na planie.

      A scenarzysta w ogóle, przecież może napisać scenariusz, a potem z pomocą eksperta od angielskiego przetłumaczyć i tu tez wystarczy komunikatywna znajomość angielskiego i osoba towarzysząca znająca angielski nawet natywnie aby pomagała w rozmowach.

  2. Artur N. pisze:

    Czesc!!
    Moze mnie pamietasz kiedys pisalem Ci ze weszlem do pierwszej rundy w British Short Screenplay Competition.To bylo w 2010 w 2011 bylem w drugiej rundzie z filmem TRUST.W tym roku pisze nastepny…..I jestem w trakcie pisania calego (feature)filmu ktory wysle do Holywood(he he -tak to brzmi dla wiekszosci).Wiem jak trudno jest napisac film po angielsku.Ale jest to mozliwe.Pare tysiecy scenariuszy w jezyku angielskim dostepnych w sieci dla kazdego,za darmo.Kazdy moze przeanalizowac jakiego jezyka urzywaja profesjonalisci.Jak to wyglada na papierze(monitorze) jak jest polaczone w calosc.Duzo dobrych filmow jest napisanych bardzo prostym jezykiem..sprawdzcie Nagi Instynkt..Sa slowniki programy formatujace translatory…i inne gadzety.To jak ulozyc puzzle w jedna calosc z tysiecy mysli i slow.Wiem tez jedna wazna rzecz…ze bardziej wazne jest to co chcesz napisac- co masz do powiedzenia niz to ze umiesz pisac.Dobra historia znajdzie swoja droge pomiedzy slowami.Sa ludzie specjalisci co zajmuja sie poprawianiem,analizowaniem scenariuszy…cala ich masa.

    Widzialem Twoj film Och Karol 2 naprawde bardzo dobrze zrobiony!Podobal mi sie poczatek jak wychodzili z kosciola —ruchy kamery!

    Pozdrawiam i czekam na nastepny film.

  3. td pisze:

    jest jedna scenarzystka pracująca w Hollywood http://www.zaagencja.com/osoba.php?id=73

    i tak przy okazji zadam pytanie dotyczące remake’u: czy scenarzysta może zablokować taką sprzedaż? albo, czy scenarzysta może zablokować nakręcenie drugiej części jakiegoś filmu?

  4. Kamil pisze:

    Witam

    Zajrzałem sobie jak to zwykle na Piotrowego bloga i widzę fajny, ironiczny temat.
    No to wchodzę i ku własnemu zaskoczeniu stwierdzam, że ów temat zaczyna się robić całkiem poważny – jakieś porady i to całkiem rzeczowe – już się przestraszyłem, że będzie niezła bajka, ale na szczęście zakończenie sprowadza na ziemię i to tak jak zapowiadał tytuł :-))

    To prawda, chyba najrozsądniej będzie, jeśli polubi się „polskie gówno w polu…” i z tym się człowiek – scenarzysta, maszynista, onanista czy Bóg wie kto – zaznajomi, niż dołoży wszelkich stań, żeby zdobyć Hollywood.

    Z drugiej jednak strony, to przecież nie ma w tym nic dziwnego. O to chodzi, żeby być THE BEST, a to czy Hollywood, aby jest THE BEST, to już inna bajka.
    Pozdrawiam
    Świetny wpis, Piotrze.

  5. Cezi pisze:

    Mam pytanie czy mogę wysłać scenariusz na e-maila do pana Panie Piotrze ? A jak,tak,to jest tu gdzieś pana adres e-mail ?

    • Arek W. pisze:

      Swego czasu Piotr pisał, że przyjmuje scenariusze w formie elektronicznej na piotrweresniak małpa gmail kropka com (zapis oryginalny – oczywiście do modyfikacji).

  6. goha pisze:

    Przeżyłam ostatnio dwa wydarzenia, w szerokim rozumieniu, filmowe. Jedno świetne, drugie – na przeciwnym końcu skali. Pierwszym była lektura niezwykle interesującej książki Olivera Schutte’go (przepraszam za brak kropeczek nad „u”), pt.:”Praca nad scenariuszem”. Jest to właściwie podręcznik uczący, jak czytać i konstruktywnie oceniać scenariusze, w związku z czym sporo dowiadujemy się o prawidłowej konstrukcji tegoż. Drugie doświadczenie to obejrzenie „Jak się pozbyć cellulitu”. Było to przeżycie dojmujące, pogłębione wcześniejszą lekturą; jedynym pocieszeniem było ustawiczne powtarzanie sobie, że zawsze mogłam iść na TO do kina i zmarnować za dużo pieniędzy…

    Wracając do meritum: próbowałam wiedzę teoretyczną z książki (ale też z Pana „Alchemii…”, z „Jak napisać scenariusz filmowy” Russin i Downs’a) zastosować do czegoś, co kiedyś BYŁO (trudno uwierzyć!) scenariuszem i wychodzi mi, że albo jestem kompletną kretynką, albo… Saramonowicz Wielkim Scenarzystą jest – tak wielkim, że może odrzucić schematy. Punkty kulminacyjne, zwroty akcji, cele i potrzeby bohaterów, COŚ prowadzące do CZEGOŚ… GDZIE TO?!!! Może jest, tylko ginie w natłoku żartów (nieśmiesznych), gagów i kretyńskich dialogów? O CZYM JEST TEN FILM? JAKI GATUNEK? Nie jest to bowiem komedia – te powinny być choć trochę śmieszne. Jak mógł powstać ten film? Czy miałby szansę na realizację w Stanach? Czy jestem kompletną kretynką?…; )

    • Arek W. pisze:

      Hej,

      Z obserwacji wynika, że większość filmów powstających w USA to gnioty (polecam przejrzenie stron z releasami, aby się o tym przekonać). Większość filmów powstających w Polsce to również gnioty, większość filmów powstających gdziekolwiek to też gnioty. I nie ma w tym nic dziwnego, jednostki wybitne to towar deficytowy niezależnie od branży ;-)

    • clavier pisze:

      Powstał , bo A. Saramonowicz zrobił wcześniej hity i podpisał umowę z Warner Bros na realizację jego filmu. Kolesie nie oglądali chyba „Idealny chłopak dla mojej dziewczyny” i uwierzyli w jego tajemną moc, oczekując krociowych zysków, a tu klops. Bywa.

  7. Arek W. pisze:

    Pokaż co potrafisz na własnym poletku, a zobaczymy co z tego będzie. Amerykanie to ludzie praktyczni. Uważają, że twórca musi potrafić się dostosować do warunków panujących na danym rynku. Jeśli nie potrafi dostosować się do rodzimego rynku to raczej nie będzie potrafił również do amerykańskiego. I w znakomitej większości przypadków mają rację, chociaż zdarzają się wyjątki – i bardzo dobrze bo dają nadzieję całej rzeszy naiwnych, a bez nadziei na lepsze jutro nie warto żyć ;-)

  8. rafalsliwowski pisze:

    A u nas jest tyle do napisania, tyle do poprawienia, tyle do zdobycia, tyle do osiągnięcia … a tu się każdemu marzy Ameryka :)

    A ja tam nie mam ciśnienia na Hollywood. Owszem, podziwiam za profesjonalizm (jestem cholernym zwolennikiem tych ich żelaznych reguł), kiedyś się pewnie wybiorę żeby zobaczyć, dotknąć, posmakować, ale ciśnienia na zaistnienie tam nie mam :) Ależ skromnie to zabrzmiało :)

    No i kocham te ich prawdziwe samochody. O tak :), prawdziwe samochody.

  9. clavier pisze:

    I w Stanach i w Polsce jest przytłaczająca większość słabych produkcji dla przeciętnych widzów, ale i tu i tam zdarzają się perełki. I dla nich warto żyć ;) I pisać ;)

  10. gsf pisze:

    Jedyną polską aktorką, której jak dotąd udało się zostać gwiazdą w Hollywood była Apolonia Chałupiec (vel Pola Negri) i było to w czasach kina niemego.

    Niezłą karierę zrobiła jeszcze Iza Scorupco vel dziewucha Bonda :)

  11. Mirek pisze:

    Mądry z Pana chłop. Ten wpis powinni przeczytać wszyscy którzy oglądając x-files napisali scenariusze świetnych filmów o obcych, lub oglądając House’a czy ER, „wpadli” na świetny pomysł nakręcenia filmu o szpitalu.
    A co najciekawsze: Pana słowa potwierdza np Pani Agnieszka Pilaszewska (szacun!). Kiedyś w rozmowie o „Przepisie na życie” powiedziała że pisze scenariusz pod producenta. Nie ma co wstawiać fajerwerków do produkcji o określonym budżecie.

    Czyli co? Nie ma hollywoodzkiego budżetu a sukces jest! I za to ją podziwiam

  12. wojtek4593 pisze:

    Piszmy, a nuż się uda… bo przecież są dwa uda!

  13. Lila pisze:

    Zgadzam sie ,że najlepiej zaczynać od rodzimych produkcji ,ale w naszym kraju to nie takie łatwie.Mam 14 lat i od dawna wiem ,że chce byc aktorką więc skoro jestem tego pewna uznałam że nie ma na co czekać.Szukałam propozycji, pisałam do reżyserów i każdy odpisywał coś w stylu:masz wygląd może i talent ale nie mam propozycji dla osób w tym wieku.A w USA kariere może zrobić nawet dwulatek.Oczywiście jest możliwość zostania celebrytą i pewnie gdyby mnie to interesowało w zostaniu nim pomogła bym bardzo znana polska menadżerka która gdy napisałam ,że mnie samo bycie nie wystarczy uznala ,że jetsem nie rozsądna:)Moze mi Pan coś poradzić?Co musze zrobić by się wreszcie udalo?


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s