„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Przewidzenia – nagła i postępująca dematerializacja książek

Cyfrowa rewolucja ma jedną ciekawą cechę – dematerializuje różne rzeczy. Zdematerializowała już muzykę, zdjęcia, grafikę, mapy, encyklopedie i słowniki. Wielkimi krokami postępuje dematerializacja filmów i gazet. Za chwilę całkowicie zostaną one pozbawione swoich zwyczajowych, materialnych nośników. Zostaną tylko abstrakcyjne bity.

Papierowa książka wciąż trzyma się mocno. Ostatnio nawet jakby mocniej. Z rynku niemieckiego i naszego dochodzą doniesienia o wzroście sprzedaży tradycyjnych książek.

Jednak już w największej na świecie wirtualnej księgarni amazon.com sprzedaż książek zdematerializowanych przegoniła sprzedaż pozycji papierowych. Tam już się zaczęło. Czy i kiedy dojdzie do nas?

No właśnie, mimo swojego entuzjazmu dla ebooków, wcale nie jestem pewien, że dojdzie szybko.

Gdzieś, kiedyś przeczytałem w sieci ciekawy wywiad z Jeffem Bezosem, założycielem księgarni amazon.com. Mówił on o końcu jednej z najdłużej używanych technologii w dziejach cywilizacji zachodu. Technologii druku. Rzeczywiście mało jest u nas technologii, które w nie zmienionej właściwie postaci byłyby używane przez prawie 600 lat.

Świadczy to, moim zdaniem o doskonałości tej technologii. Jeśli przez 600 lat jedna z najbardziej innowacyjnych kultur nie wymyśliła nic nowego w sprawie rozpowszechniania idei – to znaczy, że druk jest technologią optymalną.

Do teraz.

Cyfrowa rewolucja zmienia w tej sprawie wszystko. Ebooki są tańsze w produkcji, mają zerowe koszty dystrybucji, nie niszczą się, nie zjedzą ich mole ani korniki, nie strawi ogień, ani nie pokryje pleśń. Są również bez porównania wygodniejsze w użytkowaniu.

Wyobraźmy sobie wyjazd na długie wakacje z literaturą. Chcemy zabrać na przykład 20 książek, żeby się nimi delektować na plaży pod palmą. Musimy na to przeznaczyć całkiem sporą walizkę. Do pamięci przeciętnego czytnika ebooków zmieści się kilkaset pozycji i całość nawet o jednego grama nie zmieni swojej wagi. Niech mi ktoś powie, że to bez znaczenia.

Poza tym do czytania książek wcale nie trzeba mieć czytnika. Wiele osób czyta je z ekranu smartfona. Sam przeczytałem w ten sposób kilka pozycji i nie straciłem nic z czytelniczej frajdy.

Lista zalet czytania zdematerializowanych książek jest długa i właściwie powszechnie już znana. Można sobie powiększyć czcionkę, można przeszukiwać tekst, można robić notatki na tekście, można całą swoją bibliotekę mieć zawsze przy sobie w kieszeni, można zwolnić półki w domu itd. itd.

Jednak, jak zaznaczyłem na początku, wcale nie jestem pewien, że dematerializacja książek nastąpi szybko i bezboleśnie. W każdym razie na pewno nie tak szybko, jak to poszło z muzyką.

Dlaczego?

Bo przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. A czytelnicy książek są grupą dużo bardziej konserwatywną niż młodzież słuchająca empetrójek. Poza tym kontakt z książką to kontakt dużo bardziej intymny niż z jakimkolwiek innym medium przenoszącym treść. Nie na darmo książkę zazwyczaj zabieramy ze sobą do łóżka – prywatnego królestwa naszej intymności.

Wielu czytelników ceni w książce nie tylko to, co jest w niej wydrukowane. Liczy się również jej zapach, dotyk, szelest kartek, połysk okładki, ciężar, format. Krótko mówiąc kontakt z książką to dla wielu nie tylko czytanie. To również przeżycie sensualne, zmysłowe i bardzo intymne.

Czy takich czytelników uda się przekonać do plastikowego czytnika, który niczym nie pachnie?

Obawiam się, że nie.

Dlatego uważam, że rynek wydawniczy się podzieli. Książki będą jeszcze długo wydawane i na papierze, i bez papieru. Rynek ebooków będzie systematycznie rósł. Będziemy dostawać do rąk coraz to nowocześniejsze czytniki, ale tradycyjna książka jeszcze długo nie zniknie i jeszcze długo stanowić będzie przeważającą część oferty księgarń.

Ebook ma jednak sporo znaczących wad. Nie wyobrażam sobie dawanie bliskiej osobie w prezencie świątecznym czy urodzinowym ebooka. A ja akurat lubię dawać i dostawać książki w prezencie. Nie wiem czy możliwie jest pożyczanie sobie ebooków. A pożyczanie książek znajomym jest zjawiskiem powszechnym. Nie sądzę by było możliwe istnienie biblioteki książek elektronicznych, tak jak istnieją biblioteki tradycyjne. A był taki czas, kiedy bez biblioteki publicznej nie wyobrażałem sobie życia.

Ebooki mają jednak jedną ciekawą zaletę. Ich produkcja i dystrybucja nic nie kosztuje. Każdy więc może zostać swoim własnym wydawcą. To ogromna szansa dla początkujących pisarzy i dla tych, którzy nie zamierzają swoich książek sprzedawać, tylko chcą je rozdawać za darmo. Tu ebooki z pewnością przyniosą rewolucję. Jest już sporo miejsc w sieci z takimi darmowymi ebookami i są to często pozycje bardzo ciekawe i warte przeczytania.

Tymczasem jednak półki księgarskie uginają się od tradycyjnych książek. Pięknie wydanych, kolorowych, pachnących i kuszących. I nie sądzę, żeby to się szybko zmieniło.

(Inne artykuły z mojej futurologicznej serii znajdują się w kategorii Przewidzenia)

Advertisements

11 komentarzy on “Przewidzenia – nagła i postępująca dematerializacja książek”

  1. Aubrey pisze:

    Myślę, że przyjdzie taki moment, w którym nagle sprzedaż książek spadnie. Jak napisałeś, są konserwatywni czytelnicy, którzy pomimo różnego wieku wciąż je kupują (brak takich grup dla CD czy DVD). Ci ludzie kiedyś umrą, a nowe pokolenia będą już zelektryfikowane.

    Zatem tak — może to jeszcze chwilę potrwa, ale potem poleci z miejsca.

  2. […] ich regularnie, to są to jedynie prawdziwi koneserzy muzyki lub filmu. Jednak jak to wspomina w swoim wpisie Piotr Wereśniak, papier, a raczej książka, w przeciwieństwie do kaset, czy płyt CD […]

  3. „Materializacja” na potrzeby prezentów czy sprzedaży tradycyjnej to nie problem. Kupiłem kiedyś słownik na płycie – był opakowany w karton wielkością i barwami przypominający swoją papierową wersję. Będą więc ozdobne pudełka zawierające ozdobną karteczkę z kodem na ściągnięcie książki z księgarni on-line – i jakoś to pójdzie.

  4. gajos pisze:

    Zgadzam się że tradycyjna książka tak po prostu nie zniknie , ale jedna uwaga – ebooki jako technologia są zdecydowanie mniej trwałe niż książka tradycyjna.

    Dane znacznie łatwiej się kopiuje niż papier, ale znacznie łatwiej też ulegają zniszczeniu. Niewielkie przepięcie i po danych na 2TB dysku zawierającym miliony książek nie ma śladu. Zalanie książki bywa dla niej szkodliwe, ale jest ona do odratowania. Kindle który wpadł do wanny – już raczej nie.

    Druga sprawa to kompatybilność technologiczna – jeśli teraz nie jesteśmy w stanie dostać się do plików zapisanych na dyskietkach 5,25 czy nawet 3,5 cala, a formaty zapisu danych wciąż ulegają zmianom, to kiepsko widze możliwość odczytania danych dziś zapisywanych (niezaleznie czy będzie to ebook czy mp3) za powiedzmy 100 lat.

    W przypadku książki problemów technologicznych nie ma – 100 lat jeśli książka nie ulegnie fizycznemu zniszczeniu wciąż będzie czytelna.

    • Aubrey pisze:

      Czytałem kiedyś, że papier, na którym obecnie drukuje się książki, tzw. ekologiczny papier, ma trwałość ok. 50 lat. (Wychodzi, że wszystko, co ekologiczne, to jakaś straszna tandeta.) Za 50 lat z większości książek obecnie drukowanych nic nie zostanie. Jest w tym jakiś chichot ironii, ale książki z XIX, które robiono m.in. ze szmat, mogą je przeżyć. Zatem jest to trochę złudne. Będzie potem jak w „Pamiętniku znalezionym w wannie” Lema, kiedy o przeszłości nie zostały żadne świadectwa poza tytułowym pamiętnikiem.

      Tymczasem cyforwy zapis łatwo się kopiuje, więc można robić regularnie kopie całych bibliotek. Regularne kopiowanie danych usunie problem kompatybilności, kiedy dane zapisano raz 20 lat temu i obecnie brak sprzętu do odczytu. Przejście między różnego rodzaju płytami kompaktowymi, DVD czy teraz BluRay następuje powoli. Równolegle pojawiają się różne pamięci typu flash. Myślę, że można dopilnować, żeby nie doszło do sytuacji, jaką przewidujesz.

      Zresztą to wszystko zdaje się rozwijać. Nowe pokolenie będą miały ebooki na starcie. A do wanny wymyślą specjalne urządzenie, któremu woda niestraszna.

  5. było by dziwne jeśli by w internetowych księgarniach nie rosła ilość sprzedawanych „internetowych” książek. Bo gdzie by miały być sprzedawane? na bazarku obok harlekinów z dwudziestej czwartej ręki?

    Co do nicniekosztowania produkcji ebooków to się nie zgodzę przy dystrybucji powiedzmy faktycznie jest prawie darmo, ale ktoś musi napisać, złożyć, poddać korekcie, dorobić okładkę itd. te koszty są takie same jak przy normalnej książce. Odpadają największe twarde koszty związane z drukowaniem ale pojawiają się inne np. licencje na zabezpieczenia. Tak więc jest tanio ale nie za darmo zwłaszcza przy małych nakładach.

    Trwałość cyfrowych książek już była opisana dodam tylko że po upadku/zamoczeniu czytnika, czy zwykłym zostawieniu w dworcowej poczekalni tracisz całą bibliotekę nie jedną książkę, a nie wiem czy licencje w księgarniach pozwalają ci pobrać za darmo książkę na kolejny czytnik.

    • „nie wiem czy licencje w księgarniach pozwalają ci pobrać za darmo książkę na kolejny czytnik”

      Tak właśnie jest. Przynajmniej w Amazon, ale nie sądzę, by gdziekolwiek było inaczej. Kupujesz nowy sprzęt, logujesz się na swoje konto i masz wszystko, co kupiłeś oraz wszystko, co za ich pośrednictwem wrzuciłeś na czytnik z własnych zasobów (a bez tego pośrednictwa to się chyba nie da).

  6. Artur pisze:

    Ciekawy artykuł/post.
    Zawiera jednak pewną nieścisłość (albo: niedoprecyzowanie) które może wprowadzić w błąd:
    „Jednak już w największej na świecie wirtualnej księgarni amazon.com sprzedaż książek zdematerializowanych przegoniła sprzedaż pozycji papierowych.”

    To zdanie – przypuszczam – jest wynikiem fatalnych przekłamań polskich serwisów informacyjnych z początku tego roku, które wszem i wobec podawały:
    że w 2009 „serwis Amazon sprzedał więcej elektronicznych książek na Kindle niż tradycyjnych papierowych.”

    Jest to absolutna nieprawda, którą już gdzieś wyjaśniałem, a skoro zawitałem i tutaj to pozwolę sobie o tym również tutaj napisać.

    Nie mogę się nadziwić w jaki sposób tego rodzaju „błąd” stał się powszechną informacją. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że tu padła zupełnie nieświadomie.

    Przyznam, że kiedy przeczytałem o tym po raz pierwszy to mi osobiście informacja ta wydała się wręcz nieprawdopodobna, dlatego ją sprawdziłem.
    Okazało się, że Amazon sprzedał więcej e-booków niż fizycznych książek jedynie w pierwszy dzień świąt a NIE w całym roku.

    Oryginalna informacja ze strony amazon (znajdowała się tutaj: http://phx.corporate-ir.net/phoenix.zhtml?c=176060&p=irol-newsArticle&ID=136942 9&highlight= ) niestety już się nie wyświetla a nie mam za bardzo teraz czasu aby przekopywać się na nowo.

    Pomijając kompetencje polskich serwisów informacyjnych warto zauważyć w tym po prostu dobry PR amazonu.

    Dlaczego?

    Zacytuję specjalistę od marketingu Interii.pl (pisał o tym na swoim blogu)
    „Oczywiście, na tę medialną informację należy patrzeć mocno sceptycznie, bo wiąże się to z dwoma rzeczami. Po pierwsze, wczoraj [chodziło o pierwszy dzień świąt – przy. moje] raczej niewielu klientów kupowało prawdziwe książki – hej, są przecież święta. Po drugie: przedwczoraj, w Wigilię, masa ludzi dostało Kindle w prezencie i po prostu zrobiło na nim pierwsze, ‚dziewicze’ zakupy.

    (dodam od siebie, że Kindle był jednym z najpopularniejszych prezentów świątecznych w stanach)

    Oba podane powyżej czynniki brzmią rozsądnie.
    I chociaż digitalizacja wszelkich dziedzin rozrywki idzie coraz bardziej do przodu (mnie osobiście wcale to nie cieszy, staromodny jestem chyba) to jednak o zastąpieniu książek papierowych przez wydania cyfrowe możemy na razie mówić tylko w kontekście pobożnych życzeń.

    tyle, pozdrawiam!

    • Dzięki za uściślenie. Nie podałem źródła, skąd wiem o dużej popularności ebooków na amazonie, bo miałem wrażenie, że było o tym wszędzie. Przetoczyła się, jak zwykle tego typu informacja, przez Internet, zahuczało w sieci zarówno w serwisach anglojęzycznych, które czytam najpierw, a potem w polskich. Rzeczywiście, jak teraz sobie przypominam, dotyczyło to okresu gwiazdkowego.


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s