„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Co reżyser robi po zdjęciach – czyli smuteczki :-(

Skończyły się zdjęcia do „Och Karol 2”. Był bankiet do białego rana. Pożegnałem się z ekipą. Ucałowałem aktorki i aktorów. I koniec.

Dwa miesiące intensywnych uniesień twórczych, wysokiego poziomu adrenaliny, inspirujących spotkań z ludźmi i ciągłego niewyspania, zdarzeń następujących po sobie z szybkością karabinu maszynowego – minęło.

Co teraz?

Teraz cały rezultat tego dwumiesięcznego zamieszania jest naświetlony na Kodaku i czeka na montaż. A ja zaliczam klasyczne pozdjęciowe smuteczki. Zawsze to mam przy tak gwałtownej zmianie stylu życia. Zawsze to mam, gdy coś się kończy, a inne jeszcze się nie zaczęło.

Oczywiście na okresie zdjęciowym nie kończy się moja praca nad filmem. Ekipa się rozeszła, pojechała robić inne filmy. Aktorzy albo odpoczywają na wakacjach, albo wchodzą już w inne projekty. Oni już skończyli pracę nad tą komedią. Dla mnie to tylko jeden z etapów. Teraz zaczyna się praca dużo bardziej spokojna i kameralna.

Już czeka na mnie półmrok i zacisze montażowni. Potem spokojne i uważne udźwiękowienie. Potem praca z kompozytorem. Potem zgranie dźwięku na pięknej sali zgraniowej. Potem premiera i nerwowe nasłuchiwanie widzów w kinie – śmieją się, czy się nie śmieją. I to będzie prawdziwy koniec pracy nad filmem. Po premierze film pójdzie w świat, do ludzi, a ja już nic nie będę mógł zrobić.

Na razie jednak dochodzę do siebie po zdjęciach. Uspokajam się. Usiłuję złapać nowy, wolniejszy rytm. I tęsknię.

Podobnie było gdy kończyłem swoje powieści. Stawałem się rozdrażniony i nie do zniesienia. Tęskniłem za światem, w którym nurzałem się przez całe miesiące, a który sam wykreowałem. Kiedy mi tego fikcyjnego świata zabrakło – było mi źle. Po ostatniej powieści długo dochodziłem do siebie. Też tak macie?

Na szczęście mam już nowe projekty. Mam nowe pomysły. Mam co robić. Jednak do kolejnego wejścia na plan zdjęciowy jeszcze daleko. Najpierw trzeba coś wymyślić, napisać, wykombinować. Najpierw trzeba zanurzyć się w ciszy, w jednostajności kolejnych mijających dni. Trzeba przygotować jakiś nowy, sensowny powód zebrania ekipy, aktorów i ponownego wejścia na plan. Nie wiem kiedy to nastąpi. Nigdy nie wiem.

Na razie po raz nie wiem który zmieniam się w kogoś innego. Z reżysera zmieniam się w autora. Z osoby towarzyskiej i otwartej zmieniam się w pustelnika. Z kogoś, kto kierował jeszcze przed chwilą kilkudziesięcioosobową grupą ludzi, zmieniam się w kogoś, kto kieruje tylko sobą. Do takich przemian jestem już przyzwyczajony. Reżyserem bywam w przerwach, kiedy nie piszę. Piszę w przerwach, kiedy nie reżyseruję.

No więc teraz parę dni smuteczków, odpoczynku i dochodzenia do siebie. Potem montaż. Ale myślami jestem już trochę gdzie indziej ;-)

Advertisements

19 komentarzy on “Co reżyser robi po zdjęciach – czyli smuteczki :-(”

  1. Łukasz W. pisze:

    A z jakim to kompozytorem, przyjdzie się tym razem mierzyć?

  2. Andrzej pisze:

    Oczywiście, znam uczucie, tylko z innych okazji:
    1. po maturze
    2. po ślubie
    3. po podpisaniu milionowego kontraktu.

    Pomagały mi Psalmy, Panie Piotrze, choć wcale nie jestem dewotem, ani klerykałem :)

    Powodzenia!

  3. Yagbu pisze:

    Jestem pewny, że cisza pomoże. Zawsze pomaga. Tylko większość osób lęka się tej chwilowej samotności, odskoczni od tego wszystkiego co nas otacza. Boi się własnych myśli.

  4. Wolf pisze:

    O tak…
    To uczucie jest znane chyba każdemu kto coś tworzy. Wszelkiego typu artystom, czy pseudo-artystom.
    Malarzom, piosenkarzom, reżyserom, aktorom, pisarzom.
    Wkraczamy w świat naszego dzieła, postaci, świata. Jesteśmy jego częścią, a potem musimy się z tego wyrwać. Zostawiamy tam cząstkę siebie, a cząstka dzieła zostaje w nas.
    Smutne bywa to niekiedy, ale smutki mijają. Chyba, że naprawdę nam brak tego. Wtedy warto niekiedy raz jeszcze zagłębić się w to za czym tęsknimy ;)

    Będę niedyskretny, ale spytam…
    Czy aktorom na planie często zdarzały się fochy, czy może tworzyliście ze wszystkimi naprawdę zgraną ekipę panie Piotrze?

  5. Hope pisze:

    Wniosek… w świecie fikcyjnym jest lepiej?

  6. Grzegorz Styczeń pisze:

    Ja właśnie mam przedostatni dzień zdjęciowy swojego filmu i mam nieco inaczej: przejadł mi się temat i chciałbym już coś nowego, coś nowego, już robić pisać kręcić… A jeszcze to trzeba skończyć, meh. W ostatnie dni zdjęciowe już chciałbym zasnąć i obudzić się na premierze w kinie. W ogóle zasnąć, bo 12 godzin dziennie pracy to minimum… a trafiały się i nocki. Nie mogę się doczekać aż zobaczę, czy cokolwiek z tego wyjdzie, jak to mówią, film powstaje tak naprawdę przy montażu…

    Już mam trzysta pomysłów na kolejny film choć wszystkie takie sobie, fajnie by było zrobić w końcu jakieś arcydzieło na miarę Orsona Wellesa.

  7. warqula pisze:

    każdy by chciał robić arcydzieła na miarę Orsona, a tu niestety arcydzieła mają to do siebie że są rzadkim zjawiskiem.. dlatego są arcydziełami. Moja rada szybki reset po projekcie i dawać dalej iść za ciosem.

  8. K.Stawiarski pisze:

    Też się cieszę, że już koniec, będzie częściej co poczytać i pokomentować na blogu……

    Poza tym znam „nowy, sensowny powód zebrania ekipy, aktorów i ponownego wejścia na plan”, mianowicie trzeba przygotować scenariusz, pobudzic PR, znaleźć fundusze i zrealizować w końcu „Zabili mnie we wtorek”……
    Przecież to właściwie gotowiec na jedną z lepszych sensacji w polskiej kinematografii od kilku lat…..
    ……i tyle :)

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za sfilmowanie chociaż jednej z powieści….

  9. ZiKo pisze:

    Panie Piotrze, Pan się pokazał światu – jako scenarzysta – „Stacją”, co Pan poradzi takiemu młodemu, niedoświadczonemu, zółtodziobowi (z jako takim pojeciem o strukturze 3 aktów, protagoniscie/antagoniscie, konflikcie, itp.), na początek, żeby go świat zobaczył? Komedia – Bo to zawsze działa, tzn. zawsze się kupuje, czy coś innego?

    • Napisz najlepszy scenariusz na jaki cię w tej chwili stać. Rozpisz na sceny najlepszy pomysł, który ci chodzi po głowie. Gatunek nie jest ważny. Choć oczywiście dobra komedia zawsze jest tym, na co ludzkość czeka najbardziej ;-)

  10. iwona pisze:

    a mnie cieszy ten powrót :)

    podpisano:
    cichy czytacz

  11. Ewa I. pisze:

    cóż, powiem słowami Julio Cortázar (Gra w klasy )

    ” […] tak jakoś smutno […]. Właśnie dlatego, że wszystko jest takie piękne.”:)))

  12. Anetta Kryska pisze:

    Panie Piotrze, tak jak umysł szuka pozytywnych treści tak ciało mądrego relaksu, zapraszam na masaże, terapie, Filozofia Zmysłów Day Spa Warszawa Ostródzka 62B
    tel 22 675 22 51 kom 790 790 360

  13. Anetta Kryska pisze:

    Oczywiście że każdy może, każdy jest mile widzianym Gościem,


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s