„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Trochę prostej buchalterii w szołbiznesie

Dzisiaj będzie o cyferkach, pieniądzach, wolnym czasie i niełatwych decyzjach jakie muszą podjąć „Zwykli ludzie™” w kwestii rozrywki.

Otóż bilet do kina kosztuje około 25 złotych. Czasami trochę więcej, czasami trochę mniej, ale nie o hiper-precyzję tu chodzi, ale o pokazanie pewnego zjawiska, z którego nie każdy twórca zdaje sobie do końca sprawę.

No więc, wjazd do kina to 25 złotych. Dla dwóch osób (bo samotne chodzenie do kina nie jest normalne) to już 50 złotych. Do tego coś do picia, jakiś popcorn, chipsy, chrupki i całkiem łatwo jest dojechać do 100 złotych.

A jest to tyko JEDEN wieczór i wcale nie jest pewne, że będzie to dobra zabawa. Nie każdy film w kinie ją niestety gwarantuje.

Za 25 złotych (bilet do kina) można mieć wielką pizzę. Za drugie tyle można mieć dwa napoje. Dwie osoby się najedzą, a co się przy tym nagadają to ich.

Za 25 złotych można mieć 8 piw. Za następne 25 złotych można mieć kilogram kiełbasy. Ten zestaw pasuje do grilla idealnie. A nieudany grill to rzecz w naszym kraju BARDZO rzadka.

Za 25 złotych można mieć 0,5 litra wódki albo jedno całkiem pijalne wino. Za 50 złotych można mieć już butelkę DOBREGO wina. Znam takich, którym to wystarczy do świetnej zabawy przez cały wieczór. Oczywiście trzeba być dorosłym, mieć pozwolenie mamy i nie siadać po alkoholu za kierownicę.

Za 50 złotych (2 bilety do kina) można mieć płytę DVD z ulubionym filmem. Za trochę więcej można mieć płytę BD i cieszyć się pełną rozdzielczością HD przez resztę życia.

Za równowartość czterech do sześciu kinowych biletów można mieć najnowszą grę na Playstation 3 (albo inną platformę) i cieszyć się tą gierką przez WIELE długich wieczorów. A kilka tytułów jest naprawdę godnych uwagi.

Za 30 do 50 złotych można mieć książkę. Jeśli powieść jest dobra, zapewni nam doskonałą rozrywkę na kilka do kilkunastu wieczorów.

Za równowartość dwóch biletów do kina można sobie kupić płytę CD z ulubioną muzą i puszczać ją sobie kiedy tylko dusza zapragnie.

Za 50 – 100 złotych można sobie pójść do teatru. Znam takich, dla których to świetna rozrywka.

Telewizja jest PRAWIE za darmo. Wystarczy nauczyć się wytrzymywać jakoś bloki reklamowe. Znam takich, którzy kochają telewizję i nie wyobrażają sobie bez niej życia.

Jest też sporo rozrywek zupełnie darmowych. Tak naprawdę największe przyjemności w życiu zazwyczaj są darmowe, trzeba tylko odpowiednio o nie zadbać i poświęcić im chwilę czasu.

No właśnie – czas.

„Zwykły człowiek™” ma nie tylko ograniczoną ilość kasy. Ma również ograniczoną ilość czasu przeznaczonego na rozrywkę.

Co wybierze? Na co się zdecyduje? Komu lub czemu poświęci swój czas i swoje cenne 25 złotych.

Wybór nie jest dzisiaj łatwy, bo możliwości spędzenia miłego wieczoru jest sporo. Twój film nie konkuruje tylko z innymi filmami w kinie. Konkuruje ze wszystkim wymienionym powyżej przyjemnościami, a wcale wszystkiego nie wymieniłem.

I teraz drogi scenarzysto, reżyserze, producencie, autorze odpowiedz sobie na pytanie: Jaki film zrobić, napisać, wymyślić, wyreżyserować, żeby wygrać tę morderczą konkurencję?

Trudne pytanie.

Dlatego tak wielu od niego ucieka.

Advertisements

20 komentarzy on “Trochę prostej buchalterii w szołbiznesie”

  1. Anna pisze:

    Trafne pytanie. Zwykli ludzie nie są zainspirowani, zainteresowani kinem. Często wygrywa telewizja, bo to szybszy i tańszy sposób. Są ludzie, którzy chętnie wydaliby to 25-50 zł na kino, teatr, zrezygnowaliby z telewizji. Niestety mają ograniczony kontakt ze sztuką. W małym miasteczku w którym mieszkają nie mają możliwości kontaktu ze sztuką. Jaki wymyślić, wyreżyserować żeby wygrać tą konkurencję? Może po prostu postawić na prostotę. Stworzyć film o problemach w życiu codziennym, O nieustannej walce o byt. O walce o przetrwanie w życiu, w którym dominuje niesprawiedliwość wobec słabych psychicznie, którzy zatracają się bo nie mogą już sobie poradzić. Stworzyć film o tzw „zwykłych ludziach” z problemami nieraz wykraczającymi nasze pojęcie.

  2. Mateusz pisze:

    Płyty dvd (nie mówiąc o Blue Ray) są zdecydowanie zbyt drogie. Koszt wyjścia do kina mieści się w racjonalnych stawkach pod warunkiem że chodzimy w „tani wtorek” etc. 8 piw jest zdecydowanie najlepszą opcją! za wyjście do kina dla 2 opłacisz sobie internet i spiracisz fajne filmy. Niektóre zanim wejdą jeszcze do naszych kin. Można jeszcze kupić używane dvd z allegro, bo 50 zł za film jak np „świnki” to czysta kpina z konsumenta.

  3. Grzegorz pisze:

    Kiedyś wysłałem do producenta treatment na film sensacyjny. Po jakimś czasie dzowni do mnie, że sensacja ich teraz nie interesuje, ale jakbym miał jakąś komedię romantyczną, to on by chętnie się jej przyjrzał :) wystarczy popatrzeć na Box office i zobaczyć na co ludzie najchętniej chodzą w Polsce do kina. 90% to komedie i ich odmiany. Zresztą Pan Panie Piotrze powoli wyrasta na specjalistę gatunku :) Być może profesjonalne kino pozostawia pewne pole manewru na inne gatunki, ale jak jesteś amatorem i chcesz zadebiutować, to dobra komedia zwiększa Twoje szanse, ponieważ na tym można ZAROBIĆ!!!

  4. Kamil pisze:

    Całkiem zacny temat Piotrze. Trochę nawet trąca o egzystencję :-))
    Ja do kina nie chodzę ( ale filmy KOCHAM absolutnie), za wspomniane 25 lub 50 złotych można kupić kilka świetnych filmów ( dodatki do gazet)- to wymaga cierpliwości, ale można…
    A co do pytania jak wygrać tę morderczą konkurencję, myślę, że w dużej mierze zależy to od priorytetów i upodobań. Ludzie, którzy kochają swoich „filmowych twórców, narratorów, bohaterów etc.”, pójdą za nimi w ogień. Co do tych, którzy do kina chodzą nie na filmy tylko DO KINA, tak naprawdę to chyba czysta loteria, a najpewniej po prostu efekt tłumu.

  5. Piotr pisze:

    Bardzo mi się podoba to rozważanie na temat biletów i ich odpowiedników w innych formach rozrywki :-)

  6. Waldi pisze:

    Jeśli dodać do tego że przy tych wszystkich alternatywnych metodach nikt nie napier…la do głowy przez 15 minut reklamami. A i później nie jest tak głośno jak w multipleksowej sali (chyba że grill będzie za „mocny”) to wybór jest całkiem prosty bez wnikania w gatunek i treść filmu. Wybieram 2 wina za 25 PLN lub jedno za 50 i spotkanie ze znajomymi. Dobrym piwem też nie pogardzę (ale o takie teraz ciężko w zalewie gów…a produkowanego na masową skalę które z warzeniem nie ma nic wspólnego).
    Bardzo ciekawy wpis. Za inspirację przesyłam jeden kwant pozytywnej energi ;)

  7. Waldi pisze:

    Strasznie mnie razi ten brak drugiego „i” w energii ;). Przecinki sobie odpuszczam.

  8. marek.tumilowicz pisze:

    To chyba Piotr Wereśniak jest pierwszym trzeźwo myślącym człowiekiem filmu (nie zawęziłem za bardzo ?), który prowadzi taką wyliczankę. Reszta bierze się do zrobienia dzieł (i pieniędzy na nie), co do których są w 101% przekonani, że wypali. A ja tu zachodzę w głowę, jak można było coś takiego nakręcić… Na pocieszenie: okazuje się, że przynajmniej ekipa bawiła się na planie takiego, czy innego dzieła jak nigdy. Tak przynajmniej twierdzą w wywiadach…

  9. ZiKo pisze:

    Ludzie, którzy mają dylemat: grill, piwo, pizza, czy może kino, jeśli wybiorą to ostanie, to jak mniemam, będzie to miłe, przyjemne i lekkostrawne kino rozrywkowe, ze smakiem schrupane wraz z kubełkiem popcornu i popite wiaderkiem coli/pepsi – a nie jakiś ciężkostrawny befsztyk artystyczny, przy którym popcorn jest jakiś słony i włazi między zęby. Ważne, żeby to kino rozrywkowe dostarczało takich samych doznań dla zmysłów jak duża pepperoni, kaszaneczka z grilla, czy jakieś niepasteryzowane piwko z małego browaru. I tu zaczynają się schody, bo gdzieś zginął przepis na naprawdę dobre kino rozrywkowe. Wszyscy próbują z lepszym, czy gorszym skutkie, ale wciąż jest jakieś…mdłe. A to za mało soli, to znów za dużo pieprzu. I wychodzimy jacyś nienajedzeni, że nawet zakupy w markecie, którego kino jest integralną częścią, jakoś nie mogą poprawić nam humorów…

  10. Magdalena pisze:

    Alleluja Pani Piotrze! Jak zawsze zgrabnie Pan to ujął.

  11. Nigdy się nie spotkałem by ktoś robił takie kalkulacje.
    Do kina chodzi tylko młodzież i z zupełnie innego powodu – film jest tylko pretekstem do wspólnego spędzenia czasu z potencjalną albo obecną sympatią (co nie oznacza, że może przynudzać).
    Cała reszta populacji chodzi już wybitnie okazjonalnie, odtruć się od grillowania itp.

    Tak a propo – zachęcam do obejrzenia na moim blogu genialnego spotu jak Zachód postrzega polskie filmy :)

  12. ZiKo pisze:

    Znaczy, że nasz szanowny Gospodarz jest kreatywny :D

  13. SamWieszKto pisze:

    „Jest też sporo rozrywek zupełnie darmowych. Tak naprawdę największe przyjemności w życiu zazwyczaj są darmowe, trzeba tylko odpowiednio o nie zadbać i poświęcić im chwilę czasu.”

    Chętnie o tym poczytam w następnym wpisie.
    Pozdrawiam!

  14. Patryk pisze:

    Jakich programów używacie do liczenia znaków w tekście. U mnie w M Wordzie liczy całe wyrazy, spacja to też znak, prawda?.

  15. Kamil pisze:

    Witam.
    Miałbym jedno pytanie Piotrze.
    Na stronie konkursu Script Pro (daw. Hartley- Merrill) przeczytałem, że nagrodą za pierwsze miejsce oprócz wypłaconych pieniędzy są także opłacone konsultacje, wykłady itp.
    Czy w przypadku Hartley- Merrill było tak samo???

  16. mistmist pisze:

    „bo samotne chodzenie do kina nie jest normalne”

    I tu zapowietrzam się z oburzenia. :)
    Albowiem chodzę do kina często i zawsze sama, chyba że są to bajki, na które idziemy całą rodzinną bandą.

  17. Aurora pisze:

    Fakt, katastrofa, nie przyjemność może wyjść z takiego wypadu… Dziękuję ,ze dzięki temu wpisowi uświadomiłam sobie jak cenna była moja ostatnia randka, facet zainwestował we mnie kupę szmalu :)) najwidoczniej jestem tego warta, bo nie narzekał na uszczuplenia fotelu ;P

  18. P pisze:

    To ja może delikatnie porównam to do warunków w jakich żyje całkiem spory odsetek Polaków, czyli w UK.

    – Bilet do kina ze zniżką studencką – ok. 7.5 GBP, bez zniżki ok 8.5 GBP, film 3D 10 ~11 GBP
    – Film DVD – od 2 do 9 GBP, filmy droższe niż 10 GBP to Boxy i super nowości, które po paru tygodniach od premiery i tak są do nabycia za mniej niż dyszkę
    – Film BR – od 4 do 14 GBP, przy czym ta druga cena, to kwota jaką musimy wydać zaraz po premierze filmu na tym nośniku, podobnie jak DVD, szybko spada – i co najlepesze – filmy na BR z polskimi napisami lub polskim lektorem są często dwu, albo i nawet trzykrotnie tańsze w UK niż w Polsce. Można to bardzo łatwo porównać na Allegro gdzie identyczne wydania np. trylogii Spidermana wysyłane z UK są wielekrotnie tańsze od tych z Empiku, czy marketów

    – legalne oglądanie filmów online – Lovefilm albo iTunes – ok. 4 GBP za film

    I teraz pojawia się pytanie, dlaczego filmy z napisami PL, czy też z lektorem PL są tańsze poza Polską?

  19. Amelka pisze:

    Życzę rozrywek zupełnie darmowych.
    „Tak naprawdę największe przyjemności w życiu zazwyczaj są darmowe” ;)

    Życzenia oczywiście z okazji Dnia Niepodległości ;)))

  20. xyz pisze:

    Ja do kina nie chodzę.W moim mieście nie ma kina ,a do najbliższego(w mieście wojewódzkim) jest 30km.Czasami chciałbym krzyknąć „KOMUNO WRÓĆ”.A wiecie dlaczego ?Bo za komuny w moim mieście BYŁO KINO!!!Mało tego był też basen pływacki,było pięć naprawdę dużych zakłdów pracy.
    Dzisiaj kino przerobiono na hurtownię spożywczą ,basen zasypano,zakłady pracy zlikwidowano .Ale za to mamy trzy markety,połowa młodych ludzi uciekła na zachód, a druga połowa pije piwo z braku pracy.Nie jestem za komuchami ale wiem jedno ,o kulturę komuchy dbali i juz .


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s