„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Zadawanie pytań scenariuszowi

Scenariusz filmowy to dziwny rodzaj tekstu.

Nie wydaje się go drukiem dla szerokiego kręgu czytelników. Nie czyta się go dla przyjemności. Ci, którzy już muszą go przeczytać, robią to zazwyczaj wiele razy, po kolei i na wyrywki. Czasami nikt go nie czyta. Czasami czyta się tylko pierwsze parę stron, a potem rzuca w kąt.

Czasami na podstawie takiego czytania wydaje się ogromne pieniądze na produkcję filmu. Czasami nie wydaje się ani grosza. Scenariusz służy jako napęd, plan i inspiracja dla kilkudziesięciu osób przy realizacji filmu. A czasami po prostu kończy żywot w ciemnej szufladzie, gdzie nikt nigdy już nie zajrzy.

Jest jedna sprawa, która odróżnia scenariusz od całej masy innych tekstów.

Są to pytania.

Otóż scenariuszowi zadaje się pytania. I robi się to na każdym etapie jego życia.

Pierwsze i najważniejsze pytania musi zadać scenariuszowi filmowemu jego autor – scenarzysta. I część z tych pytań musi zadać jeszcze zanim tekst powstanie.

  • Jaki temat?
  • Jaki gatunek?
  • Jaka konwencja?
  • Kto jest głównym bohaterem i dlaczego?
  • Jak opowieść się zaczyna?
  • Jak się kończy?
  • Dla kogo opowiadamy?
  • Jakie jest przesłanie?

Gdy tekst jest już gotowy, albo prawie gotowy, pytania muszą stać się bardziej szczegółowe.

  • Dlaczego postać zachowuje się tak, a nie inaczej?
  • Co ją motywuje?
  • Czego chce, a czego nie chce?
  • Dlaczego dana scena następuje po danej scenie?
  • Czemu dana scena służy?
  • Czy dana scena, postać, zdarzenie jest niezbędne?
  • Czy następstwo zdarzeń jest logiczne i umotywowane?
  • Czy dana postać jest spójna psychologicznie?
  • Czy dana postać, lub zdarzenie jest prawdopodobne i wiarygodne?

Takich pytań jest dużo więcej. I na wszystkie autor musi znaleźć przekonującą odpowiedź w trakcie pisania scenariusza.

Potem scenariusz idzie do ludzi i znowu musi odpowiedzieć na serię pytań. A będą pytać producenci, reżyserzy, redaktorzy i ludzie decydujący o kierowaniu projektu do produkcji.

  • Dla kogo jest to opowieść?
  • Czy zainteresuje widza?
  • Czy opłaca się inwestować pieniądze?
  • Czy jest jakiś ważny powód, żeby sfilmować ten scenariusz?
  • Co jest w nim atrakcyjnego, istotnego, unikalnego?
  • Dlaczego widzowie mieliby to oglądać?
  • Dlaczego mieliby zapłacić za bilet?

Potem do scenariusza przyczepia się ekipa filmowa. I tu już pytania mnożą się setkami. Bywają bardzo szczegółowe, wnikliwe i czasami zaskakujące. Każdy pion produkcyjny ma swoją unikalną serię pytań. O co innego pyta kierownik produkcji, o co innego scenograf, operator i dźwiękowiec. Masę pytań mają zazwyczaj rekwizytorzy, kostiumy i efekty specjalne.

Bardzo ciekawe pytania stawiają tekstowi obsadzeni aktorzy.

  • Kogo tak naprawdę gram?
  • Gdzie jest drugie dno tej postaci?
  • Jak ją obronić?
  • Jak ją scharakteryzować środkami aktorskimi?
  • Na ile mogę sobie pozwolić w ramach przyjętej konwencji?
  • Skąd mam czerpać, budując tę postać?
  • Czy znałem kiedyś w życiu kogoś podobnego?
  • Czy grać siebie, czy w opozycji do siebie?

I scenariusz musi ułatwić odpowiedzi na te pytania. Scenarzysta musi sobie zadać te wszystkie pytania, a potem sensownie i sugestywnie odpowiedzieć na nie w tekście.

Jeśli tego nie zrobi, pozostanie mu tylko jedno, jedyne pytanie: „Dlaczego się nie udało?”

Advertisements

33 komentarze on “Zadawanie pytań scenariuszowi”

  1. Polkol pisze:

    świetny tekst. Mam pytanie czy byłaby szansa, aby Pan odpowiedział na te pytania przykładowo na podstawie własnego scenariusza „STACJA” lub innego własnego scenariusza…

    Pozdrawiam

    • Dobrym ćwiczeniem jest zadanie tych pytań swojemu ulubionemu filmowi. Jakiemuś znanemu i uznanemu arcydziełu sztuki filmowej, które oglądaliśmy wiele razy i które znamy na pamięć.

      Ja oczywiście nie odważę się zrobić takiej analizy publicznie, na własnym tekście. To zbyt intymne ;-)

  2. śliwek pisze:

    Konwencja … o tak. Jak się zauważy przypadkiem, że się dzieło tego dziwnego tworu (konwencji) nie trzyma, to co — to się dostaje odpowiedź, bo ja tworzę (piszę i reżyseruję) ja Tarantino :D. A widz zaraz wyłapie że kicha i się na takie tłumaczenia nie da nabrać.

    Parę dni temu z kilkoma znajomymi „bawiliśmy” się w rozkładanie sekwencji na elementy pierwsze (sceny). Na warsztat poszły sekwencje z serialu CSI Las Vegas. Każdy odcinek ma taką fajną „techniczną sekwencję” czy to dziejącą się w laboratorium, czy na miejscy popełnienia przestępstwa. Ciąg bardzo krótkich scen, w tle jakiś fajny kawałek (swoją drogą amerykańce fenomenalnie dobierają muzyczkę do takich sekwencji, w różnych serialach znajduję na to potwierdzenie). I tu pytanie do gospodarza. Piotrze czy powinienem sygnalizować w zapisie scenariusza że teraz nastąpi taka sekwencja ? Moje zdanie jest takie że nie, że zapisuję ciągiem kolejne sceny, jednozdaniowe didaskalia, a czytający scenariusz reżyser, czy producent sami zorientują się że ma miejsce właśnie tego typu sekwencja. I kwestia utworu w tle, skoro mamy sekwencję scen bez dialogu, kiedy bohaterowie koncentrują się na swojej pracy śledczych, na zbieraniu śladów, patrzeniu w mikroskop etc., to nie umieszczam w scenariuszu informacje ze w tle jakiś tam utwór. Umieszczanie takiej informacji to chyba wchodzenie w kompetencje osób odpowiedzialnych za muzykę w filmie. Czy dobrze rozumuję, czy też jestem w olbrzymim błędzie ?

    A zestaw powyższych pytań to pozycja obowiązkowa dla każdego scenarzysty. I bardzo fajnie że pojawiły się spisane w jednym miejscu.

    • Chodzi Ci zapewne o sekwencję montażową, zwaną również czasami „sekwencją zgęszczoną”. Otóż ZAWSZE zaznaczam ją w scenariuszu. Piszę po prostu „Sekwencja montażowa na muzyce” i potem po kolei opisuję, co widać na ekranie. Jedyne, czego nie piszę, to jaka ma być muzyka. Chyba, że ma być ta, a nie inna piosenka i ma to DUŻE znaczenie dramaturgiczne.

      • To ja też się podłączę z pytaniem warsztatowym. Trafiłem na scenariusz odcinka powstającego serialu internetowego. Po przeczytaniu mam kilka wątpliwości, o które pozwolę sobie zapytać. Pierwsze pytanie dotyczy właśnie poruszonej sekwencji montażowej. Czy taki zapis w scenariuszu jest poprawny:

        scena 2
        PLENER. DOM NAD JEZIOREM. WIECZÓR.
        Establishing domu nad jeziorem, w którym mieszka ojciec
        Martyny. Dom, który ma duszę.

        I to jest koniec tej sceny. Poprawne czy nie?

        • Osobiście uważam, że nie należy zaznaczać establishingów w scenariuszu. To sprawa reżysera. Ale z praktyki wiem, że to ostatnio częsta praktyka.

          • Czyli gdzie taki zapis powinien się pojawić? W scenopisie? Poza tym jakoś nie pasuje mi tu określenie: Dom, który ma duszę. Moim zdaniem trochę nieprecyzyjne określenie… ale może się mylę?
            Inna sprawa. Bohater przez dwie sceny wygłasza monolog skierowany do kogoś za kadrem. Jest to wyraźnie zaznaczone w didaskaliach. Pod koniec jednej ze scen mamy rozwiązanie zagadki postaci zza kadru. W taki sposób:

            OJCIEC
            Niezła. Ale chyba za mało pieprzu.
            spogląda na kogoś poza kadrem
            Chcesz spróbować?
            Tym razem kamera szwenkuje i pokazuje adresata.
            To wielki pluszowy słoń siedzący na krześle.

            Co mi się tu nie podoba: określenie: „kamera szwenkuje i pokazuje adresata”. Czy taka informacja nie powinna znaleźć się w scenopisie raczej? I jak wtedy zapisać to w scenariuszu? Może coś w stylu:
            Adresatem słów OJCA jest wielki pluszowy słoń siedzący na krześle.

            I na koniec jeszcze jedno pytanie. Jaka jest rola redaktora na planie? Nurtuje mnie to od jakiegoś czasu, a nie bardzo mogłem znaleźć odpowiedź.
            To na razie koniec pytań z mojej strony (chyba) ;)

  3. śliwek pisze:

    Czyli byłem w błędzie co do braku oznaczenia, ale teraz już wiem, brakowało mi takiego fachowego określenia, bardzo wielkie dziękuję, przyda się, oj przyda :).

    Wiszę dobrą kawę przy okazji :).

    To może podpowiem coś kolegom którzy zaczynają i chcą się zaczepić … producent serialu „Malanowski i wspólnicy” szuka autorów scenariuszy do nowej serii. Takie dostałem kilka dni temu „tajne” :) info. Co prawda telefon mają non stop zajęty, ale mają też maila.

  4. śliwek pisze:

    Na jakie praktyki … obejrzyj kilka odcinków, wyczuj klimat i specyfikę tego gatunku, napisz próbny odcinek, wyślij do któregoś z „headautorów” i kto wie może się załapiesz jako scenarzysta. Tyle.

    Podpowiedź – nazwiska „headautorów” pojawiają się w napisach końcowych, później wyszukiwarka i kontakt da się znaleźć.

    • Patryk pisze:

      Hej śliwku, popraw mnie jeśli się mylę – head autor – to scenarzysta, czy pisząc do niego nie robimy mu konkurencji. Lepiej uderzyć do producenta. Jeszcze jedno pytanie, ogólne –
      czy cały ten serial to fikcja? Czy też też autorzy maja wgląd do policyjnych akt i potem piszą tekst. Bo naprawdę tego nie wiem.

  5. Kamil pisze:

    Witam Piotr
    Miałbym pytanie odnośnie innego tematu: mianowicie zastanawia mnie czy ty jako reżyser często stajesz bezpośrednio za kamerą? Wiem, że niektórzy twórcy robią to rzadko.
    Interesuje mnie jeszcze jedna kwestia: słyszałem, że nie ma mowy o dobrym operowaniu kamerą, jeśli nie zna się podstaw fotografowania. Mógłbyś się do tego jakoś odnieść?
    Pozdrawiam.

    • Nie mam zwyczaju chwytać się kamery na planie. Mam zazwyczaj kogoś, kto umie to robić dużo lepiej niż ja.

      Jeśli chodzi o drugie twoje pytanie to – kamera jest aparatem fotograficznym i odwrotnie aparat jest kamerą. Trzeba umieć kadrować i trzeba to robić szybko i intuicyjnie. Robienie zdjęć aparatem to świetna szkoła kadrowania.

  6. graforoman pisze:

    Zadałem sobie te wszystkie pytania, może kilka z nich zrozumiałem. :) Znaczy się kiepski ze mnie materiał na scenarzystę. ;)

  7. Patryk pisze:

    To może ty Piotrze odpowiesz mi na to pytanie, czy Malanowski to fikcja czy też wydarzenia oparte są na faktach?

  8. ZiKo pisze:

    Jak to jest? Czy częściej reżyser przychodzi ze scenariuszem do producenta, czy to raczej producent poszukuje kogoś, kto wyreżyseruje dany film. Rozumiem syt., kiedy reżyser sam napisze scenariusz i poszukuje możliwości zrobienia z niego filmu. Ale w przypadku scenariusza, napisanego przez „niereżysera”, to czy lepiej jest go wysłać do producenta, czy lepiej najpierw poszukać reżysera, który najpierw to „kupi”, a później swoimi kanałami będzie szukał „pieniądzodawcy” na realizację?

  9. śliwek pisze:

    Patryku … do serialu „M&W” scenariusze wysyłasz do „headautorów”, sprawdzone „namacalnie”.(uwaga – życzą sobie drabinek).

    Tematy odcinków, historie – twoja inwencja twórcza, twoja wyobraźnia, co tylko sobie wymyślisz. Jeżeli będziesz się wspierał się autentykami, też twoja wola, tylko sprawdź sobie jak to się ma od strony „prawnej” takie korzystanie z gotowców. Ja tam wolę sam wymyślać.

  10. śliwek pisze:

    Przepraszam za wpis pod wpisem, z rozpędu jakoś tak.

    Mam pytanie banalne wydaje się. A mianowicie „bindowanie”. Zdarzało mi się słać scenariusze różnie ” oprawione”. Były koszulki z tworzywa (jak używam słowa plastik, to z miejsca staje mi przed oczami nauczyciel ze szkoły średniej i jego nieśmiertelne – „plastik to jest materiał wybuchowy, a to to, to jest tworzywo sztuczne panowie”), było bindowanie w punkcie ksero. Generalnie wolę słać mailem, ale przykładowo „Polsat” ma swoje wymagania co do słanych projektów, i musi być drukowana wersja (i to trzy egzemplarze każdego odcinka w przypadku serialu).

    A wczoraj podczas rozmowy z osobą o której mogę powiedzieć że jest z „branży”, poruszyłem ten temat i usłyszałem żeby NIGDY nie wysyłać w tych okładkach z tworzywa. Uzasadnienie nie usłyszałem. Szkoda.

    Piotrze, mała podpowiedź w tej kwestii, czy faktycznie tworzywo (okładki) jest na cenzurowanym. Ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie ?

    • Nie ma żadnego znaczenia czy plastik, czy tworzywo. Powinno być czysto, schludnie, czytelnie wydrukowane i obindowane tak, żeby się wygodnie przewracało kartki.

      Nie obowiązują u nas ścisłe, holywoodzkie zasady drukowania i bindowania scenariusza. U nas jest wolność ;-)

  11. ZiKo pisze:

    Śliwku, napisz coś więcej please nt. tego pisania do Malanowski & Partnerzy? Czy oni się gdzieś ogłaszali? Od wrzesnia wchodzi kolejny sezon – 7. Czy chodzi o pisanie do tego sezonu, który za chwilę wchodzi, czy do kolejnych? Czy wystarczy jeden odcinek + drabinka + streszczenie? Czy trzeba sie sztywno trzymać jakiejś konwencji (tzn. że jeśli Malanowski siorbał, pijąc kawę w pierwszym sezonie, to teraz też ma siorbać? Odcinek ma 22 min.? Itd. itd.

  12. śliwek pisze:

    Kiedyś wisiały ogłoszenia „CE” producenta serialu, jak to jest teraz nie mam pojęcia.

    Aktualnie zaczyna się sezon 7 i nad nim, przy nim trwają prace.

    Nie mogę Ci napisać czy wystarczy jeden odcinek, czy kilka i co jeszcze dodatkowo. To nie ja poszukuję scenarzystów, nie ja stawiam wymagania. Skrobnij maila z zapytaniem do któregoś z headautorów, (nazwiska w napisach końcowych, później wujek G. i kontakt można znaleźć).

    Co do konwencji i reszty … obejrzyj kilka odcinków i postaraj się wyczuć klimat i całą resztę. Ja nie znam jakieś recepty.

    Na stronie serialu jest całe archiwum, odcinków na kilka wieczorów. Miłego oglądania.

  13. ZiKo pisze:

    A Ty już im coś wysłałeś?

  14. Roo0 pisze:

    Witam. Ile mniej więcej stron łącznie ze spacjami powinien mieć scenariusz do filmu fabularnego?

  15. Roo0 pisze:

    Czy jeśli miejsce akcji jest za granicą, bohaterowie też tamtejsi, to scenariusz może zostać przyjęty przez polskich reżyserów,producentów?

  16. Lord pisze:

    Panie Piotrze, bardzo prosze o krotka odpowiedz. Mam scene ktora dzieje się w tym samym miejscu i czasie co nastepna scena (dzien w obu przypadkach) jednak z wyraznym cieciem (miedzy innymi odrebne ustawienie aktorow wskazuje, ze jest to czas pozniejszy), jak takie cos zapisac w scenariuszu? 61. WNĘTRZE. PRZED CMENTARZEM – DZIEŃ i nastepnie ponownie 62. WNĘTRZE. PRZED CMENTARZEM – DZIEŃ ?

  17. Lord pisze:

    Panie Piotrze,

    czy grzechem wielkim jest jesli Midpoint nie wychodzi po srodku scenariusza tylko blizej zakonczenia aktu drugiego?

    Dziekuje

    i serdecznie Pozdrawiam

  18. Jacek Kryszkiewicz pisze:

    Panie Piotrze,

    Właśnie piszę scenariusz koledze na jego pracę dyplomową i chciałbym w nim zawrzeć sekwencje montażowe. Rozumiem co to jest i kiedy się tego stosuje ale od strony czysto formalnej. Nie kojarzę niestety jak to się konkretnie zapisuje. Czy w nagłówku w nawiasie, czy może gdzieś indziej?

    Z poważaniem,
    Jacek Kryszkiewicz


Twój komentarz nie ukaże się od razu, moderacja chwilę trwa :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s