„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Niewidzialna rewolucja technokratów

Zastanawiałem się ostatnio, gdzie jest rewolucja. Dlaczego jej nie widać, dlaczego zasnęła, zniknęła, zapadła się pod ziemię?

Od Rewolucji Francuskiej wszelkiego rodzaju przewroty myślowe zdarzały się w cywilizacji zachodniej często. Można się oczywiście spierać o ich owoce. Zawsze jednak siały ferment myślowy i skutecznie przepędzały stagnację.

Tymczasem już od blisko czterdziestu lat cisza.

Ostatnim wielkim fermentem była rewolta z końca lat sześćdziesiątych. Eksplodowała muzyka, film, zagotowało się na uniwersytetach, a na ulice Paryża powróciły barykady i butelki z benzyną. Widziałem parę dni temu w telewizji niezły dokument o tamtych wydarzeniach i zacząłem się zastanawiać, dlaczego teraz jest tak cicho.

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

Antynikotynowy taliban

Jeszcze do niedawna lubiłem lotnisko we Frankfurcie. Było to moje ulubione lotnisko przesiadkowe. Zawsze miło spędzałem te kilka godzin pomiędzy jednym lotem a drugim. Frankfurt oznaczał dla mnie papieroska, kawkę, wizytę w restauracji na górze, argentyńską wołowinę, pszeniczne piwo, znowu papieroska, znowu kawkę. Czasami trafiła się jakaś interesująca rozmowa z zupełnie obcym człowiekiem, który przystanął zapalić, odpocząć, pogadać.

Pragmatyczni do bólu Niemcy bardzo dobrze rozegrali problem palenia papierosów na dużym lotnisku. Poustawiali specjalne stanowiska dla palących. Coś w rodzaju dużej lady, która nie tylko robiła za bezwonną popielniczkę, ale również z dużą mocą wciągała dym tytoniowy.

Dzięki temu palacze nie byli oddzieleni od reszty podróżnych, nie byli zamykani w szklanych akwariach, czy innych specjalnych pomieszczeniach. Stali sobie po prostu przy ladach i palili. Dym, który zwykle przeszkadza niepalącym był skutecznie wciągany przez lady i wydawało się, że wszyscy są zadowoleni.

Niestety nie wszyscy byli zadowoleni.

Czytaj resztę wpisu »


Jaka piękna katastrofa!

Ogromna popularność opowieści apokaliptycznych to coś, co nie przestaje mnie zadziwiać. Oczywiście jako gruntownie wykształcony kulturoznawca mam pewne pojęcie o tym, że opowieści apokaliptyczne są stare jak świat. Wiem, że zawsze były popularne i mam świadomość, że były (i są!) składnikiem mitów, religii i wierzeń.

Z tym większą frajdą obserwuję, jak w dzisiejszym, hipernowoczesnym, cyfrowym świecie, zapatrzonym w naukę i racjonalizm, wolnym od zabobonu i magii rozwija się niesłabnący kult opowieści apokaliptycznych.

Mało tego! Dzisiaj w rozpowszechnianiu apokalipsy przoduje NAUKA! Nie jak kiedyś religia, czy władza, ale właśnie NAUKA. Dla wielu naukowców i całych instytucji naukowych apokalipsa okazała się stałym źródłem utrzymania. To akurat mnie szczególnie nie dziwi. Na bajaniu o końcu świata zawsze się dobrze zarabiało.

Czytaj resztę wpisu »