„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Coś dla ciała, coś dla du**y

Jakiś czas temu pisałem tutaj o bólu kręgosłupa. Jest on zdaje się nieunikniony dla kogoś, kto dużo pracuje na siedząco. A ja tak właśnie często pracuję.

Doszedłem zatem do wniosku, że oprócz zaaplikowania sobie odpowiedniej dawki ruchu, który jest najlepszym lekarstwem na wszystko, kupię sobie dobry fotel do siedzenia przed ekranem komputera.

Nigdy nie miałem dobrego fotela. Zawsze siedziałem na czym popadło. I to, zdaje się, nie było rozsądnym pomysłem. Po napisaniu niezliczonej ilości scenariuszy filmowych i dwóch powieści, sytuacja dojrzała do zmian. A właściwie stan mojego kręgosłupa dojrzał do radykalnych decyzji.

I z taką myślą rozpocząłem moje desperackie, internetowe polowanie na „dobry fotel”.

W końcu go znalazłem i kupiłem.

Właśnie na nim siedzę. Siedzę na nim od paru tygodni i muszę się z Wami podzielić moimi wrażeniami z tego siedzenia.

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

Co najbardziej boli przy pisaniu

Kiedyś pisząc moją Alchemię Scenariusza Filmowego dałem jej podtytuł „Nieznośny ból dupy”. Że niby podczas pisania boli dupa. Nie jest to niestety cała prawda o bólu pisarza. Dupa ma tę unikalną własność, że potrafi się przystosować, uodpornić na ból, opancerzyć. Znają to ci, którzy tak jak ja, jeżdżą na rowerze.

Są niestety znacznie gorsze bóle towarzyszące pisaniu. I nie piszę tu wcale o bólach twórczych, bólach egzystencjalnych i bólach natury moralnej. Mam na myśli zwykły, trywialny, mocno dokuczający i irytujący ból kręgosłupa.

Tak, proszę państwa! Boli mnie kręgosłup. Ten zwykły, kościany, nie moralny. Co gorsze wiem, dlaczego mnie boli, wiem również co zrobić, żeby nie bolał, ale nie jest to wszystko takie proste.

Ma to mianowicie związek z czymś, o czym już dawno chciałem się tutaj z wami podzielić. Mianowicie z ruchem.

Czytaj resztę wpisu »