„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Co każdy aktor filmowy powinien trenować

Skupienie jest ważne. Umiejętność skoncentrowania się i myślenia tylko o jednej rzeczy w danym momencie jest czymś nieodzownym w każdej pracy twórczej i nie tylko twórczej.

W życiu również trzeba umieć się skupić. Czasami jest to takie ważne, że może od tego zależeć nasze życie. Na przykład w ruchu drogowym. Wszystko jedno, czy jedziesz samochodem, na rowerze, czy idziesz piechotą, musisz być skupiony. Musisz uważać na każdy swój ruch. Większość wypadków to rezultat nieskupienia użytkowników ruchu.

Ale nie będzie to wpis o ruchu drogowym.

Będzie to wpis o aktorstwie filmowym. Pierwszy na tym blogu, ale mam nadzieję, że nie ostatni.

Czytaj resztę wpisu »


Czym różni się kino amatorskie od profesjonalnego

Niczym.

Dzisiaj kino amatorskie od kina profesjonalnego nie różni się niczym.

Już widzę, jak pukasz się w czoło drogi czytelniku, już wyobrażam sobie, jak ronisz łzę nad biednym reżyserem Wereśniakiem, który zwariował, pisze na swoim blogu oczywiste brednie i najprawdopodobniej jest już nie do uratowania.

A ja zamierzam iść w tej sprawie w zaparte.

Niczym się nie różni Hollywood od Pcimia Dolnego, niczym się nie różni pięćdziesięcioosobowa ekipa od jednego upartego hobbysty z kamerą z AGD, niczym się nie różni sto milionów dolarów od zera dolarów. Niczym.

Bo to wszystko w filmie się nie liczy. Nie liczy się kasa, blichtr, tony sprzętu, klimatyzowane przyczepy i najwspanialsza nawet optyka przyczepiona do najdroższej na świecie kamery. To wszystko ściema, bujda na resorach i farmazoniarstwo.

Czytaj resztę wpisu »


Minimalizm i amazońskie lasy

„Pomyliliśmy przyjemności ze szczęściem.” (Nicolas Hulot)

Fajny film wczoraj widziałem. Oczywiście dokumentalny i oczywiście na świetnym, francuskim kanale Planet.

Nicolas Hulot znany ekolog i bohater filmów z cyklu „Ushuaia” był tym razem w Amazonii. W bezkresnym, równikowym lesie odnalazł plemię, które nigdy nie miało kontaktu z cywilizacją, nigdy nie widziało białego człowieka i żyje sobie po swojemu, mając wszystko w d…

Hulot z właściwą sobie delikatnością i pokorą obserwował codzienne życie tych ludzi.

Chodzą całkowicie nago. Mieszkają wspólnie pod trzcinowymi dachami, bez ścian. Śpią w łykowych hamakach. Są mili, spokojni i uśmiechnięci. Uwaga, teraz będzie banał: tak właśnie musiał wyglądać mityczny raj, nadzy, szczęśliwi ludzie w rajskim ogrodzie, który ich żywi.

Ale najbardziej uderzyło mnie to, że, jak obliczył francuski badacz, na codzienne obowiązki członkowie tego plemienia poświęcają około dwóch godzin dziennie. Tyle zajmuje im polowanie, przyrządzanie posiłku i wytwarzanie wszelkich potrzebnych im przedmiotów.

Dwie godziny dziennie!

Czytaj resztę wpisu »


Jak uniknąć podsłuchu – krótki przewodnik dla dziennikarzy

Znowu wszyscy mówią o podsłuchiwaniu dziennikarzy. Znowu jest to temat dnia. A ponieważ kiedyś już o tym pisałem na pewnym moim blogu, którego już nie ma, postanowiłem odświeżyć jeden z moich starych wpisów. Oto on. Lekko poprawiony i uaktualniony.

Nie jest to wiedza tajemna, nie jest to wiedza zabroniona i karalna. Wystarczy trochę poszperać, poeksperymentować i można całkowicie za darmo uchronić się przed jakąkolwiek możliwością podsłuchu ze strony służb.

Kto jak kto, ale dziennikarze śledczy powinni te numery znać ;-)

Tymczasem nasi dziennikarze są jak dzieci. Zajmują się milionowymi aferami, kontrolują świat polityki, tropią przestępców, a nie są w stanie poradzić sobie z tak trywialną sprawą jak unikanie podsłuchów.

A wystarczy obejrzeć uważnie parę filmów, czy seriali sensacyjnych (również moich). Przeczytać kilka kryminałów (również moich ;-) – tam wszystko jest dokładnie opisane, o Internecie już nie wspomnę.

No więc jak to się robi w filmach (i nie tylko)?

Czytaj resztę wpisu »


Spotkania z obcymi

Nie, nie chodzi o UFO. O tym będzie kiedy indziej. Chodzi o obcych ludzi.

Wiecie, że częste, czy wręcz codzienne spotykanie obcych ludzi jest przeżyciem stosunkowo młodym w historii ludzkości.

Ma nie więcej niż parę tysięcy lat. Dokładnie tyle ile cywilizacja osiadła, rolnicza, pierwsze miasta i większe, bardziej złożone społeczności.

Wcześniej w okresie wspólnoty plemiennej i życia koczowniczego spotykanie obcych ludzi było stosunkowo rzadkie. Ludzie żyli w niewielkich grupach plemiennych i znali się jak łyse konie. Taka grupa liczyła kilkadziesiąt, kilkaset osób i wszyscy jej członkowie byli czymś w rodzaju jednej wielkiej rodziny. Spotkanie kogoś obcego było wielkim świętem, sensacją i sporym wydarzeniem.

Teraz wystarczy wyjść na ulicę. Wszędzie zmierzają ludzie, którzy się nie znają. Patrzą na siebie. Nie odzywają się. Mijają się obojętnie.

Czytaj resztę wpisu »


Gnuśność, żółć i pretensje

Znacie takich ludzi. Spotykacie ich wszędzie. Wszędzie ich pełno i nie wiadomo skąd się biorą.

Nic im się nie podoba. Narzekają na wszystko i udają, że na wszystkim się znają. Krytykują wszystko, co się da i zawsze uważają, że nic sensownego nie może się udać.

Sami nic nie robią. Nic.

Nie mogą pochwalić się żadnym, nawet najmniejszym osiągnięciem. Niczego w życiu nie dokonali, niczego nie wymyślili, niczego nie stworzyli, niczego wartościowego się nie dorobili.

Nawet jak kiedyś w swoim życiu ruszyli dupę i coś zrobili, to im się nie udało. Oczywiście winą za tę porażkę obarczają wszystkich, tylko nie siebie.

Czytaj resztę wpisu »


Skąd się biorą filmy

Nie wiem skąd się biorą. Zrobiłem ich już trochę i wciąż nie wiem. Łatwiej jest z powieścią, z poezją, muzyką, czy malowaniem. Tego rodzaju sztuka bierze się z artysty.

Artysta siada i tworzy. Znajduje coś w sobie, rozwija to, drąży, poprawia, uzupełnia, przetwarza i wychodzi jakaś całość.

Z filmem jest zupełnie inaczej. Bierze swój początek z artysty, tak jak literatura, ale potem rzeczy toczą się już zupełnie innym torem.

Żeby powstał film potrzebni są inni ludzie. Trzeba ich przekonać, żeby pomogli, żeby się dołożyli. Trzeba im zapłacić, żeby ich dzieci miały co jeść. Trzeba ich zainspirować, żeby byli twórczy.

Strasznie dużo różnych rzeczy potrzeba, żeby powstał film. Bardzo dużo dziwnych, sprzecznych elementów musi się ze sobą spotkać w czasie i przestrzeni.

Dlatego tak wiele filmów nie powstaje. Jakiegoś elementu zabrakło. Jakiś człowiek nie zgodził się dołożyć. Ktoś nie był przekonany. Komuś zabrakło wiary. Filmów, które nigdy nie powstały jest o wiele więcej niż tych, którym dane było dotknąć kinowego ekranu.

Nie wiem skąd się biorą filmy. Wiem natomiast, że jakimś cudem niektóre z nich powstają. Czasami zdarzają się nawet niezłe ;-)

(to taka ogólna refleksja, bo właśnie myślę co dalej)