„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Der Baader Meinhof Komplex

Fajny film wczoraj widziałem. Nie była to żadna nowość, żadna premiera. Canal plus HD puścił niemiecki film sprzed dwóch lat. I muszę się wam przyznać, że dawno już żaden niemiecki film mnie tak nie zahipnotyzował.

Ale „Der Baader Meinhof Komplex” nie jest zwykłym nimieckim filmem. To bodaj najdroższa niemiecka produkcja w historii. Kosztowała 20 mln. euro, a to już zupełnie przyzwoity hollywoodzki budżet.

Nie budżet mnie jednak zahipnotyzował, ale temat filmu i jakość, z jaką został zrobiony.

Niemcy z niezwykłą pieczołowitością pochylili się nad jedną ze swoich najbardziej krwawiących ran. Nad historią lewackiego ugrupowania terrorystycznego Frakcja Czerwonej Armii (RAF).

Obiektywnym, chłodnym spojrzeniem opowiadają o rodzeniu się terroryzmu, o ludziach, którzy z niewinnych demonstrantów stają się bezwzględnymi zabójcami. O synach i córkach spokojnego mieszczańskiego społeczeństwa, którzy nagle zarażeni ideologią komunistyczną zaczynają napadać na banki i zabijać przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Czytaj resztę wpisu »


Och Karol 2 – w Internecie

©MTL Maxfilm, fot. Fabryka Obrazu

Powoli w sieci rusza kampania promocyjna mojego nowego filmu „Och Karol 2”. Film jest jeszcze nie gotowy, do premiery daleko, ale już trzeba działać ;-)

Ale nie martwcie się – nie będę mojego filmu zbyt mocno promował na tym blogu. Są w sieci inne, przeznaczone do tego miejsca. Muszę tylko spełnić mój reżyserski obowiązek i o tych miejscach tu napisać. Jestem twórcą świadomym tego, że nie wystarczy tylko film dobrze nakręcić, trzeba go jeszcze dobrze zareklamować (uwierzcie mi, że nie każdy twórca tak kombinuje).

Tym bardziej, że jak pewnie już wiecie z tego bloga i nie tylko – robię filmy dla widzów, nie dla siebie. Robię w rozrywce i podstawową sprawą jest dla mnie gruntownie zadowolony widz. A żeby był zadowolony, musi się dowiedzieć o moim filmie. Od tego właśnie jest promocja, ludzie, którzy się tym zajmują i kasa, która jest na to wydawana.

Czytaj resztę wpisu »


Co reżyser robi po zdjęciach – czyli smuteczki :-(

Skończyły się zdjęcia do „Och Karol 2”. Był bankiet do białego rana. Pożegnałem się z ekipą. Ucałowałem aktorki i aktorów. I koniec.

Dwa miesiące intensywnych uniesień twórczych, wysokiego poziomu adrenaliny, inspirujących spotkań z ludźmi i ciągłego niewyspania, zdarzeń następujących po sobie z szybkością karabinu maszynowego – minęło.

Co teraz?

Teraz cały rezultat tego dwumiesięcznego zamieszania jest naświetlony na Kodaku i czeka na montaż. A ja zaliczam klasyczne pozdjęciowe smuteczki. Zawsze to mam przy tak gwałtownej zmianie stylu życia. Zawsze to mam, gdy coś się kończy, a inne jeszcze się nie zaczęło.

Czytaj resztę wpisu »


Wyrzuty sumienia

No więc, mam wyrzuty sumienia.

Wyrzucam sobie, że zaniedbałem tego bloga. Kiedyś pisałem tu regularnie, co najmniej dwa razy w tygodniu. Ostatnio piszę dużo rzadziej i nie podoba mi się to.

Wyrzucam sobie, że mam gigantyczne zaległości w czytaniu maili i tekstów, które czasami mi przysyłacie. Nie jest to postawa godna pochwały.

Mam też oczywiście wytłumaczenie tego stanu rzeczy. Mam wymówkę i racjonalny powód mojego zaniedbania.

Wciąż mam zdjęcia do filmu „Och Karol 2”.

Zdjęcia trwają i absorbują mnie właściwie bez reszty. Nie jest to może znaczący wysiłek fizyczny, ale mentalnie i twórczo jest to sprawa duża i skomplikowana.

Nie mam właściwie siły na myślenie o czymkolwiek innym. Nic nie czytam. Nic nie piszę. Nic nie oglądam. Nic nie wymyślam. Nic sensownego (nie związanego z kręceniem) nie przemyka mi przez umysł. Moje życie duchowe stało się chwilowo zupełnie jałowe i monotematyczne.

Myślę tylko o jednym. O kręconej właśnie komedii. Wszystkie inne tematy i myśli natychmiast przeganiam z głowy, bo mi przeszkadzają. Staram się utrzymywać w głowie wyłącznie jednostajną monokulturę – kręcę film i myślę TYLKO o nim.

I tak to wygląda. Teraz mam niewielką przerwę w zdjęciach, więc może uda mi się coś sensownego tu skrobnąć. Potem wracam na plan i znowu będę musiał zapanować nad chaosem znaczeń, gestów, puent, dialogów, sytuacji i obrazków. Tak, żeby wszystkie ułożyły się w film.


Co się buduje na planie filmowym

Ostatnio cały swój czas spędzam na planie filmowym. I tak będzie jeszcze przez parę tygodni. Przez ten czas wszystko inne zostaje przeze mnie zaniedbane. Nie mam czasu dla siebie, nie mam go dla rodziny, nic nie piszę, nie mam czasu na zamieszczanie wpisów na blogu, do Internetu zaglądam tylko przez smartfona, jak mam wolną chwilę.

Nie oglądam TV, nie słucham radia, nie czytam gazet, nie wiem, co się dzieje na świecie i w kraju. I jest to bardzo miły stan. Teraz liczy się tylko film, który kręcę. Wszystko inne nie ma znaczenia.

Zastanawiałem się ostatnio jaką metaforą można by opisać to, co dzieje się na planie zdjęciowym filmu. Myślałem, jak to wam opisać krótko, obrazowo i zrozumiale. I wymyśliłem.

Czytaj resztę wpisu »


Wybory to moja specjalność

Na tym właśnie polega zawód reżysera filmowego. Na ciągłych i nieustających wyborach.

Najpierw wybieram tekst, czyli scenariusz. Potem wybieram współpracowników, czyli ekipę i obsadę. Potem zaczyna się cała seria wyborów mniejszych i bardziej szczegółowych, ale wcale nie mniej ważnych.

Wybieram obiekty zdjęciowe, czyli miejsca, gdzie będziemy filmować. Potem rekwizyty, czyli wszystko to, czym będą posługiwać się aktorzy na planie. Potem kostiumy, czyli styl i wymowę poszczególnych postaci.

Następnie zaczynają się zdjęcia. Plan zdjęciowy jest miejscem nieustannych wyborów. Jako reżyser odpowiadam na setki pytań w rodzaju „to czy to?”, „tu albo tam?”, „tak albo inaczej?”, „w ten albo w inny sposób?”.

Robimy kolejne ujęcia, kolejne ustawienia, kolejne duble. Każdy, nawet najmniejszy krok, to wybór. I ja go muszę dokonać. Wygląda to trochę jak przedzieranie się przez gęsty las kolejnych decyzji. Każda jest ważna, żadnej nie mogę pominąć i nie mogę się pomylić. Bo zabłądzę. A wraz ze mną zabłądzi ekipa, aktorzy i cały film.

Po zdjęciach zaczyna się kolejna tura wyborów. Montaż, muzyka, efekty komputerowe, zgranie dźwięku – setki, tysiące decyzji. Wszystkie muszą być trafne, właściwe i spójne. Inaczej nikomu się mój film nie spodoba i cała praca dziesiątków ludzi pójdzie na marne.

Lubię dokonywać wyborów, lubię reżyserować i nigdy nie uchylam się od decyzji.

Uchylanie się od decyzji jest słabe, niemęskie i głupie. Jeśli tylko masz możliwość decydowania – decyduj. Ci co nie decydują – nie tworzą, nie zaznaczają swojej obecności, nie liczą się, są słabi i nieistotni.

Decyzja zawsze jest najważniejsza.


Do czego służy reżyser

Czym zajmuje się reżyser filmowy? Na czym tak naprawdę polega jego praca? Jaki jest jego wkład w film?

Wydaje się, że każdy zna odpowiedzi na te pytania. Każdy mniej więcej wie, że reżyser to ktoś w rodzaju szefa. To osoba, która kieruje filmowaniem. To ktoś odpowiedzialny za artystyczny kształt filmu. Wiele jest mniej lub bardziej precyzyjnych odpowiedzi. Tych mniej precyzyjnych jest jak zawsze dużo więcej.

A ja dla odmiany uważam, że to wcale nie jest takie pewne, czym zajmuje się reżyser. Wcale nie wiadomo na czym polega jego rola. Nie jest pewne nawet, jaki jest jego wkład w film.

Tym bardziej, że reżyserzy są bardzo różni. Jedni są tyranami, despotami i zamordystami, inni stoją z boku i właściwie się nie odzywają. Często ci drudzy robią dużo lepsze filmy. Ne wiadomo dlaczego.

Czytaj resztę wpisu »