Ameryka przecieka
Opublikowane: 30 listopada 2010 Filed under: Polityka | Tags: ameryka, mocarstwo, Polityka, tajne służby, USA, wikileaks, wojna, wolność, wolny świat 12 Komentarzy
Będzie o szpiegowaniu, i o wojnie, i o mocarstwie, i o złych tyraniach, i o tajnych służbach, i o wszystkim tym, co świetnie wychodzi w filmach sensacyjnych, a gorzej (szczególnie ostatnio) w rzeczywistości.
Lubię takie klimaty. Lubię dobrą, międzynarodową sensację ze szpiegami i wojnami toczącymi się gdzieś pod powierzchnią normalnej rzeczywistości. To zawsze wielka gratka dla filmowca i takie filmy wciąż powstają w dużych ilościach.
Ten wpis nie będzie jednak o filmie. Będzie o WikiLeaks. Zastanawiam się ostatnio nad tą głośną bardzo sprawą i paru rzeczy tu nie rozumiem.
Pozwólcie, że streszczę w kilku słowach problem:
Pewien szemrany koleś założył sobie stronkę w internecie, nazwał ją wikileaks.org i publikuje na niej amerykańskie niejawne dokumenty państwowe. Innymi słowy koleżka ten kompromituje Stany Zjednoczone jako państwo. Kompromituje jego służby wywiadowcze, jego armię i jego administrację. Robi to jawnie, w blasku fleszy, przed kamerami telewizji z całego świata. Stał się już nawet kimś w rodzaju gwiazdy.
I co Wy na to?
A teraz opowiem wam po kolei cały film
Opublikowane: 23 listopada 2010 Filed under: Aktualności, Filmy | Tags: film, filmowanie, kino, och karol 2, postprodukcja, reżyseria 23 KomentarzePo prostu Wam opowiem po kolei mój nowy film „Och Karol 2”. Krok po kroku. Od samego początku do samego końca (choć ten koniec jeszcze nie nastąpił, ale zbliża się wielkimi krokami).
Może to kogoś zainteresuje, może nie.
Dla mnie jest to ciekawa opowieść, bo każdy swój film robię trochę inaczej. Zależy to od budżetu, od zamysłu artystycznego i od technologii, jaka w danej chwili jest w naszym kraju dostępna.
„Och Karol 2” jest o tyle ciekawy, że jest to film realizowany w bardzo współczesnej technice i dokładnie tak samo robi się teraz filmy na świecie (a właściwie w Hollywood ;-)
No więc, do dzieła.
Najważniejszy polski film
Opublikowane: 17 listopada 2010 Filed under: Filmy | Tags: charakter narodowy, dusza narodowa, film, hit, komedia, naród, polacy, polska, sami swoi 15 Komentarzy
Jest taki polski film, z którym żaden inny film nie może się równać. Jest to film puszczany w polskich telewizjach na okrągło. Co miesiąc, a nawet czasami częściej.
I wciąż jest oglądany. (co jest oczywistą oczywistością, bo gdyby nie był oglądany, to nikt by go nie puszczał)
To całkowity ewenement jeśli chodzi o filmy fabularne. Może nawet w skali światowej. Film ten ma już 43 lata i wciąż jest w czołówce najlepiej oglądanych filmów puszczanych w polskich telewizjach.
Wczoraj znowu leciał w pierwszym kanale Telewizji Polskiej. Znowu go obejrzałem po raz nie wiem już który. I znowu mi się podobał. Paru milionom moich rodaków zapewne też (inaczej nie byłoby go w programie).
Niezwykłe.
I tą właśnie niezwykłością postanowiłem się w tym wpisie zająć.
Po co komu być aktorem
Opublikowane: 14 listopada 2010 Filed under: Filmy | Tags: aktor, aktorstwo filmowe, film, gwiazda, powołanie, talent, teatr 17 KomentarzyDostaję sporo różnych maili. Wszystkie czytam, ale nie na wszystkie odpowiadam. Nie zawsze mam czas, nie zawsze mam ochotę, nie zawsze wiem, co odpowiedzieć.
Wśród tych maili jest jedna szczególna grupa. Piszą do mnie czasami BARDZO młodzi ludzie, którzy marzą o tym, by zostać aktorami. Najczęściej mają po kilkanaście lat, mieszkają daleko od Warszawy i koniecznie chcieliby się dostać na jakiś casting, chcieliby wziąć udział w zdjęciach próbnych, marzą o tym, żeby spróbować swoich sił przed kamerą.
Zacząłem się zastanawiać. Po co ci młodzi ludzie tak bardzo chcą zostać aktorami? Co sobie wyobrażają o tym zawodzie? Co widzą w nim tak atrakcyjnego, że kierują w jego stronę swoje marzenia?
I coś mi się wydaje, że nie wiedzą o aktorstwie nic.
Dlatego postanowiłem parę zdań o tym napisać.
Czterej królowie polskich seriali
Opublikowane: 9 listopada 2010 Filed under: Książki | Tags: dramaturgia, lektury, Literatura, Powieść, powieść w odcinkach, Serial 10 KomentarzyByły takie czasy, kiedy nie było telewizji. Nie było również radia i prądu w ogóle. Ale biedna ludzkość wcale nie przymierała nudą z braku swoich ulubionych seriali. Bynajmniej.
W drugiej połowie XIX wieku i na początku XX seriale królowały. Może nawet bardziej niż teraz. Budziły ogromne emocje i były wielkimi wydarzeniami. Spierano się o nie w kawiarniach, a czasem i na salach sądowych.
Ukazywały się w gazetach. Były to powieści w odcinkach i pisali je najwięksi polscy pisarze. Pisał je do gazet Władysław Reymont, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, a w dwudziestoleciu międzywojennym Tadeusz Dołęga-Mostowicz.
To bardzo zacne towarzystwo. Wystarczy tylko wspomnieć, że dwóch z tych panów dostało literackiego Nobla. A to już nie przelewki.
O jałowości porównań z Ameryką
Opublikowane: 5 listopada 2010 Filed under: Filmy | Tags: ameryka, film, hollywood, kino, polska, polskie kino, porównania 32 Komentarze
Uwielbiam te porównania. Zawsze jak je słyszę, a słyszę je zaskakująco często, pękam wewnętrznie ze śmiechu.
Nie mogę się wprost opanować. Ale bardzo się staram i w efekcie nie pokazuję po sobie nagłego przypływu rozbawienia. Taki już jestem po amerykańsku taktowny.
Tym bardziej, że porównujący zazwyczaj mają poważne, zatroskane minki i jak najbardziej serio wyłuszczają swoje pretensje:
„Dlaczego nie zrobi pan takiego filmu jak Avatar?”
„Dlaczego nie powstają w Polsce takie seriale jak Doktor House, True Blood, C.S.I, 24 godziny, Prison Break czy nawet Gotowe na wszystko?”
„Dlaczego Polskie filmy nie wyglądają tak jak amerykańskie?”
Czujecie już o co mi chodzi i co wzbudza we mnie niepohamowaną wesołość?
Trzy bajki o tym, jak jesteśmy rąbani na kasę
Opublikowane: 28 października 2010 Filed under: Kreatywność, Życie | Tags: cena, czekanie na jelenia, ekonomia, handel, korporacje, Kreatywność, kupowanie, pieniądze, wartość 11 Komentarzy
Moneta (a właściwie żeton), którą starszy pan znalazł w samochodowym radiu.
Zawodowo zajmuję się opowiadaniem bajek. I zawsze są to bajki fikcyjne. Dlatego dzisiaj postanowiłem opowiedzieć Wam coś całkowicie prawdziwego.
Będą to aż trzy bajki. Każda będzie o czym innym, ale tak naprawdę wszystkie będą o tym samym.
Na własny użytek nazywam to zjawisko „ekonomią szwindlu” (nasi dziadkowie mówili o tym: „czekanie na jelenia”). Jest to ostatnio bardzo powszechne. Staje się obowiązujące i wszechogarniające. Uprawiają ten proceder wielkie międzynarodowe koncerny i małe rodzinne firmy. Ci pierwsi dużo częściej, ci drudzy rzadziej.
Mam niepokojące wrażenie, że „ekonomia szwindlu” zastępuje pewną piękną ideę zwaną „wolnym rynkiem”. I w odróżnieniu od tej idei, która wciąż pozostaje w sferze idei, zjawisko to staje się rzeczywistością.
A więc do dzieła:






