„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Nie ma to jak awantura

Ludzie uwielbiają awantury. Kochają kłótnie i spory. Przepadają za rywalizacją, walką i mordobiciem. Nic ich bardziej nie cieszy od porządnej bijatyki.

Co ciekawe, szeroka publika najbardziej lubi te awantury, w których sama nie uczestniczy. Lubi je oglądać z bezpiecznego dystansu. Uczestniczenie w mordobiciu jest ryzykowne. Można samemu oberwać, a to nic miłego. Co innego oglądanie, jak ktoś obrywa. Dla większości populacji to najlepsza rozrywka. Mogą z zapartym tchem patrzeć godzinami.

I na tym właśnie polega dramaturgia. Na konflikcie, sporze, awanturze, mordobiciu i bijatyce. Najlepiej jeszcze jak sika krew, jak idzie o sprawy ostateczne, jak walka jest na śmierć i życie. Ludzie nie są w stanie oderwać od tego oczu.

Nie wiem dlaczego tak właśnie jest, ale tak jest od wieków. Od tysiącleci nawet. I są na to liczne dowody.

Czytaj resztę wpisu »


Coś co nic nie kosztuje a jest cenniejsze od złota

Miałem kiedyś znajomego w akademiku, którego prawie w ogóle nie znałem, ale którego bardzo lubiłem. Dziś nie pamiętam już nawet jego imienia. Nie studiowaliśmy razem, mieszkaliśmy w różnych pokojach, nie wiem, czy w ciągu tych paru lat zamieniliśmy ze sobą więcej niż kilka zdawkowych zdań.

Miał ten chłopak jedną ciekawą cechę – zawsze pięknie się uśmiechał, kiedy mnie widział. Jak to w akademiku mijaliśmy się na korytarzu, w kuchni, w sali telewizyjnej i zawsze wraz ze standardowym „cześć” otrzymywałem od niego uroczy, szczery uśmiech na powitanie.

Kiedy popytałem o niego moich współmieszkańców okazało się, że chłopak uśmiecha się tak do wszystkich. Każdego wita tym samym uroczym, lekko zakłopotanym, nieśmiałym uśmiechem. Nikt nic o nim nie wiedział. Znano jego imię, nazwisko, numer pokoju i kierunek, na którym studiował. I tyle. Z nikim nie rozmawiał, z nikim się nie przyjaźnił, nie brał udziału w imprezach i pijaństwie, wszędzie chodził sam i wszyscy go bardzo lubili. Wszyscy!

Wystarczyło tylko, że się uśmiechał.

Czytaj resztę wpisu »


Dlaczego ważne sprawy są ważne

Taka już jest ludzka natura, że niektóre sprawy są dla nas ważne, a inne mniej ważne. Są też rzeczy zupełnie bez znaczenia, ale nimi nie będę się tu zajmował.

Oczywiście każdy z nas ma swoje ulubione ważne sprawy. Dla jednego ważne są jego rybki w akwarium, dla kogo innego najważniejszy jest jego piękny samochód, albo wypielęgnowany ogródek. Jak kto woli.

Jest jednak kilka rzeczy, które są ważne dla wszystkich. I o tych właśnie rzeczach warto opowiadać historie. Czy będą to filmy, powieści, sztuki teatralne czy piosenki, to już bez znaczenia.

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wszystkie niemal fajne piosenki to od wieków piosenki o miłości? Albo dlaczego starożytne dzieła literackie, które przetrwały do naszych czasów, zazwyczaj są o wojnach, królach i wyprawach? Albo dlaczego w każdej opowieści ważnej dla jakiejś kultury występuje śmierć, miłość, zdrada, bogowie, katastrofy i inne tego typu atrakcje?

Czytaj resztę wpisu »


Sekret którego nie da się już dłużej zachować w tajemnicy

W życiu każdego prawie filmowca przychodzą czasami takie chwile jak ta. Zaczynam film.

Jest dopiero scenariusz, decyzja produkcyjna, budżet, w głowie pierwsze pomysły na obsadę i mgliście zarysowany termin zdjęć.

Samotna, spokojna cisza przed burzą. Chwila kilkutygodniowej koncentracji przed wojną, która będzie krwawa i będzie się składała z wielu bitew, potyczek, zasadzek i gonitw.

Chociaż wcale nie będzie to film wojenny. Będzie to komedia. Ale trzeba będzie stoczyć o nią wojnę z całym światem, który uporczywie nie chce dać się sfilmować. Ale już się pogodziłem z tą dziwną właściwością świata.

Teraz właśnie delektuję się ciszą przed burzą.

Nie będzie to film zapraszany na festiwale, kochany przez krytykę i uwielbiany przez koneserów z kin studyjnych. Nie mam takich ambicji. Mam za to inne. Chcę by na tę komedię poszły tłumy normalnych, zwykłych ludzi i żeby ci ludzie wyszli po seansie z SZEROKIM uśmiechem na twarzy. Tylko tyle. Nic więcej.

No może jeszcze żeby ta komedia przez następne sto lat chodziła po telewizjach i dalej bawiła ludzi. Taki już jestem mało ambitny.

A tymczasem nie mogę powiedzieć nic więcej. Bo ta komedia to wciąż tajemnica ;-)


Zimna krew

W „Ojcu chrzestnym” Mario Puzo i F.F. Coppoli jest taka scena, którą zawsze szczególnie lubiłem. I lubię ją do dzisiaj. Może nawet im robię się starszy, tym bardziej tę scenę rozumiem.

Jeśli traktować ten film jako najbardziej wyczerpujące studium władzy jakie powstało w sztuce filmowej XX wieku, to ta scena jest niemal kwintesencją tego, czym jest władza i co predestynuje daną osobę do jej sprawowania.

Chodzi mi o nocną scenę w szpitalu. I pozwólcie, że ją teraz własnymi słowami, pokrótce opowiem.

Czytaj resztę wpisu »


Alchemia Kreatywności – Z czym należy się przespać

„Muszę się z tym przespać.” – Słyszeliście takie powiedzenie? Ja słyszałem wielokrotnie. Sam też często je powtarzam. Czasami muszę się z czymś przespać po to, by na drugi dzień spojrzeć zupełnie inaczej na daną sprawę.

W moim przypadku daje to zadziwiające rezultaty. Nie mam pojęcia co się dzieje w moim mózgu kiedy śpię, ale jednego jestem pewien – coś się dzieje.

Wielokrotnie kładłem się spać z jakimś trudnym, zaplątanym, nierozwiązanym problemem twórczym, a kiedy się budziłem sprawa była rozwiązana.

Co ciekawe działa to nie tylko z problemami natury twórczej, czy dramaturgicznej. Działa to przede wszystkim z mniej lub bardziej poważnymi sprawami życiowymi. Czasami, żeby ruszyć z miejsca wystarczy się po prostu przespać.

Czytaj resztę wpisu »


Męki i katusze scenarzysty na planie

Słowa są idealne. Coś co zostało najpierw napisane przez autora, a później wyobrażone przez czytającego jest idealne, bez skazy, bez wad. Tak właśnie działa literatura. Doskonałe połączenie mózgu nadawcy z mózgiem odbiorcy. Wyłącznie poprzez słowa.

Film działa zupełnie inaczej. Dlatego scenarzysta nie jest wyłącznym twórcą filmu, ale zaledwie jego projektantem. Twórcy to ci, co pracują na planie – reżyser, scenograf, operator, aktorzy. A potem ci, co co biorą udział w postprodukcji – kompozytor, montażysta, fachowiec od efektów komputerowych itd.

Scenarzysta jest na początku tej drogi i jest autorem, ale to coś zupełnie innego niż pisarz, który jest twórcą dzieła od początku do końca. Scenarzysta tylko zaczyna. Kończy kto inny. Dlatego uważa się, że plan zdjęciowy nie jest środowiskiem właściwym dla scenarzysty.

Niesłusznie. Każdy scenarzysta powinien być na planie swojego filmu. Mimo że to obecność często kłopotliwa i rozczarowująca.

Czytaj resztę wpisu »