W poszukiwaniu głównego bohatera
Opublikowane: 11 marca 2010 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: dramaturgia, film, główny bohater, scenariusz, Scenopisarstwo 10 Komentarzy
Gdybym miał wskazać jeden najważniejszy i decydujący element filmu, nie wahałbym się ani chwili. Tym kluczowym elementem jest „główny bohater”.
Nie zdjęcia, nie scenografia, nie akcja, czy atrakcyjna intryga. Nie muzyka, nie piękne kostiumy czy hipnotyzujące napięcie dramaturgiczne. Nie.
Najważniejszy jest główny bohater. Od niego wszystko się zaczyna. To on oprowadza widza po całej opowieści, to z nim widz się utożsamia, to on pokazuje widzowi wymyślony filmowy świat.
Spełnia też jeszcze jedną ważną funkcję, o której często się zapomina. Główny bohater w dobrym filmie jest łącznikiem pomiędzy światem fikcji i światem rzeczywistym. To właśnie dlatego wybitni filmowcy zawsze uporczywie szukają tzw. „bohatera naszych czasów” do swoich filmów. Wystarczy przyjrzeć się twórczości Andrzeja Wajdy, czy na przykład Olivera Stone’a, żeby łatwo zauważyć, o czym mówię.
Ile prawdy powinno być w fikcji
Opublikowane: 7 marca 2010 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: fabuła, fikcja, prawda, rzeczywistość, Scenopisarstwo, wiarygodność 15 Komentarzy
Pewnego razu prowadziłem na ten temat ożywioną dyskusję z policjantami z drogówki. Złapali mnie na radar za niewielkie przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Prosząc o łagodny wymiar kary, wspomniałem nieśmiało, że jestem twórcą serialu „Kryminalni”. I zaczęło się.
Policjanci od razu zgodnie stwierdzili, że w tym serialu to wszystko nieprawda. Tak nie wygląda życie, tak nie wygląda policyjna codzienność w Polsce. Moje położenie stawało się coraz bardziej rozpaczliwe, ale starałem się ich przekonać, że to tylko fabuła. Nie pomagało.
W końcu dyskusja tak ich rozhuśtała, że doszli do wniosku dla mnie druzgocącego. Stwierdzili, że szkodzę polskiej policji. Stałem na poboczu drogi z portfelem w ręku i zaniemówiłem.
Ja szkodzę Policji!?
Alchemia Kreatywności – codzienna gra na zwłokę
Opublikowane: 3 marca 2010 Filed under: Kreatywność | Tags: Alchemia Kreatywności, Kreatywność, odkładanie, tworzenie podświadome, zwlekanie 10 Komentarzy
Odkładanie spraw na później to chleb powszedni większości z nas. Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by tak nie robił. Jedni robią to stale. Inni nauczyli się z tym, mniej lub bardziej skutecznie, walczyć. Od zawsze jednak wmawia się nam, że zwlekanie nie jest dobrym podejściem do załatwiania spraw.
Od małego uczy się dzieci, żeby nie odkładać niczego na później. „Zrób dziś to, co możesz zrobić jutro.”, „Nie odkładaj na ostatnią chwilę.”, „Nie zwlekaj.” – tego typu złote myśli powtarzano mi od zawsze.
Z drugiej strony jest piękne, staropolskie „Co się odwlecze, to nie uciecze.”, „Co nagle to po diable.” albo „Robota nie zając, nie ucieknie.” I jest w tym sporo racji. Szczególnie w odniesieniu do roboty kreatywnej.
Na ile sposobów można opowiedzieć tę samą historię
Opublikowane: 25 lutego 2010 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: Czerwony Kapturek, dramaturgia, narracja, scenariusz, Scenopisarstwo 21 Komentarzy
Na wiele. Na bardzo, bardzo wiele sposobów. A że nie lubię być gołosłownym i jako praktyk nie przepadam za teoretyzowaniem – posłużę się przykładem.
Opowieść o Czerwonym Kapturku znają wszyscy. To prosta, doskonale skonstruowana historia, którą dzieci od pokoleń uwielbiają. Jest ona również bardzo dobra do pokazania tego, co chcę pokazać w tym wpisie.
Każdy autor musi podjąć tylko dwie ważne decyzje w swojej robocie: „O czym opowiadać?” i „Jak opowiadać?”.
Odpowiedź na pierwsze kluczowe pytanie już mamy – będziemy opowiadać o Czerwonym Kapturku. Teraz zajmijmy się drugim pytaniem.
HTC Hero – pierwsze wrażenia z posiadania smartfona
Opublikowane: 24 lutego 2010 Filed under: Internet, Technologia | Tags: android, HTC Hero, Internet mobilny, opinie, smartfon, wrażenia 10 Komentarzy
Jako człowiek dość przekorny wobec mód, na niektóre rzeczy załapuję się dość późno. Tak też było z modą na smartfony.
Zawsze uważałem, że telefon służy do telefonowania. Ma być mały, poręczny, niezawodny i niekłopotliwy. I takie też telefony zawsze miałem. W końcu jednak wlazłem z nudów do salonu Ery i całkowicie przypadkowo wziąłem do ręki HTC Hero.
Było to zdarzenie brzemienne w skutki, bo potem przez dłuższy czas nie mogłem o tym niewielkim przedmiocie zapomnieć. W końcu po gwałtownej i morderczej bitwie z własnymi myślami kupiłem to cudo.
I bardzo dobrze zrobiłem.
Ebooki – nowy dział na blogu i nowy ebook w prezencie
Opublikowane: 21 lutego 2010 Filed under: Aktualności, Książki | Tags: ebook, fiction, Literatura, mikroproza, nanofiction, Twitter 7 Komentarzy
Postanowiłem otworzyć nowy dział na blogu. Będzie się nazywał „Ebook” i będę tam czasem zamieszczał jakiegoś swojego ebooka. A co!
Jednego już kiedyś zamieściłem. Był to scenariusz krótkiego filmu „Lipa” i był to mój prezent dla was na Gwiazdkę 2009 roku. Takich prezentów będzie więcej, bo robienie ebooków mi się dziwnie spodobało.
Raz na jakiś czas zamieszczę więc coś, czym chciałbym się z wami podzielić. Może jakiś scenariusz, może coś innego. Zobaczymy.
Zdecydowałem się na publikację w dwóch formatach. PDF jest wygodniejszy na ekranie o większej rozdzielczości. EPUB to standard na urządzeniach dedykowanych do czytania ebooków i sprawdza się na każdym ekranie. Doskonale się go czyta na smartfonach.
Mój drugi ebook to „Twitter Fiction – czyli 37 ultrakrótkich opowiadań po angielsku i po polsku”. Są rzeczywiście bardzo króciutkie i pamiętam, że sprawiały mi wiele frajdy, kiedy je pisałem. Mam nadzieję, że sprawią frajdę również czytającym.
Małe miasta są pełne ciekawych opowieści
Opublikowane: 17 lutego 2010 Filed under: Miejsca, Scenopisarstwo | Tags: Frankenstein, inspiracja, opowieści, prowincja, Ustka, Ząbkowice Śląskie 5 KomentarzyMałe miasta mają coś, czego duże metropolie nie mają. Są kameralne, są niewielkie i zwarte. Łatwo dają się objąć wzrokiem i umysłem. Łatwo mieszczą się w głowie.
Małe miasto łatwo ogarnąć, poznać i zrozumieć. Wielkie miasta to potwory o zupełnie innej skali. Skali dużo większej od człowieka, dużo większej niżby można je całe ze smakiem połknąć, posmakować i przetrawić.
I te duże, i te małe miasta wypełniają opowieści. W małych miastach jednak łatwiej te historie poznać. Łatwiej na nie wpaść. Łatwo je przyswoić, zrozumieć i zapamiętać. Duże miasta są na to za wielkie.






