Public Enemies (Wrogowie Publiczni)
Opublikowane: 25 października 2009 Filed under: Filmy | Tags: dante spinotti, johnny depp, kamera cyfrowa, michael mann 12 Komentarzy
Nie będzie to recenzja filmu. Nie ukrywam, że zarówno reżyser Michael Mann, operator Dante Spinotti oraz aktor Johnny Depp to moi ulubieńcy. Wszystkie ich filmy mi się podobają i na wszystkie za każdym razem czekam z niecierpliwością.
Szczególnie Michael Mann to reżyser, którego lubię i podziwiam. Robi porządne, męskie, emocjonujące kino i nigdy nie schodzi poniżej poziomu nieosiągalnego często dla wielu innych filmowców.
Przy okazji „Wrogów publicznych” chciałbym zwrócić uwagę na kilka spraw fachowych. Szczególnie jeśli czytają to jacyś filmowcy, przyszli filmowcy albo ludzie interesujący się robotą filmową.
Anonimowość w sieci — w poszukiwaniu straconego czasu
Opublikowane: 22 października 2009 Filed under: Internet | Tags: anonimowość, Blog, Internet, reputacja, wiarygodność 10 Komentarzy
Lubię grzebać w Internecie. Lubię wyszukiwać rzeczy nowe, wcześniej mi nie znane, treści gdzieś zagrzebane, głęboko ukryte przed tymi, którzy zwykli zaglądać wyłącznie do dużych, powszechnie znanych portali.
Najczęściej są to blogi. Czasami są to blogi bardzo ciekawe, pisane z pasją, szczerością i dużym znawstwem tematu. Jest oczywiście sporo grafomanii, ale nie o tym będę tu pisał.
Zastanawia mnie dziwne zjawisko. Bardzo często zdarza się, że autorzy takich ciekawych i interesujących blogów (czy błyskotliwych komentarzy na forach) pozostają anonimowi. Dlaczego? Nie mam bladego pojęcia.
Krótka bajka o tym jak polubiłem czytanie z komputera
Opublikowane: 17 października 2009 Filed under: Internet, Technologia | Tags: czytanie z komputera, koniec papieru, laptop, lcd, netbook 18 Komentarzy
Dawno, dawno temu czytałem wyłącznie z papieru. Prasa codzienna, tygodniki, miesięczniki, książki, scenariusze, mapy — wszystko było drukowane na papierze. Dzisiaj też jest. Ale dzisiaj o wiele więcej czytam z ekranu komputera. Właściwie czytam z niego wszystko oprócz książek, a i to pewnie niedługo ulegnie zmianie.
Ciekawe, że większość moich znajomych tego nie znosi. Wciąż czytają z papieru. Wciąż nie mogą patrzeć na małe, nieczytelne literki na ekranie swojego komputera. Czasem nawet drukują strony internetowe czy maile, które chcą przeczytać. Kompletne wariactwo.
Alchemia Kreatywności – Ambicja – niebezpieczne paliwo
Opublikowane: 12 października 2009 Filed under: Kreatywność | Tags: ambicja, blokada twórcza, Kreatywność, Poradnik, twórczość, wybujałe ambicje 11 Komentarzy
Ludzie pozbawieni ambicji na ogół niewiele w życiu osiągają, ale za to ich życie jest dużo spokojniejsze, łatwiejsze i poukładane. Ludzie pozbawieni ambicji nie tworzą, bo wszelkiego rodzaju twórczość i kreacja potrzebuje paliwa. Tym paliwem jest właśnie ambicja.
Czasami jest to ambicja całkiem mała i skromna, czasami jest ogromna, przesadna, wybujała i absurdalna. Zawsze jednak jest niezbędnym składnikiem twórczego życia. Bez ambicji tworzenie traci napęd. Po co tworzyć, pisać, malować, filmować, komponować, jeśli niczego w zamian się nie spodziewamy? Po co wchodzić na grząski i niebezpieczny grunt twórczości, jeśli nie mamy żadnych marzeń z tym związanych?
Są jednak sytuacje, kiedy nasza ambicja może nam przeszkodzić, kiedy może nas zblokować, zastraszyć i całkowicie pomieszać nam szyki. Wtedy ambicja przestaje być paliwem naszej kreatywności, a zaczyna być hamulcem.
Jak sobie z tym poradzić?
Narzeczony mimo woli (The Proposal)
Opublikowane: 10 października 2009 Filed under: Filmy | Tags: komedia romantyczna, modelowy przykład komedii romantycznej, Recenzja, struktura komedii romantycznej 3 Komentarze
Ja jednak zdecydowanie wolę dobre rzemiosło od wątpliwej sztuki. Tego filmu nie będzie się pamiętać przez lata. Nie dostanie Oskara, ani żadnej innej szacownej nagrody. Ten film powstał tylko z jednego powodu. Żeby dać sto minut dobrej rozrywki tym, którzy lubią komedie romantyczne. I dał.
Dobre rzemiosło w „Narzeczonym mimo woli” widać na każdym kroku. Scenariusz, scenografia, zdjęcia, kostiumy, aktorstwo — wszystko na swoim miejscu. Nie ma w tym filmie niczego odkrywczego, niczego przełomowego, nieoczekiwanego, oryginalnego. Za to wszystko jest na swoim miejscu i jest zrobione na prawdę fachowo. Nie jest to takie częste we współczesnych filmach.
Właściwie nie ma powodu, żeby pisać o tej komedii. To klasyczna rozrywka w stylu obejrzeć, pobawić się, zapomnieć. Mam jednak jeden powód. Jest to MODELOWY przykład gatunku „komedia romantyczna”. Struktura, budowa postaci, konwencja, przebieg fabularny — wszystko jest tak, jak ma być w tym gatunku.
Jeśli więc ktoś chce napisać, czy wyreżyserować komedię romantyczną, powinien ten film zobaczyć i dokładnie przeanalizować. Jeśli ktoś nie lubi komedii romantycznych, powinien się trzymać od tego filmu jak najdalej. Ja lubię. I, oglądając „The Proposal”, bardzo dobrze się bawiłem.
Przewidzenia — Dlaczego już wkrótce nie będzie telewizji
Opublikowane: 8 października 2009 Filed under: Media, Przewidzenia | Tags: futurologia, Internet, przyszłość, przyszłość telewizji, Telewizja, telewizja internetowa 4 Komentarze
Już wkrótce zniknie telewizja jaką znamy dzisiaj. Przestanie być komukolwiek potrzebna. Tym bardziej, że zastąpi ją coś zupełnie innego. Dużo bardziej atrakcyjnego.
Jeśli miałbym powiedzieć kiedy to nastąpi, to z dokładnymi datami miałbym pewien problem. Może za pięć, może za dziesięć lat. Jedno jest pewne: oznaką tego, że telewizja jaką znamy zaczyna się zwijać, będzie pojawienie się pierwszych odbiorników telewizyjnych z pełnym dostępem do Internetu.
Jeśli będzie można kupić telewizory z wbudowaną przeglądarką, gniazdkiem ethernetowym, siecią bezprzewodową i urządzeniem wskazującym zamiast pilota, to znaczy, że już po telewizji.
Ale czy jest to powód do zmartwienia? Wręcz przeciwnie!
Czego warto nie wiedzieć siadając do pisania
Opublikowane: 4 października 2009 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: dramaturgia, fabuła, jak pisać, metoda pisarska, scenariusz, Scenopisarstwo 18 Komentarzy
Jest to problem stary jak samo pisanie. Czy siadając do pracy lepiej jest znać zakończenie opowiadanej historii, czy też nie? Czy najpierw wymyślić całą opowieść i potem ją opisać, czy może lepiej jest rzucić się w żywioł pracy twórczej bez planu i zdać się na intuicję, refleks i zmysł improwizacji?
Większość podręczników scenopisarstwa (łącznie z moim) zgodnie twierdzi, że każdą historię fabularną należy przed napisaniem najpierw wymyślić. Adeptów sztuki scenopisarskiej uczy się, że treatment (czyli konspekt) to jeden z najważniejszych etapów pracy nad scenariuszem. Wielu znanych scenarzystów i pisarzy przyznaje, że spędza dużo czasu nad wymyślaniem struktury dramaturgicznej swojego dzieła przed rozpoczęciem właściwego pisania.
Ja też tak robiłem. Ale przestałem. Teraz pisanie sprawia mi dużo więcej frajdy i efekty wydają mi się lepsze. A ponieważ sam sobie muszę wyjaśnić to dziwne zjawisko, dlatego piszę ten tekst.





