„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Za darmo

„Każdy według swoich zdolności, każdemu według jego potrzeb.” (Karol Marks)

W Internecie wszystko jest za darmo.

Ten blog (i miliony innych blogów w sieci) jest za darmo.

Wszystkie serwisy społecznościowe są za darmo.

Wiadomości agencyjne i najświeższe informacje z każdego zakątka świata, we wszystkich znanych językach są za darmo.

Publicystyka i opinie znawców są za darmo.

Najlepsze reporterskie zdjęcia z aktualnych wydarzeń są za darmo.

Przepisy kulinarne są za darmo.

Moda, sesje, porady, fotki są za darmo.

Dokładne mapy wraz ze zdjęciami satelitarnymi całego ziemskiego globu są za darmo.

Tłumaczenie tekstu z dowolnego języka świata na inny dowolny język świata jest za darmo.

Największa znana ludzkości encyklopedia jest za darmo.

Ogłoszenia drobne są za darmo.

Poczta elektroniczna jest za darmo.

Rozmowy głosowe i video-rozmowy są za darmo.

Pornografia jest za darmo.

Przechowywanie plików na odległych serwerach jest za darmo.

Muzyka, piosenki, płyty, te klasyczne i te najnowsze, całe dyskografie i kolekcje są za darmo.

Teledyski są za darmo.

Wszystkie nakręcone kiedykolwiek i gdziekolwiek filmy fabularne i dokumentalne można sobie ściągnąć i obejrzeć za darmo.

Napisy z listą dialogową w dowolnym języku do powyższych filmów również są za darmo.

Najnowsze i najstarsze seriale telewizyjne ze wszystkich stron świata są za darmo.

Całe biblioteki książek w formie elektronicznej od najstarszych zabytków sztuki piśmienniczej, aż po najnowsze bestsellery są w sieci za darmo. We wszystkich językach. Wystarczy tylko kliknąć. Za darmo.

Wszystkie napisane kiedykolwiek i gdziekolwiek programy komputerowe są w sieci za darmo.

Wszystkie powstałe w dziejach ludzkości gry komputerowe są za darmo.

Wszystko to jest dostępne dla każdego podłączonego do internetu komputera. Czasami trzeba trochę dłużej poszukać. Ale to wszystko jest dostępne ZA DARMO.

Wiecie, że pojęcie „raju”, „ogrodu rajskiego”, „edenu” znane jest prawie każdemu ludowi na Ziemi? We wszystkich niemal mitologiach, podaniach i legendach, każdej cywilizacji, narodu i plemienia coś na kształt RAJU zawsze występowało.

Była to kraina szczęśliwości, gdzie za nic nie trzeba było płacić, gdzie wszystkiego zawsze było pod dostatkiem. Nie działały tam prawa ekonomii, bo przecież ekonomia to nauka o zarządzaniu zasobami w warunkach niedoboru. W raju nie ma niedoborów. Wszystkiego jest w bród i wszystko jest za darmo.

W tym sensie Internet jest rajem. Wszystko można sobie SKOPIOWAĆ za darmo. I miliony ludzi z tego korzystają. Przecież jakieś dziewiętnastowieczne prawo autorskie nie może ludziom zabraniać wejścia do raju!

Poza Internetem jednak kopiowanie nie działa. Realny świat jest daleki od rajskiego dostatku. Tu nie ma nic za darmo. Nie ma darmowych obiadów, a prawa ekonomii działają z całą swoją nieubłaganą mocą.

Taki na przykład dostęp do Internetu NIE JEST za darmo.

Płaci się za to całkiem sporo. Prawdziwymi pieniędzmi.

Reklamy

Reżyser i jego dzieci

Znowu wracam do tego, kim tak naprawdę jest reżyser w filmie. Kim jest autor? Kim jest twórca dla swojego dzieła, dziełka, dziełeczka? Wracam, bo mam kilka ważnych powodów, sam je sobie czytelniku rozszyfruj, albo i nie rozszyfruj.

Otóż na czym, tak naprawdę, polega reżyserska robota (i każda robota w zawodzie twórczym)? Co jest najważniejsze w byciu autorem, sprawcą, twórcą, stwórcą, kreatorem?

No na czym?

Na „staniu za”.

Trzeba zawsze stać za swoim dziełem. Trzeba zawsze stać za swoim dzieckiem. Trzeba je zawsze (ZAWSZE KU*WA!!!) wspierać, bronić i wierzyć w nie. Bez względu na to, co się dzieje, co się stało i co jeszcze może się stać.

Łatwo jest się przyznawać do oczywistych sukcesów. Ale reżyser, autor i twórca musi też STAĆ ZA tymi swoimi dziełami, o których mówi się, że są porażkami. Wiem, że to niełatwe, ale jak tego nie umiesz, to ta branża nie jest dla ciebie.

Nigdy, przenigdy, absolutnie nie można powiedzieć, napisać, pomyśleć, że to dziecko jest brzydkie, nieudane i gorsze od innych. W każdym razie nigdy nie można tego przyznać publicznie.

Prywatnie można sobie analizować te swoje dziełka na różne sposoby. Można wyciągać z tej ultrakrytycznej analizy różne wniski i wnioseczki, ale zawsze trzeba je zostawić dla siebie. Na zewnątrz trzeba prezentować tylko jedną możliwą dla twórcy postawę: „Stoję za tym, co zrobiłem, MUREM!”

A jak masz wątpliwości, to wycofuj nazwisko, odcinaj się w płomiennych oświadczeniach i pisz listy protestacyjne, że to nie twoje, że cię zmusili, że przyłożyli ci pistolet do głowy, że masz żonę (męża), dzieci, że bułki drogie i komornicy cię nachodzą ze spłatami kredytów.

Albo dzieło jest twoje i je KOCHASZ. Albo nie jest twoje i ktoś ci je podrzucił, zmusił albo cię zgwałcił siłą i przemocą. Innej ewentualności nie widzę. Przynajmniej dla twórcy. Inni mogą sobie robić, co tam uważają, nie wiem, nie znam się na innych. Twórca musi STAĆ ZA SWOIM DZIEŁEM.

Nie może się uchylać, unikać, chować za aktorem, za producentem, za kimkolwiek. Nie można powiedzieć, że się nie udzieli wywiadu, bo udzielił go już aktor grający główną rolę. Nie można mówić, że mam to w dupie i idę na emeryturę, bo mam dosyć. Nie można!

A wiecie dlaczego nie można?

Bo film to gra ZESPOŁOWA. Nigdy nie jesteś sam w filmie. To zupełnie odmienna sytuacja od sytuacji pisarza, który jest SAM. W filmie jest inaczej.

Na początku jest scenarzysta, któremu inni ufają.

Potem jest producent, któremu inni ufają.

Potem jest reżyser, któremu inni ufają.

Potem są aktorzy, którym ufają widzowie.

Wiecie, na czym polega istota pracy reżysera na planie? Na tym, że musi stać murem za swoim filmem. Tyle wystarczy. Ekipa resztę nakręci. Reżyser musi ich zarazić, zainfekować, musi ich zainspirować i obudzić w nich entuzjazm do opowiadanej historii. Musi sprawić swoją POSTAWĄ, że uwierzą, że warto znosić niewygody, pracować ciężko na chłodzie, w upale i w deszczu nad tym właśnie filmem. Tym, a nie innym!

Reżyser musi przekonać wszystkich, że to najważniejszy film na świecie. Że jest fajny, że jest istotny, że jest zajeb*sty. Żeby dali filmowi wszystko, co mają najlepszego. Cały swój talent. CALUTKI!

A jeśli już dadzą, twórca musi DO KOŃCA ŚWIATA twierdzić, że to rzeczywiście jest świetny film. Tak już w sztuce jest i zawsze było.

A jak jakiś autor nie jest w stanie znieść napięcia, krytyki, złośliwości, nie jest w stanie STAĆ ZA swoim dziełem, dziełkiem, dziełeczkiem, to powinien przestać tworzyć.

I już nigdy nikt mu nie zaufa.


Kogo autor powinien lubić i szanować

Przypomnijcie sobie wszystkie nieudane filmy, które widzieliście. Już?

A teraz przypomnijcie sobie wszystkie te udane. Już?

To teraz możecie zweryfikować na podstawie własnych doświadczeń oczywiste twierdzenie, które za chwilę tu wypowiem.

Otóż, filmy udane od filmów nieudanych różnią się nastawieniem autora to WIDZÓW i do BOHATERÓW opowiadanej historii. Jak autor LUBI i SZANUJE jednych i drugich – film jest udany. Jak nie lubi i nie szanuje – film nie może się udać.

Przypomnijcie sobie „Jak rozpętałem Drugą Wojnę Światową”. Tadeusz Chmielewski UWIELBIAŁ swojego Franka Dolasa. Widać to było w każdej minucie tej komedii. Marian Kociniak również KOCHAŁ graną przez siebie postać. Widać to było w każdym grymasie, w każdym geście i każdej sytuacji.

Przypomnijcie sobie „Seksmisję” Juliusza Machulskiego. Maks i Albert byli pieszczeni i kochani nie tylko przez reżysera. Kochali ich również aktorzy, którzy grali te role. Nic dziwnego, że pokochali ich widzowie.

Przypomnijcie sobie serial „Kariera Nikodema Dyzmy”, przypomnijcie sobie „Czterdziestolatka”, albo „Stawkę Większą niż Życie”. To wielkie manifestacje autorskiej EMPATII dla kreowanych postaci. To majstersztyki głębokiego SZACUNKU dla widowni.

Dlaczego widz ma polubić postać, której sam autor nie lubi!? Dlaczego ma się przejąć i zainteresować losami kogoś, z kogo autor szydzi, kogo OŚMIESZA i kogo uważa za gorszego!?

Dlaczego widz ma oglądać film, w którym z każdego kadru bije przekaz: „Ja, Autor, jestem od ciebie widzu lepszy, fajniejszy, mądrzejszy i bardziej zajeb*sty.”!?

Nie ma żadnego powodu by takie filmy oglądać.

I widzowie ich nie znoszą.

Dlatego dobry scenariusz to list miłosny.

Z tego listu ma wynikać miłość autora do kreowanych postaci. Musi również bić z tego listu głęboka sympatia i szacunek dla widza, którego chcemy zaprosić do kina.

W przeciwnym wypadku kino będzie PUSTE.

A nie ma nic smutniejszego niż puste kino.


Za czym dobrzy autorzy stoją murem

Kiedyś czytanie było moim nałogiem, moim obowiązkiem, moim chlebem powszednim.

Teraz czytam falami. Podobnie jest zresztą ze słuchaniem muzyki czy oglądaniem filmów.

Czasami nie obcuję ze sztuką tygodniami. Nadchodzi jednak moment głodu, moment, kiedy muszę zakosztować czegoś naprawdę dobrego. Wtedy sięgam po sztukę. Sięgam po dobrą muzykę, czy też po moją ukochaną Literaturę (tak, tę przez największe L).

Właśnie teraz mam moment literacki. Czytam najwyższej klasy pisarzy. Tym bardziej jest to rozkoszne, że to moi ulubieni Latynosi.

Wybuch światowej mody na literaturę iberoamerykańską to okolice lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. To właśnie wtedy świat poznał Marqueza, Cortazara, Borgesa, Carpentiera, Onettiego, Fuentesa, Llosę, Sabato i całą masę innych hiszpańskojęzycznych pisarzy, którzy nagle, nie wiadomo skąd, na zadupiu świata w jakiejś Wenezueli, Peru, Urugwaju czy Argentynie zaczęli pisać literaturę o jakości niespotykanej nigdzie indziej.

Czytaj resztę wpisu »


Po co piszesz?

Dzisiejsze czasy tym się różnią od dawnych czasów, że zdumiewająca część populacji umie pisać i czytać.

Dla większości ludzi umiejętność ta pozostaje wprawdzie kompetencją całkowicie zapomnianą i nieużywaną. Zdarzają się jednak jednostki, które robią z niej użytek.

Niektórzy nawet nie tylko czytają, ale nawet PISZĄ. Piszą więcej niż kilka prostych zdań. Piszą wiersze, opowiadania, powieści, blogi, scenariusze, czy, nie daj Boże, przelewają na papier (lub częściej HTML) własne przemyślenia na różne tematy.

Po co to robią? Po co ludzie piszą?

O tym będzie ten wpis, bo mimo, że pachnie tu oczywistością, to uważam, że to sprawa ważna.

Czytaj resztę wpisu »