„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

„Lubię to!” Czyli kilka refleksji o społecznościach w sieci

Sieci społecznościowe okrzepły. To już dzisiaj nic nowego, nic ekscytującego, nic o czym warto by mówić z wypiekami na twarzy.

Każdy mniej więcej wie, czym jest Nasza Klasa, Facebook, czy Twitter. Ci bardziej zorientowani dorzuciliby do tego jeszcze garść innych – Digg, Linkedin, Buzz, Blip, YouTube. Prawdziwi fachowcy mogliby je wymieniać całymi godzinami. Bo jest ich mnóstwo.

Śmiało można by powiedzieć, że cały Internet staje się powoli jedną, wielką siecią społecznościową. Cały internetowy kontent obrasta jak bluszczem infrastrukturą łączącą go z największymi, średnimi i całkiem małymi społecznościówkami.

Po co? Dlaczego? Skąd ta moda?

Czytaj resztę wpisu »


Do czego tak naprawdę służy mi Twitter

Jestem na Twitterze już od dziesięciu miesięcy. To długo. Jak dla mnie bardzo długo. Zazwyczaj takie zabawki szybko mnie nudzą. Tym bardziej, że nie mam zbyt wiele czasu na zabawę.

Dlaczego zatem wciąż tam jestem? Dlaczego mi się nie znudziło? Po co zaglądam tam codziennie? Dlaczego czytam i piszę na Twittera? Co z tego mam?

Pora już chyba na moją własną, prywatną analizę tego zjawiska i próbę odpowiedzi na postawione powyżej pytania. I tą właśnie moją skromną autoanalizą postanowiłem się z wami dzisiaj podzielić.

Czytaj resztę wpisu »


Niewidzialna rewolucja technokratów

Zastanawiałem się ostatnio, gdzie jest rewolucja. Dlaczego jej nie widać, dlaczego zasnęła, zniknęła, zapadła się pod ziemię?

Od Rewolucji Francuskiej wszelkiego rodzaju przewroty myślowe zdarzały się w cywilizacji zachodniej często. Można się oczywiście spierać o ich owoce. Zawsze jednak siały ferment myślowy i skutecznie przepędzały stagnację.

Tymczasem już od blisko czterdziestu lat cisza.

Ostatnim wielkim fermentem była rewolta z końca lat sześćdziesiątych. Eksplodowała muzyka, film, zagotowało się na uniwersytetach, a na ulice Paryża powróciły barykady i butelki z benzyną. Widziałem parę dni temu w telewizji niezły dokument o tamtych wydarzeniach i zacząłem się zastanawiać, dlaczego teraz jest tak cicho.

Czytaj resztę wpisu »


Minimum słów, maksimum treści – Seth Godin’s blog

Recenzowanie i polecanie blogów to dla mnie duża przyjemność. Robię to rzadko, ale jak już się za to zabieram, zazwyczaj oznacza to, że znalazłem coś, co mi się naprawdę spodobało. Wokół bloga Setha Godina chodziłem już od dawna. Nie za bardzo chciało mi się to czytać, bo marketing i teoria biznesu to nie moja działka.

Wiedziałem oczywiście, że Seth to autor wielu poczytnych książek, że jego blog również należy do jednych z najpopularniejszych w sieci i że Seth prowadzi go już regularnie od blisko siedmiu lat. Cały czas jednak odkładałem zapoznanie się z tym autorem, tłumacząc sobie, że książki i blogi o biznesie są nudne, hermetyczne i prawdę mówiąc średnio mnie interesują.

W końcu jednak trochę poczytałem. Teraz czytam regularnie. Seth Godin to świetny autor. Nie tylko pisze bardzo ciekawe rzeczy o otaczającym nas świecie, ale ma też pewną właściwość bardzo cenną dla każdego autora. Potrafi w jak najmniejszej ilości słów zamknąć jak największą ilość treści. Warto zobaczyć jak to robi i warto się tego nauczyć.

Czytaj resztę wpisu »


Anonimowość w sieci — w poszukiwaniu straconego czasu

fantomasLubię grzebać w Internecie. Lubię wyszukiwać rzeczy nowe, wcześniej mi nie znane, treści gdzieś zagrzebane, głęboko ukryte przed tymi, którzy zwykli zaglądać wyłącznie do dużych, powszechnie znanych portali.

Najczęściej są to blogi. Czasami są to blogi bardzo ciekawe, pisane z pasją, szczerością i dużym znawstwem tematu. Jest oczywiście sporo grafomanii, ale nie o tym będę tu pisał.

Zastanawia mnie dziwne zjawisko. Bardzo często zdarza się, że autorzy takich ciekawych i interesujących blogów (czy błyskotliwych komentarzy na forach) pozostają anonimowi. Dlaczego? Nie mam bladego pojęcia.

Czytaj resztę wpisu »


Przewidzenia — Dlaczego już wkrótce nie będzie telewizji

ekran_kontrolnyJuż wkrótce zniknie telewizja jaką znamy dzisiaj. Przestanie być komukolwiek potrzebna. Tym bardziej, że zastąpi ją coś zupełnie innego. Dużo bardziej atrakcyjnego.

Jeśli miałbym powiedzieć kiedy to nastąpi, to z dokładnymi datami miałbym pewien problem. Może za pięć, może za dziesięć lat. Jedno jest pewne: oznaką tego, że telewizja jaką znamy zaczyna się zwijać, będzie pojawienie się pierwszych odbiorników telewizyjnych z pełnym dostępem do Internetu.

Jeśli będzie można kupić telewizory z wbudowaną przeglądarką, gniazdkiem ethernetowym, siecią bezprzewodową i urządzeniem wskazującym zamiast pilota, to znaczy, że już po telewizji.

Ale czy jest to powód do zmartwienia? Wręcz przeciwnie!

Czytaj resztę wpisu »


Jesteś kontent? Czyli gdzie dzisiaj trafić na dobry „content”.

smile

Słowo „content” robi ostatnio zawrotną karierę. Nie tylko dlatego, że jest anglojęzyczne, co jak wiadomo zawsze gwarantuje słowu sukces w naszym kraju, również dlatego, że oznacza coś, co nagle okazało się ważne. Nawet bardzo ważne.

„Content” to po prostu treść, zawartość. Zawartością plastikowego pudełka z szybą na przodzie zwanego telewizorem jest program (content). Zwykła książka jest tylko plikiem kartek papieru zszytych w całość, a jej treść (content) stanowi twórczość pisarza. Kino to tylko budynek z krzesłami ustawionymi przed białą szmatą, na którą projektor rzuca film (content).

Dobry content to zwierze rzadkie, płochliwe i czasem wymagające długiego tropienia. Gdzie i jak go szukam? O tym będzie ten tekst.

Czytaj resztę wpisu »