Konkurs scenariuszowy Grolsch Film Works
Opublikowane: 9 czerwca 2011 Filed under: Aktualności, Scenopisarstwo | Tags: debiut, film, filmowanie, konkurs, pisanie, scenariusz, Scenopisarstwo 9 Komentarzy
No więc, poproszono mnie o zajawienie na tym blogu konkursu scenariuszowego.
I słusznie. Sam wygrałem swego czasu kilka różnych konkursów scenariuszowych i nie trzeba mnie przekonywać, że jest to najlepsza forma startu dla początkującego scenarzysty.
Nie ma w tym zawodzie lepszego początku niż bycie zauważonym na jakimś konkursie scenariuszowym. Tym bardziej, że, jak się wstępnie zorientowałem, jest to konkurs dla młodych twórców. A nagrodą jest 50 tysięcy złotych, które należy przeznaczyć na realizację scenariusza. Następnym krokiem jest wzięcie udziału w koszalińskim festiwalu Młodzi i Film. Z gotowym filmem oczywiście.
Termin nadsyłania scenariuszy upływa 20 lipca 2011 r. A w razie powodzenia i dostania kasy na produkcję, gotowy film można pokazać już w połowie września na festiwalu w Koszalinie.
Czyli nie tylko tekst, nagroda, ale i realizacja majaczy na horyzoncie.
Wszystko co potrzeba, znajdziecie tutaj oraz tutaj.
Przeczytajcie uważnie regulamin, zasady, wymagania i założenia i…
… wygrajcie ten konkurs!
Pecorino i inni – czyli o tym jak jeść sery
Opublikowane: 5 czerwca 2011 Filed under: Kuchnia | Tags: dieta, jedzenie, pecorino, pożywienie, przełom neolityczny, rolnictwo, ser, smak 12 KomentarzyUpalną wiosnę mamy tego roku.
Dlatego ten wpis nie będzie o pracy, wymyślaniu, kombinowaniu, konstruowaniu, opowiadaniu i pisaniu, tylko o przyjemnościach. Przyjemności dużo bardziej pasują do upału, niż praca. Nawet praca twórcza.
Będzie zatem o jedzeniu serów – jednej z największej przyjemności znanej człowiekowi. A jest to przyjemność, która wyjątkowo dobrze pasuje do upałów. Bo nie ma lepszego jedzenia na upały niż sery.
Ser to rozkosz stosunkowo młoda w milion-letniej historii naszego podniebienia. Wynaleziono je zaledwie jakieś dziesięć tysięcy lat temu na terenach dzisiejszego Bliskiego Wschodu, które kiedyś zwano, dużo dźwięczniej, Mezopotamią.
To właśnie tam dziesięć tysiącleci temu wynaleziono rolnictwo, tam zaczęto hodować zwierzęta, uprawiać rośliny, ważyć piwo i mieszkać w jednym miejscu. Tam też ktoś kiedyś przez przypadek skwasił mleko i, bardzo chcąc naprawić swoje gapiostwo, przez przypadek wynalazł ser.
Był to największy z ludzi. I nigdy niestety nie poznamy jego imienia. Choć zasługuje na dużo więcej pomników niż jakikolwiek inny przedstawiciel rodzaju ludzkiego.
Jak zaprezentować swój scenariusz
Opublikowane: 27 Maj 2011 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: film, prezentacja, reżyseria, scenariusz, scenarzysta, Scenopisarstwo, sprzedaż 47 Komentarzy
Tom Cruise jako krwiożerczy producent filmowy Les Grossman w komedii "Tropic Thunder" - tacy ludzie czytają twoje scenariusze ;-)
Jak się już scenariusz wymyśli, urodzi i napisze, warto by go było komuś pokazać. I o tym właśnie będzie ten wpis – jak zaprezentować swój scenariusz komuś, kto wcale nie ma ani czasu, ani ochoty go czytać.
Dostaję sporo scenariuszy. Przyfruwają na mojego maila nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego. I dobrze. Czasami je czytam, czasami nie. Czasami odpowiadam autorom, czasami nie.
I z tego doświadczenia bierze się ten wpis. Otóż wiem jak to jest, dostawać do czytania scenariusze. Wiem jak to jest, nie mieć czasu ich czytać. Wiem też jak to jest – mimo wszystko, wciąż być w stanie permanentnego poszukiwanie interesującego tekstu do sfilmowania.
Bo na tym głównie polega zawód reżysera filmowego – na ciągłym, codziennym, uporczywym szukaniu tematu, pomysłu i tekstu.
Latanie nad stawem pełnym pomysłów
Opublikowane: 22 Maj 2011 Filed under: Kreatywność | Tags: Alchemia Kreatywności, decyzja, ekonomia, energia, Kreatywność, natura, pomysł, praca, wysiłek 13 Komentarzy
Rybitwa białoczelna - fot. Isaka Yoji (cory) - wikipedia
Późnym popołudniem nad staw przyleciała rybitwa. Nie była stałym mieszkańcem stawu. Różniła się od osowiałych kaczek i mało rozgarniętych gołębi spędzających życie na czekaniu, aż ktoś im rzuci trochę okruchów chleba.
Rybitwa była inna. Była smukła, szybka i bystra. Nie przyleciała tu po chleb rzucany przez spacerowiczów. Przyleciała tu po żywe białko i tłuszcz zawarte w płotkach, karasiach i uklejach. Przyleciała tu po mięso.
Nie marnowała czasu i nie marnowała energii. Każdy ruch miała przemyślany i sensowny. Zaczęła od metodycznego oblatywania stawu w koło. Latała w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara jakieś trzy, cztery metry nad lustrem burej wody.
Cały czas bacznie obserwowała powierzchnię stawu prześwietloną ostrym, majowym słońcem. Szukała ryby. Wiedziała, że będą się pławić w gorący dzień przy powierzchni. Wiedziała, że kolacja będzie łatwa i nie będzie ją wiele kosztować.
Siedziałem na ławce i przyglądałem się z wielką przyjemnością jednemu z cudów przyrody, który tak trudno zrozumieć większości ludzi – „Maksimum korzyści, przy minimum wysiłku.” Tak brzmi to prastare prawo przyrody. I przestrzegają go wszystkie bez wyjątku żywe stworzenia na ziemi z wyjątkiem człowieka.
Zaplątani (Tangled)
Opublikowane: 18 Maj 2011 Filed under: Filmy | Tags: 3d, animacja, film, kino, musical, Recenzja, roszpunka, tangled, zaplątani 13 Komentarzy
Cudny, cudny, cudny film!
Niestety nie widziałem go w kinie w 3D. Bardzo tego żałuję, bo bez zbytniego wysilania wyobraźni jestem przekonany, że było całkowicie imponująco. Zobaczyłem go w domu z DVD. I było super!
Disney pokazał, że wciąż umie robić filmy. Mało tego. Pokazał, że umie po raz kolejny pchnąć kinematografię światową o krok do przodu. Pokazał, że potrafi więcej niż inni – nawet niż Pixar.
Na pierwszy rzut krytycznego, zblazowanego, dorosłego oka ten film to nic szczególnego. Ot kolejna animacja 3D dla dzieciaków. Kolejna bajeczka do szybkiego obejrzenia i zapomnienia.
Nic bardziej błędnego!
„Zaplątani” to majstersztyk. I to pod każdym względem i w każdej dziedzinie.
Dawno nie oglądałem już filmu tak dobrze napisanego. Dawno nie widziałem tak pięknie wymyślonej i wyrysowanej scenografii. Dawno już nie było w kinie tak wyrazistych, żywych postaci. Dawno się tak nie śmiałem i dawno się tak nie wzruszyłem. Dawno już nie widziałem tak wspaniałego kina akcji. Dawno się tak nie bawiłem na musicalu.
Kto kocha kawę, którą pijesz?
Opublikowane: 12 Maj 2011 Filed under: Kuchnia | Tags: kawa, odpowiedzialność, podpis, reputacja, uczciwość, uprawa 24 KomentarzeJak widać, znowu będzie o kawie.
To jeden z moich ulubionych napojów niealkoholowych, obok herbaty, czystej wody i coca coli zero. Pijam ją codziennie w różnych formach, stylach i rodzajach parzenia.
Przez lata wyrobiłem w sobie smak na tyle, że jestem w stanie dość precyzyjnie określić, co mi smakuje, a co nie. Jestem również w stanie zaparzyć kawę tak, by poczuć, co ziarno rzeczywiście w sobie ma. Krótko mówiąc, potrafię odróżnić kawę wysokiej jakości od chłamu (którego w sprzedaży jest dużo więcej).
A nie jest to wcale takie łatwe. Potrzebny jest trening kubków smakowych i duże ilości przyswojonej płynnej kofeiny w różnych miejscach, sytuacjach i okazjach.
A w kawie wszystko jest ważne. I nie ma tu nic prostego, zwykłego i trywialnego. Dobra kawa to magia nie mniejsza od, dajmy na to, zacnego wina.
Za czym dobrzy autorzy stoją murem
Opublikowane: 5 Maj 2011 Filed under: Książki, Scenopisarstwo | Tags: autor, Literatura, pisanie, postaci, Powieść, Scenopisarstwo 6 KomentarzyKiedyś czytanie było moim nałogiem, moim obowiązkiem, moim chlebem powszednim.
Teraz czytam falami. Podobnie jest zresztą ze słuchaniem muzyki czy oglądaniem filmów.
Czasami nie obcuję ze sztuką tygodniami. Nadchodzi jednak moment głodu, moment, kiedy muszę zakosztować czegoś naprawdę dobrego. Wtedy sięgam po sztukę. Sięgam po dobrą muzykę, czy też po moją ukochaną Literaturę (tak, tę przez największe L).
Właśnie teraz mam moment literacki. Czytam najwyższej klasy pisarzy. Tym bardziej jest to rozkoszne, że to moi ulubieni Latynosi.
Wybuch światowej mody na literaturę iberoamerykańską to okolice lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. To właśnie wtedy świat poznał Marqueza, Cortazara, Borgesa, Carpentiera, Onettiego, Fuentesa, Llosę, Sabato i całą masę innych hiszpańskojęzycznych pisarzy, którzy nagle, nie wiadomo skąd, na zadupiu świata w jakiejś Wenezueli, Peru, Urugwaju czy Argentynie zaczęli pisać literaturę o jakości niespotykanej nigdzie indziej.







