Po co piszesz?
Opublikowane: 18 marca 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, autor, blogi, Kreatywność, Literatura, pisanie, pisarskie przedszkole, scenariusz, Scenopisarstwo 63 Komentarze
Dzisiejsze czasy tym się różnią od dawnych czasów, że zdumiewająca część populacji umie pisać i czytać.
Dla większości ludzi umiejętność ta pozostaje wprawdzie kompetencją całkowicie zapomnianą i nieużywaną. Zdarzają się jednak jednostki, które robią z niej użytek.
Niektórzy nawet nie tylko czytają, ale nawet PISZĄ. Piszą więcej niż kilka prostych zdań. Piszą wiersze, opowiadania, powieści, blogi, scenariusze, czy, nie daj Boże, przelewają na papier (lub częściej HTML) własne przemyślenia na różne tematy.
Po co to robią? Po co ludzie piszą?
O tym będzie ten wpis, bo mimo, że pachnie tu oczywistością, to uważam, że to sprawa ważna.
Błędy początkujących scenarzystów
Opublikowane: 12 marca 2011 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: dramaturgia, fabuła, film, pisanie, scenariusz, Scenopisarstwo 28 Komentarzy
Czasami dostaję od Was sugestię nowych wpisów. I muszę przyznać, że bardzo to sobie cenię. Nie jestem Duchem Świętym i nie zawsze mam pomysł na nowy wpis, który zainteresowałby czytających i był dla nich jakąś sensowną wartością. A tak właśnie widzę istotę pisania tego bloga.
Tak więc wszelkie Wasze sugestie i pytania są zawsze mile widziane. Oto jedna z takich sugestii:
„Panie Piotrze, czy Pan czyta czasem scenariusze nowicjuszy, amatorów, żółtodziobów? Jeśli tak, to czy mógłby Pan wypunktować najczęściej popełniane błędy? Gdzieś wyczytałem, że nowicjusze piszą rozlazłe scenariusze, bez zasad dramaturgii, jakieś autobiograficzne historie lub na tematy, o których nie mają pojęcia, bez przygotowania (research’u).” (komentarz ZiKo do jednego z wpisów)
Czytam takie scenariusze. Nie zawsze do końca, ale czytam. Sam też kiedyś byłem początkującym scenarzystą i dokładnie pamiętam, jak wtedy pisałem i kombinowałem. Dlatego ten wpis będzie o najczęstszych ułomnościach scenariuszy pisanych przez debiutantów.
I wiek piszącego nie ma tu nic do rzeczy. Nie są to błędy MŁODYCH scenarzystów. Czasami autor nie jest już wcale młody, ale zaczynając przygodę ze scenopisarstwem popełnia zazwyczaj te same błędy. To ciekawe, że błędy początkujących są zwykle podobne i właściwie ZiKo wymienił je wszystkie w swoim krótkim komentarzu.
A więc do rzeczy. Oto najczęstsze błędy początkujących scenarzystów:
Funny People – słodko-kwaśna komedia
Opublikowane: 5 marca 2011 Filed under: Filmy | Tags: Adam Sandler, film, kino, komedia, konwencja, opinie, Recenzja 8 Komentarzy
Trafiłem na ten film wczoraj, przypadkiem na Canal+ Film HD. Ponieważ było dość późno, nie liczyłem, że dotrwam do końca. Tym bardziej, że do Adama Sandlera zawsze miałem stosunek dość skomplikowany.
Jednak dotrwałem. A skoro piszę tu o tym filmie, musiało mi się w nim coś spodobać, coś mnie widać ujęło i uznałem, że warto skrobnąć te parę słów.
Otóż, bawiłem się świetnie prawie do pierwszej w nocy.
„Funny People” to ciekawy przykład ile różnych rzeczy można zmieścić w jednej komedii. To przykład jak pojemna może być ta konwencja. W przypadku tego filmu okazała się pojemna do granic wytrzymałości.
Jest tu sporo dowcipu słownego, sporo gagów sytuacyjnych, czasem z pogranicza slapsticku. Są też sprawy poważne, wydawałoby się zupełnie nie pasujące do komedii. Jest ciężka choroba, jest wzruszająca opowieść o samotności, jest obraz rodziny na skraju rozpadu, jest niespełniona miłość, jest trudna męska przyjaźń, jest studium tego, co daje i odbiera medialna popularność.
Przyznacie, że to sporo jak na jedną komedię.
Są też zaskakująco dobre i nowoczesne zdjęcia, jest starannie wybrana scenografia i kostiumy – a to w komediach rzeczy nieczęste.
Świetnie jest to napisane, wyreżyserowane i zagrane. Szczególnie polecam właśnie aktorstwo w tym filmie. WSZYSCY grają tu w dychę.
Od jakiegoś czasu mój ambiwalentny stosunek do Adama Sandlera ewoluuje. Po tym filmie już tego gościa lubię ;-)
Polecam tę komedię.
Teneryfa – wrażenia
Opublikowane: 3 marca 2011 Filed under: Miejsca | Tags: Atlantyk, podróże, Teneryfa, Wakacje, wczasy, wrażenia, wypoczynek, wyspa, Wyspy Kanaryjskie, zwiedzanie 9 KomentarzyNo więc, minął mój Tydzień bez Bajek. Skończyło się błogie oderwanie od codziennej, zwykłej, przewidywalnej rzeczywistości. Na miejsce tego oderwania wybraliśmy z żoną jedną z domniemanych Wysp Szczęśliwych. Nie musieliśmy się na szczęście przenosić do mitycznego, starogreckiego Hadesu na stałe, żeby ową wyspę znaleźć.
Starożytni Grecy wierzyli, że na Wyspy Szczęśliwe, leżące gdzieś w krainie umarłych, można było się dostać tylko po życiu pełnym cnót i dobrych uczynków. A to, jak wiadomo, nie jest łatwe.
My kupiliśmy zwykłą wycieczkę i po blisko sześciu godzinach lotu w ciasnym samolocie wysiedliśmy na leżącej daleko za Słupami Heraklesa Teneryfie.
Zmiana była spora i takie zmiany smakują najbardziej. Pomiędzy polskim, piętnastostopniowym mrozem i ponad dwudziestostopniowym słońcem na wyspie różnica była warta krótkiej samolotowej udręki.
Ale do rzeczy. Oto kilka szybko i na gorąco spisanych wrażeń z intensywnego objazdu po wyspie:
Tydzień bez bajek
Opublikowane: 26 lutego 2011 Filed under: Aktualności 11 KomentarzyNic nie czytam. Całkowicie wyłączyłem w sobie przyswajanie czyichś myśli za pośrednictwem tekstu. Nie czytam książek, gazet, maili i w ogóle niczego z Internetu.
Nie patrzę w żadne ekrany. Nie ogladam telewizji, filmów. Nic takiego.
Nie słucham radia. Muzyki też nie. Unikam wszelkich nienaturalnych, niebezpośrednich, elektronicznych przekazów.
To tydzień bez bajek, bez gwaru, zgiełku i ujadania. Choć z ciszą, pustelnią i izolacją nie ma to nic wspólnego.
W Tygodniu bez Bajek akceptuję tylko bezpośrednie kontakty z innymi ludźmi. Oko w oko. Tylko.
To mi pomaga rozplątać trochę zwoje mózgowe.
I robię fotki komórką.
Wszystko w porządku (The Kids Are All Right)
Opublikowane: 18 lutego 2011 Filed under: Filmy | Tags: film, kino, opinie, Oscary, Recenzja, Wszystko w porządku 19 Komentarzy
Ten film nie spodoba się każdemu, bo nie jest to film dla każdego.
To film dla dorosłych, którzy lubią kameralne, dobrze napisane historie o uczuciach, rodzinie i namiętnościach dziejących się wśród dorosłych.
Ten film nie nadaje się dla dzieci nie tylko dlatego, że są tu sceny erotyczne, których nie powinny one oglądać. To klasyczny film dla ludzi, którzy mają za sobą parę ważnych doświadczeń w życiu. Takich jak miłość, posiadanie dziecka, własna rodzina i tym podobne zjawiska nie znane niepełnoletnim (kalendarzowo i mentalnie).
Ja takie filmy wprost UWIELBIAM. Lubię filmy o dorosłych i dla dorosłych nie tylko dlatego, że są tak rzadkie w dzisiejszych zdziecinniałych czasach. Lubię je dlatego, że miłość, rodzina i stosunki w niej panujące to najważniejszy z tematów nadających się na film.
Nic nie jest ważniejsze dla ludzi niż wymienione wyżej sprawy. A żaden temat nie jest bardziej godzien filmu, niż to, co jest najważniejsze.
A jednak Umberto Eco miał rację
Opublikowane: 15 lutego 2011 Filed under: Filmy, Życie | Tags: Arystoteles, film, Imię róży, komedia, Kryminał, Krytyka, Literatura, poetyka, ponuractwo, Powieść, Umberto Eco 35 Komentarzy
Pamiętacie „Imię róży”? To fajny film i niezła książka. Solidny kryminał ozdobiony smacznym, średniowiecznym sosem, który w książce przyjmuje rozmiary całkiem sporego mediewistycznego wykładu o heretykach, inkwizycji, katolicyzmie i obyczajowości średniowiecznej Europy.
Ale oczywiście najsmaczniejsza jest intryga kryminalna. Bez niej nie byłoby ani tej powieści, ani filmu.
Dlaczego przywołuję to dziełko?
Bo doświadczyłem ostatnio czegoś ciekawego na własnej skórze. I to coś zmieniło moją perspektywę patrzenia na książkę Umberto Eco. Po wielu latach od jej przeczytania.
Otóż, zawsze uważałem napęd dramaturgiczny tej historii za najsłabsze jej ogniwo. Intuicja mówiła mi, że motywacja działania zabójcy w tej powieści (i filmie) jest mocno wątpliwa i mało wiarygodna dla współczesnego odbiorcy. Teraz wiem, że się myliłem. I pozwólcie mi wyłuskać dlaczego.






