„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

The King’s Speech – Jak zostać królem (i zgarnąć wszystkie nagrody)

To właściwie bardzo proste. Niemal tak samo proste jak zrobić komedię, na którą ludzie walą do kina drzwiami i oknami. Wystarczy, że jest śmieszna.

Podobnie z Królem i nagrodami. Wystarczy zrobić porządny, dobrze opowiedziany, sensowny film o czymś.

I deszcz nagród gwarantowany. Najpierw Złote Globy, teraz BAFT’y, a za chwilę Oscary. Wszystko dla Króla. Bo to film tak normalny, że aż wyjątkowy.

Jego normalność polega na tym, że nie jest to pretensjonalne, pseudoartystyczne, hermetyczne, udawane, udziwnione, egzaltowane coś, czym zachwycają się ci, co myślą, że się znają na sztuce.

To prosta opowieść o facecie, który miał pewien problem.

Jego „pewien problem” w wyniku splotu przypadków nagle stał się problemem ogólnonarodowym, a z czasem nawet ogólnoświatowym.

I facet musiał ten problem w sobie pokonać. Musiał walczyć. Musiał stanąć na wysokości zadania.

Czytaj resztę wpisu »


Due Date (Zanim odejdą wody) – niewiarygodna komedia

Film jest komedią wtedy, gdy jest śmieszny. Nie wtedy, gdy twórcy go tak nazwą.

Film jest niewiarygodny wtedy, gdy trudno uwierzyć w opowiadane perypetie. Nie wtedy, gdy słowo „niewiarygodny” jest użyte w znaczeniu marketingowym.

Ten film zdecydowanie jest komedią i jest mocno niewiarygodny.

Ale czy komedia musi być wiarygodna?

Otóż nie. Nie musi. I ten film jest tego najlepszym dowodem. Dlatego o nim piszę, bo to ciekawy, kliniczny niemal przypadek całkowicie niewiarygodnej, ale bardzo śmiesznej komedii.

Zaczyna się zupełnie normalnie. Uporządkowany, racjonalny pracoholik z blututem w uchu jedzie na samolot, by dolecieć na poród swojej żony. Śpieszy się, bo kobita właśnie za chwilę rodzi.

Czytaj resztę wpisu »


O czym opowiadać – czyli pytanie zasadnicze

Łatwo jest zrobić film. Wystarczy trochę grosza, dobry scenariusz, głowa na karku i fachowa ekipa filmowa.

Dużo trudniej jest zdobyć dobry scenariusz. Tego towaru jest mało na wolności. Głównie dlatego, że trudno taki scenariusz napisać. Nie jest to jednak niemożliwe. Dlatego raz na jakiś czas gdzieś w świecie pojawia się taki tekst i powstaje z niego niezły film.

Napisać dobry scenariusz jest łatwo, jak się ma dobry temat, trochę umiejętności i talent. Z tych trzech rzeczy najbardziej unikalna jest ta pierwsza: dobry temat.

I tu dochodzimy do tytułowego pytania zasadniczego: O czym opowiadać?

Jeśli uważasz się za „Wielkiego Artystę” nie czytaj dalej tego wpisu. Nie jest dla ciebie. „Wielcy Artyści” nie zadają sobie takiego pytania. Oni zawsze wiedzą o czym chcą opowiadać. Zazwyczaj zresztą opowiadają o sobie. Jednemu na milion się udaje i z „Wielkiego Artysty” zostaje po prostu wielkim artystą. Dostaje Nobla, Oskara, Bookera, Palmę albo Niedźwiedzia, czy co tam jeszcze i w końcu staje się nieśmiertelny. Jeden na milion.

Czytaj resztę wpisu »


Film poszedł do ludzi

No i po premierach. Zakończyłem szybkie i bardzo intensywne tournée po kraju z komedią „Och Karol 2”.

Byliśmy w Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Warszawie i Wrocławiu. Trwało to niespełna tydzień. Teraz odpoczywam i stopniowo uchodzi ze mnie stres.

Wszędzie uważnie słuchałem reakcji sali i wszędzie sala reagowała nadspodziewanie dobrze. Widzowie świetnie się na tym filmie bawią i o to nam wszystkim chodziło.

Teraz film poszedł do ludzi, jest grany w całej Polsce i każdy może go sobie zobaczyć.

Wybaczcie pewien chaosik myślowy w tym wpisie, ale jeszcze nie doszedłem w pełni do siebie po „okresowym przeglądzie technicznym reżysera”.

To moja piąta fabuła, ale mam wrażenie, że każdą premierę przeżywam mocniej niż poprzednią. Dziwny jest zawód filmowca.

Czytaj resztę wpisu »


Okresowy przegląd techniczny reżysera

Raz na jakiś czas wszystko wymaga przeglądu. Trzeba sprawdzić, czy dane urządzenie działa, czy się nie zepsuło i czy nadal można na nim polegać. Trzeba zbadać, czy dane urządzenie dobrze wykonuje zadania, do których zostało przeznaczone, czy nie nawala.

Podobnie jest z reżyserem filmowym.

Raz na dwa, trzy lata reżysera poddaje się okresowemu przeglądowi technicznemu. Premiera jego najnowszego filmu zawsze jest takim niezawodnym przeglądem.

Pokazuje ona, czy reżyser jest w formie, czy daje radę, czy nie oderwał się za bardzo od rzeczywistości, czy jeszcze potrafi opowiadać w sposób zajmujący, czy potrafi uchwycić kontakt z widzem, czy umie nie nudzić itd. itd.

To chwila prawdy o reżyserze. Bo jak mówi stare filmowe porzekadło, każdy reżyser jest tylko tak dobry, jak jego ostatni film.

Czytaj resztę wpisu »


Och Karol 2 – film gotowy. Plakat też.

No więc zamknąłem film. Ostatnie dni spędziłem na zgraniu. Zmiksowaliśmy dziesiątki ścieżek dźwiękowych do standardowego formatu filmowego 5+1 Dolby Digital. Potem przyjechał konsultant Dolbiego i zakodował dźwięk.

Następnie laboratorium zrobiło negatyw tonu i wreszcie powstała kopia wzorcowa. Właśnie wczoraj w jednej z sal kina w Galerii Mokotów obejrzeliśmy tę kopię. Przyjąłem ją, podpisałem się na świstku z laboratorium i koniec.

Koniec pracy nad filmem. Grubo ponad rok pracy. Ponad rok życia.

Czytaj resztę wpisu »


Przerażający krzyk szeregowca Wilhelma – czyli „Wilhelm Scream”

Ostatnio całe dnie spędzam z dźwiękowcami. Zgrywamy film. Podobno długotrwałe przebywanie z tą elitarną grupą zawodową może powodować cały szereg groźnych chorób. Ja, jak na razie, nic niepokojącego nie zauważyłem. No może trochę uporczywego białego szumu w uszach w formacie 5+1 DD.

Dowiedziałem się za to czym jest Krzyk Wilhelma. A jest to wiedza bezcenna. Nie wiem jak żyłem do tej pory bez tej wiedzy.

Dlatego postanowiłem się z Wami tą wiedzą podzielić. Tym bardziej, że „Wilhelm Scream” to już legenda światowego kina. Słyszeliście ten krzyk nie raz w wielu amerykańskich filmach. Usłyszycie go również w moim najnowszym filmie, bo występuje tam aż w dwóch miejscach.

Dźwiękowcy go tam włożyli. Stwierdzili, że jest w filmach Lucasa, Spielberga, Tarantino, to musi być również u mnie. Dźwiękowcy filmowi to prawdziwe bestie ;-)

Czytaj resztę wpisu »