„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów.” (Albert Einstein)archiwum cytatów

Strach ma wielkie uszy – czyli o zarabianiu na horrorach

Strach nie jest uczuciem miłym. Wie o tym każdy, kto choć raz w życiu naprawdę odczuł tę emocję. To pierwotna, zwierzęca siła, która jeży nam włos na głowie, przyspiesza bicie serca, pompuje adrenalinę w żyły, rozszerza nasze źrenice i bezwzględnie każe się ratować.

Jakby tak policzyć momenty w naszym życiu, kiedy jesteśmy rzeczywiście przerażeni, kiedy boimy się o swoje życie, kiedy jedyne, na co mamy ochotę, to uciekać, kiedy czujemy, jak nasze szanowne zwieracze tracą swoją zwykłą moc i za chwilę popuścimy – takich momentów byłoby całkiem niedużo.

Zaawansowana cywilizacja doprowadziła do tego, że nie musimy już odczuwać prawdziwego egzystencjalnego lęku. Prawie nie musimy.

A szkoda. Taki strach to coś, co pamięta się do końca życia i o czym opowiada się prawnukom. Ja przynajmniej swoje strachy pamiętam dokładnie. I co dziwne, dobrze je wspominam, mimo że, jak miały miejsce, było niewesoło. Bardzo niewesoło.

Ale jakoś uszedłem z życiem. I życie stało się przez to barwniejsze, bogatsze, ciekawsze i bardziej emocjonujące. Przynajmniej jest co wspominać ;-)

I tu dochodzimy do istoty horroru.

Czytaj resztę wpisu »


Boże Narodzenie – Słońconarodzenie

No więc, znowu przyszło Boże Narodzenie.

Ale pozwólcie, że zacznę od początku. Otóż wszystko wskazuje na to, że ludzkość narodziła się w Afryce, gdzieś między Zwrotnikiem Raka a Zwrotnikiem Koziorożca, wtedy kiedy nie było jeszcze Bożego Narodzenia.

Potem ludzie zaczęli się szwendać po całym kontynencie afrykańskim, aż w końcu parę osób znalazło Azję. Niektórzy nawet doczłapali do Europy.

Tam odkryli coś bardzo dziwnego. Coś co ich przeraziło i co regularnie ich już przerażało co roku.

Zauważyli mianowicie, że w pełni lata dzień zaczynał się skracać. Słońca było coraz mniej i świeciło coraz krócej. Im bliżej jesieni tym noce były dłuższe. W Afryce między zwrotnikami zjawisko to prawie nie występowało, w każdym razie nie było tak wyraźne jak w Azji i Europie na półkuli północnej.

Czytaj resztę wpisu »


Och Karol 2 – film gotowy. Plakat też.

No więc zamknąłem film. Ostatnie dni spędziłem na zgraniu. Zmiksowaliśmy dziesiątki ścieżek dźwiękowych do standardowego formatu filmowego 5+1 Dolby Digital. Potem przyjechał konsultant Dolbiego i zakodował dźwięk.

Następnie laboratorium zrobiło negatyw tonu i wreszcie powstała kopia wzorcowa. Właśnie wczoraj w jednej z sal kina w Galerii Mokotów obejrzeliśmy tę kopię. Przyjąłem ją, podpisałem się na świstku z laboratorium i koniec.

Koniec pracy nad filmem. Grubo ponad rok pracy. Ponad rok życia.

Czytaj resztę wpisu »


Coś dla ciała, coś dla du**y

Jakiś czas temu pisałem tutaj o bólu kręgosłupa. Jest on zdaje się nieunikniony dla kogoś, kto dużo pracuje na siedząco. A ja tak właśnie często pracuję.

Doszedłem zatem do wniosku, że oprócz zaaplikowania sobie odpowiedniej dawki ruchu, który jest najlepszym lekarstwem na wszystko, kupię sobie dobry fotel do siedzenia przed ekranem komputera.

Nigdy nie miałem dobrego fotela. Zawsze siedziałem na czym popadło. I to, zdaje się, nie było rozsądnym pomysłem. Po napisaniu niezliczonej ilości scenariuszy filmowych i dwóch powieści, sytuacja dojrzała do zmian. A właściwie stan mojego kręgosłupa dojrzał do radykalnych decyzji.

I z taką myślą rozpocząłem moje desperackie, internetowe polowanie na „dobry fotel”.

W końcu go znalazłem i kupiłem.

Właśnie na nim siedzę. Siedzę na nim od paru tygodni i muszę się z Wami podzielić moimi wrażeniami z tego siedzenia.

Czytaj resztę wpisu »


Przerażający krzyk szeregowca Wilhelma – czyli „Wilhelm Scream”

Ostatnio całe dnie spędzam z dźwiękowcami. Zgrywamy film. Podobno długotrwałe przebywanie z tą elitarną grupą zawodową może powodować cały szereg groźnych chorób. Ja, jak na razie, nic niepokojącego nie zauważyłem. No może trochę uporczywego białego szumu w uszach w formacie 5+1 DD.

Dowiedziałem się za to czym jest Krzyk Wilhelma. A jest to wiedza bezcenna. Nie wiem jak żyłem do tej pory bez tej wiedzy.

Dlatego postanowiłem się z Wami tą wiedzą podzielić. Tym bardziej, że „Wilhelm Scream” to już legenda światowego kina. Słyszeliście ten krzyk nie raz w wielu amerykańskich filmach. Usłyszycie go również w moim najnowszym filmie, bo występuje tam aż w dwóch miejscach.

Dźwiękowcy go tam włożyli. Stwierdzili, że jest w filmach Lucasa, Spielberga, Tarantino, to musi być również u mnie. Dźwiękowcy filmowi to prawdziwe bestie ;-)

Czytaj resztę wpisu »


Wiarygodność – czyli jak wiara czyni cuda

Już kilka razy zabierałem się do napisania wpisu o WIARYGODNOŚCI w opowiadanej historii i za każdym razem dochodziłem do wniosku, że to temat znacznie obszerniejszy niż jeden skromny wpis na blogu.

To rzecz nadająca się na opasłą książkę, na pracę habilitacyjną, albo co najmniej doktorską.

A jednak spróbuje się z tym zmierzyć. Spróbuję wycisnąć z tego niełatwego zagadnienia samą esencję. I spróbuję zrobić to w jak najmniejszej ilości słów ;-)

Otóż każda opowiadana bajka ma tylko wtedy sens, kiedy jest wiarygodna. Można opowiadać niestworzone rzeczy, ale jeśli nikt temu nie da wiary choćby przez chwilę, nie ma to żadnego sensu.

A sprawa jest trudna. Pół biedy jak opowiadamy jakąś opowieść „z życia wziętą”, coś naturalistycznego, coś co dzieje się tu i teraz, w sąsiedztwie, z dokumentalnym niemal zacięciem. To wydaje się proste.

Co jednak jeśli opowiadamy „Gwiezdne Wojny”, „Avatara”, „District 9”, albo „I am a legend”? O „Madagaskarze” już nie wspomnę.

Czytaj resztę wpisu »


Muza do filmu gotowa

Zeszły tydzień był bardzo pracowity i bardzo twórczy. Nagraliśmy muzykę do filmu „Och Karol 2”. Właściwie nagrali ją fachowcy – kompozytor, realizator i muzycy. Ja się temu z rozkoszą przyglądałem.

Muzyka jest szatańsko-anielskim połączeniem matematyki, sztuki i emocji. Dlatego przyglądanie się muzykom na poszczególnych sesjach nagraniowych jest zawsze dla mnie wielką przyjemnością.

Lubie patrzeć na ludzi, którzy coś potrafią. Lubię patrzeć na fachowców, których fach i kunszt wykuwał się przez wiele lat mozolnych ćwiczeń. Lubię patrzeć na ludzi utalentowanych wspólnie zmierzających do jednego celu. To na prawdę duża przyjemność.

Czytaj resztę wpisu »