The King’s Speech – Jak zostać królem (i zgarnąć wszystkie nagrody)
Opublikowane: 14 lutego 2011 Filed under: Filmy | Tags: film, kino, nagrody, Polityka, prostota, Recenzja 5 Komentarzy
To właściwie bardzo proste. Niemal tak samo proste jak zrobić komedię, na którą ludzie walą do kina drzwiami i oknami. Wystarczy, że jest śmieszna.
Podobnie z Królem i nagrodami. Wystarczy zrobić porządny, dobrze opowiedziany, sensowny film o czymś.
I deszcz nagród gwarantowany. Najpierw Złote Globy, teraz BAFT’y, a za chwilę Oscary. Wszystko dla Króla. Bo to film tak normalny, że aż wyjątkowy.
Jego normalność polega na tym, że nie jest to pretensjonalne, pseudoartystyczne, hermetyczne, udawane, udziwnione, egzaltowane coś, czym zachwycają się ci, co myślą, że się znają na sztuce.
To prosta opowieść o facecie, który miał pewien problem.
Jego „pewien problem” w wyniku splotu przypadków nagle stał się problemem ogólnonarodowym, a z czasem nawet ogólnoświatowym.
I facet musiał ten problem w sobie pokonać. Musiał walczyć. Musiał stanąć na wysokości zadania.
Do jakiego jedzenia pasuje wino
Opublikowane: 10 lutego 2011 Filed under: Kuchnia | Tags: alkohol, jedzenie, kuchnia, picie, smak, wino 10 Komentarzy
Prawdę mówiąc, do żadnego.
Wiem oczywiście, że to świętokradztwo, bluźnierstwo i manifestacja własnej, pożałowania godnej niemodności, ale tak już mam. Nie popijam winem posiłków.
Jak to!? Przecież są wina pasujące do jagnięciny, do ryb, do czerwonych mięs, do jasnych, do serów, do dań grillowanych, do dań gotowanych. W mądrych somelierskich przewodnikach i poradnikach aż się roi od podobnych rekomendacji.
A ja nie popijam winem niczego i już. Za bardzo lubię jedzenie i za bardzo lubię wino.
Otóż do popijania jedzenia nadają się według mnie tylko trzy rzeczy:
- czysta woda (do dań wykwintnych)
- coca-cola (do dań barowych i fast futów)
- wódka czysta (do tego żeby się rozhuśtać)
A już, Boże broń, niczego nie popijam piwem. Już tłumaczę moje stanowisko w tej jakże ważkiej i kontrowersyjnej sprawie.
Due Date (Zanim odejdą wody) – niewiarygodna komedia
Opublikowane: 6 lutego 2011 Filed under: Filmy | Tags: film, kino, komedia, konwencja, wiarygodność 3 Komentarze
Film jest komedią wtedy, gdy jest śmieszny. Nie wtedy, gdy twórcy go tak nazwą.
Film jest niewiarygodny wtedy, gdy trudno uwierzyć w opowiadane perypetie. Nie wtedy, gdy słowo „niewiarygodny” jest użyte w znaczeniu marketingowym.
Ten film zdecydowanie jest komedią i jest mocno niewiarygodny.
Ale czy komedia musi być wiarygodna?
Otóż nie. Nie musi. I ten film jest tego najlepszym dowodem. Dlatego o nim piszę, bo to ciekawy, kliniczny niemal przypadek całkowicie niewiarygodnej, ale bardzo śmiesznej komedii.
Zaczyna się zupełnie normalnie. Uporządkowany, racjonalny pracoholik z blututem w uchu jedzie na samolot, by dolecieć na poród swojej żony. Śpieszy się, bo kobita właśnie za chwilę rodzi.
O czym opowiadać – czyli pytanie zasadnicze
Opublikowane: 31 stycznia 2011 Filed under: Kreatywność, Scenopisarstwo | Tags: Alchemia Kreatywności, film, Kreatywność, Literatura, pisanie, pomysł, scenariusz, Scenopisarstwo, temat, treść, tworzenie 26 Komentarzy
Łatwo jest zrobić film. Wystarczy trochę grosza, dobry scenariusz, głowa na karku i fachowa ekipa filmowa.
Dużo trudniej jest zdobyć dobry scenariusz. Tego towaru jest mało na wolności. Głównie dlatego, że trudno taki scenariusz napisać. Nie jest to jednak niemożliwe. Dlatego raz na jakiś czas gdzieś w świecie pojawia się taki tekst i powstaje z niego niezły film.
Napisać dobry scenariusz jest łatwo, jak się ma dobry temat, trochę umiejętności i talent. Z tych trzech rzeczy najbardziej unikalna jest ta pierwsza: dobry temat.
I tu dochodzimy do tytułowego pytania zasadniczego: O czym opowiadać?
Jeśli uważasz się za „Wielkiego Artystę” nie czytaj dalej tego wpisu. Nie jest dla ciebie. „Wielcy Artyści” nie zadają sobie takiego pytania. Oni zawsze wiedzą o czym chcą opowiadać. Zazwyczaj zresztą opowiadają o sobie. Jednemu na milion się udaje i z „Wielkiego Artysty” zostaje po prostu wielkim artystą. Dostaje Nobla, Oskara, Bookera, Palmę albo Niedźwiedzia, czy co tam jeszcze i w końcu staje się nieśmiertelny. Jeden na milion.
Film poszedł do ludzi
Opublikowane: 23 stycznia 2011 Filed under: Aktualności, Filmy | Tags: film, kino, komedia, och karol 2, premiera, remake 28 Komentarzy
No i po premierach. Zakończyłem szybkie i bardzo intensywne tournée po kraju z komedią „Och Karol 2”.
Byliśmy w Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Warszawie i Wrocławiu. Trwało to niespełna tydzień. Teraz odpoczywam i stopniowo uchodzi ze mnie stres.
Wszędzie uważnie słuchałem reakcji sali i wszędzie sala reagowała nadspodziewanie dobrze. Widzowie świetnie się na tym filmie bawią i o to nam wszystkim chodziło.
Teraz film poszedł do ludzi, jest grany w całej Polsce i każdy może go sobie zobaczyć.
Wybaczcie pewien chaosik myślowy w tym wpisie, ale jeszcze nie doszedłem w pełni do siebie po „okresowym przeglądzie technicznym reżysera”.
To moja piąta fabuła, ale mam wrażenie, że każdą premierę przeżywam mocniej niż poprzednią. Dziwny jest zawód filmowca.
Okresowy przegląd techniczny reżysera
Opublikowane: 14 stycznia 2011 Filed under: Aktualności, Filmy | Tags: film, kino, komedia, och karol 2, premiera, publiczność, reakcja widowni, remake, reżyser 18 Komentarzy
Raz na jakiś czas wszystko wymaga przeglądu. Trzeba sprawdzić, czy dane urządzenie działa, czy się nie zepsuło i czy nadal można na nim polegać. Trzeba zbadać, czy dane urządzenie dobrze wykonuje zadania, do których zostało przeznaczone, czy nie nawala.
Podobnie jest z reżyserem filmowym.
Raz na dwa, trzy lata reżysera poddaje się okresowemu przeglądowi technicznemu. Premiera jego najnowszego filmu zawsze jest takim niezawodnym przeglądem.
Pokazuje ona, czy reżyser jest w formie, czy daje radę, czy nie oderwał się za bardzo od rzeczywistości, czy jeszcze potrafi opowiadać w sposób zajmujący, czy potrafi uchwycić kontakt z widzem, czy umie nie nudzić itd. itd.
To chwila prawdy o reżyserze. Bo jak mówi stare filmowe porzekadło, każdy reżyser jest tylko tak dobry, jak jego ostatni film.
„Z pustego i Salomon nie naleje.” Znacie to porzekadło? Znacie. (Ale na pewno nie znacie: „Na pochyłe drzewo to i Salomon nie naleje.” albo: „Dopóki dzban wodę nosi, dopóty do niego Salomon nie naleje.” ;-)




