Zadowoleni, zasmuceni i języczek u wagi
Opublikowane: 5 października 2011 Filed under: Polityka | Tags: decyzja, demokracja, Polityka, wybory 28 KomentarzyKażde nasze zachowanie względem niedzielnych wyborów jest polityczne. Każda nasza decyzja jest oddanym głosem.
Czy pójdziemy na wybory, czy też nie, nasz głos się liczy. Bo w demokracji, w dzień wyborów każdy uprawniony głosuje. Nawet, jak nie idzie na głosowanie.
Jaki jest wybór?
Jest partia zadowolonych. Tych, którym się podoba, których satysfakcjonuje to, co mają i to, co dzieje się wokół nich. Jest to oczywiście uogólnienie. Zadowoleni nie zawsze są bezkrytyczni i nie zawsze podoba im się wszystko. Uważają jednak, że nie jest źle i jest szansa na to, że będzie lepiej.
Jest partia niezadowolonych i zasmuconych. Ci są przekonani, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. Są głęboko zasmuceni i mocno swój smutek i ból okazują. Celebrują go wręcz, obnosząc się z czarnymi krawatami, wdowami i „grobami poległych”.
Są wreszcie trzy partie bez szans na duży wynik, ale z dużymi szansami na bycie „jezyczkiem u wagi” w procesie tworzenia powyborczych koalicji.
Można sobie zagłosować, na kogo się chce.
Można też demonstracyjnie nie pójść na wybory, głosząc, że jesteśmy ponad to, że jesteśmy lepsi i nie przyłożymy ręki do tej „żenadki”.
Będzie to jednak w obecnej sytuacji wyborczej głos oddany na partię zasmuconych. Taka arytmetyka.
W demokracji każdy głosuje. Ten, kto nie idzie na wybory również, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę.
Ja pójdę na wybory. Zawsze chodzę.
I jestem zadowolony. Jest mi dobrze w życiu. I mam nadzieję, że będzie mi jeszcze lepiej.
Po czym poznać dobrą restaurację
Opublikowane: 18 września 2011 Filed under: Kuchnia | Tags: gotowanie, jedzenie, kuchnia, kulinaria, restauracja, smak 27 KomentarzySprawa jest trudna.
Oczywiście najłatwiej jest wejść, rozejrzeć się, pogadać z kelnerem, zamówić, posmakować, zjeść i zapłacić. Ale do której wejść? Komu zaufać? Jak wybrać, żeby nie zmarnować kasy, czasu i zdrowia? Jak podejść do tego arcytrudnego wyzwania?
A jedzenie to sprawa poważna. Najpoważniejsza z poważnych!
Jeśli ktoś tak nie uważa, niech już dalej nie czyta tego wpisu, niech sobie je co chce, gdzie chce i jak chce. Zdaję sobie sprawę, że są osoby nie przywiązujące wagi do jedzenia. Ci biedni ludzie zjedzą tak zwane „cokolwiek”, byle tylko zaspokoić głód. Ich sprawa.
Ja jednak uważam, że podstawową cechą odróżniającą Ludzi od pierwotniaków, bakterii i pierścienic jest WYBIERANIE jedzenia. Spożywanie tylko tego, co dobre, co właściwe i co smaczne. Zawsze. Codziennie. Bez względu na cokolwiek.
Dlatego przykładam dużą wagę do tego, co jem, gdzie i po co. Wcale to jednak nie znaczy, że mam fioła na punkcie „wykwintności”, kulinarnego lansu, wieczorowego stroju do kolacji, srebrnych sztućców i modności jedzenia. Prawdę mówiąc, mam wszystkie powyżej wymienione zjawiska w samym środku d…
Wszystko jest opowieścią
Opublikowane: 14 września 2011 Filed under: Książki | Tags: dramaturgia, komunikacja społeczna, książka, marketing, marketing narracyjny, marketing polityczny, Media, narracja, opowiadanie, Polityka, reklama 10 Komentarzy
Wszystko jest opowieścią.
Wszystko oprócz tego, co zdarza nam się osobiście, co przeżywamy, czego doświadczamy bez słów. To jednak może być opowieścią. Naszą opowieścią.
Można zajmująco opowiadać na każdy temat. Nie tylko w powieści, filmie, teatrze. Można opowiadać wszędzie. Można też wszędzie opowieści słuchać.
Każdy przedmiot ma swoją opowieść. Czym jest. Jak powstał. Kto, dlaczego i jak go stworzył. Jakie były jego dzieje i do czego służył.
Wczoraj wpadła mi przed oczy reklama piwa Pilsner Urquell. Była to dość długa, jak na spot telewizyjny, opowieść o tym jak to w XIV wieku pewien czeski król dał małemu miastu prawo ważenia piwa. Po kilkuset latach tradycji w mieście tym wymyślono całkiem nowy typ piwa – piwo typu pilsneńskiego. I Pilsner Urquell jest bezpośrednim potomkiem tej długiej tradycji.
Była to cała opowieść z tłem historycznym, głównym bohaterem (piwowarem), jego pasją, jego walką o jakość piwa i wreszcie jego wielkim sukcesem. Bo dzisiaj każde prawie jasne piwo na świecie jest robione według pilsneńskiej receptury.
Podobnie jest z ludźmi. Każdy ma swoją opowieść. Każdy przeżył coś godnego uwagi. Każdy w życiu miał jakąś przygodę godną opowiedzenia.
Czym się różni scenariusz serialu od scenariusza fabuły
Opublikowane: 3 września 2011 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: czas, dramaturgia, film, kino, opowiadanie, pisanie, scenariusz, Scenopisarstwo, Serial, Telewizja 17 KomentarzyKtoś mnie tu kiedyś poprosił o napisanie, jakie są różnice w pisaniu dla filmu i dla serialu. A ponieważ zajmuję się tymi sprawami naprzemiennie – raz piszę dla kina, raz dla TV, to mam w tej sprawie pewne doświadczenie.
Oto kilka prostych przemyśleń na ten temat:
Scenariusz serialu od scenariusza filmu fabularnego nie różni się niczym oprócz czasu.
A czas w dramaturgii to podstawa. Bo każda opowieść istnieje i rozwija się w czasie.
Dlatego jest to różnica znaczna, ważna i elementarna, ale na szczęście jedyna.
Wszystko inne jest takie samo.
A właściwie prawie takie samo – bo czas jest tak ważnym elementem, że zmienia wszystko.
Namieszałem?
Już wyjaśniam.
Nic ważnego
Opublikowane: 30 sierpnia 2011 Filed under: Życie 35 KomentarzyNic ważnego się nie dzieje.
Niby są tam w świecie jakieś kryzysy, jakieś dalekie, lokalne rewolucyjki i ruchawki. Ale to nic ważnego. Pamiętamy o tym tylko wtedy, jak nam ktoś w mediach przypomni.
Nic ważnego się nie pisze.
Bo nikt nic ważnego nie chce czytać. A może wszystko, co ważne już napisano? W każdym razie ci, co czytają, lubią rzeczy błahe i rozrywkowe. Nic w tym złego, wręcz przeciwnie. Nic ważnego.
Nic ważnego się nie śpiewa.
Bo i po co? Lepiej śpiewać piosneczki do tańca, do radia, na playlisty. Przecież wszyscy to lubią, wszyscy tego chcą. Nikt nie chce czegoś ważnego. Nie ma powodu.
Nic ważnego się nie kręci.
Ja też nie kręcę nic ważnego. Ot, rozrywka. Czasami bardziej, czasami mniej udana. Dać ludziom chwilę wytchnienia od uwierającej rzeczywistości. Tyle potrzebujemy. Nie chcemy niczego ważnego. Po co nam to, skoro nic ważnego się nie dzieje.
Zadawanie pytań scenariuszowi
Opublikowane: 25 sierpnia 2011 Filed under: Scenopisarstwo | Tags: analiza, dramaturgia, fabuła, film, kino, narracja, opowiadanie, pisanie, pytania, scenariusz, Scenopisarstwo, temat 33 Komentarze
Scenariusz filmowy to dziwny rodzaj tekstu.
Nie wydaje się go drukiem dla szerokiego kręgu czytelników. Nie czyta się go dla przyjemności. Ci, którzy już muszą go przeczytać, robią to zazwyczaj wiele razy, po kolei i na wyrywki. Czasami nikt go nie czyta. Czasami czyta się tylko pierwsze parę stron, a potem rzuca w kąt.
Czasami na podstawie takiego czytania wydaje się ogromne pieniądze na produkcję filmu. Czasami nie wydaje się ani grosza. Scenariusz służy jako napęd, plan i inspiracja dla kilkudziesięciu osób przy realizacji filmu. A czasami po prostu kończy żywot w ciemnej szufladzie, gdzie nikt nigdy już nie zajrzy.
Jest jedna sprawa, która odróżnia scenariusz od całej masy innych tekstów.
Są to pytania.
Otóż scenariuszowi zadaje się pytania. I robi się to na każdym etapie jego życia.
Pierwsze i najważniejsze pytania musi zadać scenariuszowi filmowemu jego autor – scenarzysta. I część z tych pytań musi zadać jeszcze zanim tekst powstanie.
Przepis na gulasz wołowy (wersja dla mężczyzn, inspirowana Francją)
Opublikowane: 20 sierpnia 2011 Filed under: Kuchnia | Tags: gotowanie, gulasz, jedzenie, kuchnia, przepis, wołowina, zdrowy obiad 46 Komentarzy
1. Słowo wstępne:
Nie będę się rozpisywał o zbawiennych właściwościach wołowiny, bo zrobiłem to już dawno temu we wpisie o hamburgerach. Powiem jedno – wołowina jest NIEZASTĄPIONA.
Krowa to najważniejsze zwierzę z tych, które człowiek udomowił i warto z tego prastarego odkrycia czerpać garściami. Całe życie.
Nota bene – wpis o hamburgerach jest jednym z najpopularniejszych na tym blogu. Ludzie wiedzą czego szukać w Google’u – wołowina jest dużo ważniejsza od scenopisarstwa ;-)
Powiem więcej: scenopisarstwo, kręcenie filmów i opowiadanie historii nie miałoby żadnego sensu bez wołowiny. Bo przyjemności są najlepsze wtedy, gdy chodzą parami, trójkami, czwórkami… itd.
Ale do rzeczy.
Gulasz!





